Sejmowa komisja przeciwko odwołaniu wiceszefa NIK

Sejmowa komisja ds. kontroli państwowej negatywnie zaopiniowała dziś wieczorem wniosek szefa NIK Mariana Banasia o odwołanie jego zastępcy Tadeusza Dziuby.

Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Za negatywna opinią dla wniosku głosowało 7 posłów, 3 było przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu.

Banaś wystąpił o odwołanie wiceprezesa NIK do marszałek Sejmu; skierował też do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przez Dziubę przestępstwa polegającego na niedopełnieniu obowiązków. Według niego wiceprezes Dziuba miał w lipcu blokować prace NIK, odmawiając głosowania na posiedzeniu kolegium ws. zastrzeżenia resortu sprawiedliwości do wystąpienia po kontroli dotyczącej Funduszu Sprawiedliwości.

Podczas posiedzenia Banaś podtrzymywał te zarzuty, przekonując, że Dziuba celowo paraliżował przyjęcie raportu NIK nie biorąc udziału w głosowaniu, uczestnicząc jednocześnie w posiedzeniu. Mówił, że Dziuba tłumacząc się obszernością materiału, próbował zerwać kworum na posiedzeniu kolegium. Według szefa NIK zachowanie Dziuby było "nie do przyjęcia". Podkreślał, że aby głosowanie na kolegium było ważne, powinno w nim uczestniczyć co najmniej połowa ustawowej liczby członków, czyli dziesięć osób. Tymczasem - jak relacjonował - początkowo było ich wówczas osiem, bo jeszcze dwóch innych członków kolegium początkowo nie głosowało. Według Banasia zagłosowały one dopiero po upomnieniu i zarządzeniu trzeciego głosowania.

Według Banasia zachowanie Dziuby było "całkowicie niedopuszczalne i godzące w powagę konstytucyjnego organu jakim jest NIK". - Nie było to pierwsze tego typu zachowanie wiceprezesa – mówił szef NIK.

Dziuba odpierał zarzuty. Twierdził, że zarzuty Banasia są "absurdalne i mają na celu zatuszowanie tego, co dzieje się wewnątrz NIK". Według niego kolegium NIK nie miało wystarczająco dużo czasu na zapoznanie się z dokumentami. Mówił, że gdy komisja regulaminowa zajmowała się immunitetem szefa NIK "Banaś za pośrednictwem pełnomocnika płakał, że miał 11 dni na zapoznanie się z 57 stronami wniosku prokuratury". - My mieliśmy 570 stron i 7 dni - mówił. Ocenił, że to była sytuacja kryzysowa; podkreślał, że nie chciał głosować w sprawie, której nie rozpoznał.

Mówił, że podstawa jego wniosku była "całkowicie racjonalna"; przekonywał, że nie ma przepisu, który zobowiązuje członka kolegium do głosowania, bo jest niezawisły i nie można wywierać na niego presji w jakiejkolwiek sprawie. Według Dziuby także twierdzenie, jakoby miał paraliżować prace NIK, jest niesłuszny. Wiceszef NIK powołując się na analizę Biura Analiz Sejmowych, że kworum liczy się od aktualnej liczby członków kolegium a nie ustawowej twierdził, że zastosowana przez Banasia interpretacja przepisów nie była prawidłowa.

Dziuba mówił, że Banaś "miotając na lewo i prawo oskarżenia pan prezes kamufluje to, co dzieje się NIK", a - jak twierdził - "dzieją się tam rzeczy niezgodne z prawem". Mówił o zatrudnianiu dyrektorów w NIK na zasadach pozaustawowych - jako pełniących obowiązki - co jego zdaniem negatywnie rzutuje na sytuację pracowników i czyni ich podatnymi na wywieranie na nich presji. - Ten mechanizm jest wykorzystywany - twierdził.

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

oa
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo