Sześć tysięcy obrazów, reliefów, rzeźb, rysunków... Galeria Beksińskiego z rosnącą popularnością

Przeszło 45 tys. osób odwiedziło od początku tego roku Galerię Zdzisława Beksińskiego w Muzeum Historycznym w Sanoku (Podkarpackie).

Muzeum w Sanoku

"Turyści chętnie nas odwiedzają. Liczymy, że w tym roku prace Beksińskiego pozna ok. 60 tys. turystów"

- powiedział dyrektor placówki dr Jarosław Serafin.

Jak zaznaczył, "będzie to możliwe, bo oprócz turystów indywidualnych coraz częściej przyjeżdżają także grupy".

"A tych w jesieni zawsze jest więcej" – dodał.

Najwięcej zwiedzających zanotowana podczas wakacji. W lipcu muzeum przyjęło 14 tys., a w sierpniu 17 tys. osób. "Dla wielu z nich był to przystanek podczas wędrówek po Bieszczadach. Szczególnie dotyczyło to deszczowych dni" – wyjaśnił dr Serafin.

Po przerwie spowodowanej pandemią w Sanoku pojawili się także turyści zagraniczni.

W ocenie dyrektora sanockiego muzeum, "widoczne jest rosnące zainteresowanie twórczością Beksińskiego". "Przykładem nich będzie wakacyjna wystawa jego prac w Warszawie. Odwiedziło ją 70 tys. osób" – zauważył.

Sanockie Muzeum Historyczne, gdzie mieści się Galeria Beksińskiego, jest spadkobiercą jego dorobku. Posiada największą kolekcję prac artysty; ponad sześć tysięcy obrazów, reliefów, rzeźb, rysunków, grafik i fotografii.


Beksiński był malarzem, rzeźbiarzem, grafikiem, fotografikiem. Pisał także opowiadania, a przez kilka lat projektował nadwozia autobusów.

Urodził się w Sanoku w 1929 r. Po skończeniu architektury na Politechnice Krakowskiej wrócił do swojego rodzinnego miasta. Od 1959 r. do 1967 r. pracował jako plastyk w Sanockiej Fabryce Autobusów Autosan - będącej kontynuacją kotlarni założonej przez Mateusza Beksińskiego, pradziada artysty.

W 1977 r. zdecydował się opuścić Sanok, po tym jak władze miasta podjęły decyzję o rozbiórce rodzinnego domu Beksińskich. Zamieszkał w Warszawie.

21 lutego 2005 roku Beksiński został zamordowany w swoim mieszkaniu na warszawskim Mokotowie. Zgodnie z jego wolą, pochowano go w Sanoku.

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Magdalena Żuraw
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo