Komisja Europejska nie chce iść na pełną wojnę z Polską. Sakiewicz: Stąd gesty pojednawcze

Komisja Europejska zwróciła się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie ukarania Polski. Donald Tusk przekonywał, że „karanie Polski jako państwa, jako całości, nie będzie miało większego sensu". – Tusk zorientował się, że Komisja Europejska nie chce iść na pełną wojnę z Polską – ocenił dziś redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz. Podkreślił, że możliwy jest sojusz przeciwko Berlinowi, który radykalnie ograniczy ich wpływy w Unii Europejskiej. - A tego nie chcą - dodał.

Bundestag
Maciej Łuczniewski/Gazeta Polska

Komisja Europejska poinformowała, że zdecydowała o zwróceniu się do TSUE o nałożenie kar finansowych na Polskę za nieprzestrzeganie decyzji ws. środków tymczasowych z 14 lipca.

Komisja zwraca się do Trybunału o nałożenie na Polskę "dziennej kary pieniężnej, dopóki środki nałożone na mocy orzeczenia Trybunału nie zostaną w pełni wdrożone".

Donald Tusk na antenie TVN24 mówił, że podczas swoich rozmów z przedstawicielami UE przekonywał do tego, "by nieustannie rozmawiać, naciskać i wywierać presję na polski rząd, żeby wycofał się ze szkodliwych także dla Polski i Polaków ataków na polską praworządność". "Ale, żeby komuś nie wpadł do głowy łatwy pomysł, by karać Polaków finansowo za to, co nie jest ich grzechem, tylko jest grzechem rządu" - zaznaczył szef PO.

Tomasz Sakiewicz na antenie TVP Info był pytany, czy powinniśmy podziękować liderowi Platformy Obywatelskiej.

Donald Tusk się zorientował, że Komisja Europejska nie chce iść na pełną wojnę

– powiedział redaktor.

Ocenił, że trzeba poczekać i zobaczyć co jeszcze będzie, ponieważ „tam jest też okropny bałagan. Oni się ze sobą kłócą, mają różne koncepcje i różne interesy są realizowane – stąd tego typu naciski”.

Natomiast Donald Tusk zobaczył, że chyba przeważa szczególnie po stronie Berlina teza, że w tej chwili frontalna wojna z Polską może się zakończyć utratą części wpływów Berlina. Jeżeli niektórzy politycy francuscy zaczynają im wypowiadać posłuszeństwo mówiąc, że Francja jest podporządkowana interesom Berlina we Francji - to naprawdę jest bardzo poważne twierdzenie. Polacy są wyjątkowo cierpliwi, u Francuzów tego typu twierdzenia są rzeczą nie do zniesienia, tym bardziej, że oni się czuli autentycznymi współgospodarzami tego projektu europejskiego

– podkreślił Sakiewicz.

Zauważył, że mniejsze kraje stanęły już wyraźnie po stronie Polski.

Widać, że możliwy jest sojusz przeciwko Berlinowi, który rażąco, radykalnie ograniczy wpływy Berlina w Unii Europejskiej i doprowadzi sytuację do poziomu, gdzie Berlin będzie musiał się dostosować. A Niemcy tego nie chcą, chcą dalej rządzić Unią, stąd pewne gesty pojednawcze, żeby Polska nie szła na całego w obronie swoich interesów. Pytanie na ile można im zaufać. Tusk tutaj próbuje tak przypatrzeć się, „trochę łagodzą, to powiem, że to ja”. Wpływu na to nie ma dokładnie żadnego, bo  nikt go zupełnie serio już nie traktuje. Gdyby udało mu się przejąć władze w Polsce, to przynajmniej byłby namiestnikiem, ale na to się nie zapowiada

– mówił Sakiewicz.

 

 

Źródło: niezalezna.pl

#Polska

Michał Gradus
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo