Rosja wchłania Białoruś. Prof. Żurawski vel Grajewski: Łukaszenka nie ma już żadnych kart przetargowych

Prezydent Białorusi nie ma już żadnych kart przetargowych w swojej ręce. Jego sytuacja się drastycznie zmieniła w porównaniu z poprzednimi latami, kiedy to udawało mu się lawirować między Wschodem a Zachodem. Teraz po prostu musi wykonywać polecenia Putina. W to wszystko wpisuje się też akcja, którą widzimy na polsko-białoruskiej granicy – mówi w rozmowie z Niezależna.pl prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski.

kremlin.ru

Białoruskie media sympatyzujące z opozycją niepodległościową coraz częściej piszą o miękkiej aneksji Białorusi przez Rosję. Nasza redakcja zwróciła się do politologa prof. Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego o ocenę tej sytuacji. 

- Związek Białorusi i Rosji istnieje już ponad dwadzieścia parę lat. Ta integracja postępuje. W tym roku jednak mamy trochę inną sytuację ponieważ od kilkunastu miesięcy trwa bunt społeczny na Białorusi, który uczynił z Aleksandra Łukaszenki klienta Władimira Putina, i to zarówno w wymiarze politycznym jak i osobistym. Przypomnijmy, że Łukaszenka wysłał syna do szkoły w Moskwie, co można brutalnie określić jako danie zakładnika. Postępuje też izolacja prezydenta Białorusi od świata zachodniego, na co złożyło się m.in. porwanie samolotu pasażerskiego i brutalne represje wobec opozycji politycznej. Jeszcze kilka lat temu Łukaszenko był uznawany za tego łagodniejszego dyktatora z duetu Łukaszenko-Putin. Teraz uznawany jest po prostu za klienta Putina

– mówi nam prof. Żurawski vel Grajewski.

Dodaje też, że bardzo ważną rzeczą są wielkie manewry wojskowe na Białorusi, w których uczestniczą wojska rosyjskie.

- W ramach tych manewrów nastąpi zmasowanie obecności żołnierzy rosyjskich na Białorusi. To jest fakt militarno-polityczny, który będzie miał duże znaczenie. Przy tym, niestety, intensywność protestów społecznych w Mińsku i innych miastach słabnie. Wiadomo już, że ulica Łukaszenki nie obali. W związku z tym Putin nie ma już bezpośredniej i palącej potrzeby podtrzymania Łukaszenki na stanowisku, aby tym samym nie dawać narodowi rosyjskiemu przykładu skutecznej rewolucji społecznej. Oznacza to, że prezydent Białorusi nie ma już żadnych kart przetargowych w swojej ręce. Jego sytuacja się drastycznie zmieniła w porównaniu z poprzednimi latami, kiedy to udawało mu się lawirować między Wschodem a Zachodem. Teraz po prostu musi wykonywać polecenia Putina. W to wszystko wpisuje się też akcja, którą widzimy na polsko-białoruskiej granicy. Jest to forma testowania reakcji państw granicznych NATO. W najbliższych dniach, gdy już manewry wojskowe się rozpoczną, będziemy obserwowali czy dojdzie do jakichś prowokacji

– wskazuje politolog.

Nasza redakcja dopytała prof. Żurawskiego vel Grajewskiego, czy jego zdaniem nadal istnieje szansa na niepodległą Białoruś, bez reżimu Aleksandra Łukaszenki i silnych wpływów rosyjskich.

- Szanse są takie, jakie miała „Solidarność” w 1982 roku. Przełom mentalny, jaki nastąpił na Białorusi, jest nieodwracalny. Przebudzenie społeczne bez masowych represji o skali stalinowskiej, czyli liczonej w setkach tysięcy ofiar, nie ustąpi. Skoro nie ustąpi, to będzie miało swoje konsekwencje polityczne. Jest to kwestia czasu, chociaż nie wiemy jak długiego. Jednak moim zdaniem ostatecznie Białoruś będzie państwem niepodległym, demokratycznym i zwróconym w kierunku Zachodu. Pozostaje tylko kwestia czasu i ceny, czyli ofiar tego przewrotu

– tłumaczy prof. Żurawski vel Grajewski. 

 


Źródło: niezalezna.pl,

Jan Przemyłski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo