Miękka aneksja Białorusi. Ukraina boi się, co jeszcze zrobią Putin i Łukaszenka

Ukraińskie media piszą: "Rosja miękko zaanektowała Białoruś". - Zwiększa to zagrożenie dla bezpieczeństwa Ukrainy, tworząc potencjalną kolejną linię frontu z Rosją - ocenia portal Dzerkało Tyżnia. Niewykluczone, że Moskwa i Mińsk zdecydują się na przerzucanie nielegalnych imigrantów również na Ukrainę.

Czy Władimir Putin będzie zagrożeniem dla Ukrainy?
fot. pixabay

Czwartkowe spotkanie prezydentów Rosji i Białorusi Władimira Putina i Alaksandra Łukaszenki zakończyło się utworzeniem "Białoruskiego Okręgu Federalnego".

- Stało się to, o co przez długie lata tak zabiegała Moskwa i czego tak unikał Mińsk: Białoruś faktycznie stała się jeszcze jednym federalnym okręgiem Rosji

- ocenia. Według serwisu świadczą o tym zatwierdzone przez przywódców programy integracji gospodarczej obu państw, 28 tzw. map drogowych.

"Wchłanianie Białorusi przez Rosję to naturalne podsumowanie działań Łukaszenki z ostatnich lat. Miękka aneksja odbywa się na tle międzynarodowej izolacji Mińska i represji wobec politycznych oponentów Łukaszenki, przeprowadzenia rosyjsko-białoruskich wojskowo-sztabowych strategicznych ćwiczeń Zapad-2021 o charakterze ofensywnym i rozmów o konieczności wyłączenia z białoruskiej konstytucji zapisu o neutralności kraju" 

"Pomimo formalnego utrzymania suwerenności Białorusi, jej inkorporacja w skład Rosji wzmacnia ryzyko w sferze bezpieczeństwa dla regionu bałtycko-czarnomorskiego (...), w tym dla Ukrainy" - pisze portal i wskazuje, że Kijów ma wiele powodów do zaniepokojenia.

Zagrożenie dla Ukrainy. Trzy najważniejsze powody

Po pierwsze - wylicza Dzerkało Tyżnia - "Ukraina faktycznie otrzymuje jeszcze jedną potencjalną linię frontu z Rosją". Jak podkreśla serwis, długość ukraińsko-białoruskiej granicy to 1084 km. Teraz będzie istniało zagrożenie wojskowego wtargnięcia nie tylko ze wschodu i południa, ale też z północy. Ten odcinek może przez długi okres pozostawać spokojny, ale zagrożenie wtargnięcia zmusi ukraińskie państwo do skierowania na granicę z Białorusią zasobów ludzkich i finansowych - dodaje.

Według ukraińskich wojskowych takie odcinki granicy jak teren nieopodal Czarnobyla czy koryto Dniepru są bardzo wygodne dla przeniknięcia grup dywersyjnych przeciwnika i najemników.

- Umiejscowienie Kijowa i Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej blisko ukraińsko-białoruskiej granicy wzmacnia ryzyko przeprowadzenia działań dywersyjnych, które mogą doprowadzić do ekologicznej katastrofy i destabilizacji sytuacji w naszym kraju

- alarmuje portal.

Po drugie, serwis nie wyklucza możliwości wzrostu liczby nielegalnych imigrantów trafiających na Ukrainę z Białorusi. Zwraca uwagę, że wcześniej "Mińsk i Moskwa już sprowokowały migracyjne problemy dla Łotwy, Litwy i Polski".

- Teraz w ramach hybrydowej wojny Rosji przeciwko Ukrainie Białorusini i Rosjanie mogą rozpocząć operację z migracyjnego nacisku też na nasze północne granice

 - kontynuuje.

Po trzecie, niewykluczone jest zwiększenie zależności ekonomicznej Ukrainy od Rosji - dodaje. Ukraina jest zależna od dostaw z Białorusi szeregu strategicznych towarów, w tym produktów naftowych. Ryzyko polega na tym, że "w warunkach ekonomicznego wchłaniania Białorusi to tylko kwestia czasu, zanim Rosja przejmie kontrolę nad białoruskimi przedsiębiorstwami, które dostarczają nam towary".

- I wtedy Moskwa poprzez swoje działania może destabilizować ekonomiczną sytuację na Ukrainie

 - pisze Dzerkało Tyżnia.

Jak podsumowuje portal, kwestia białoruska wymaga niezwłocznego rozpatrzenia przez Radę Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy oraz omówienia z partnerami w ramach Trójkąta Lubelskiego i NATO.

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

#Ukraina #Rosja #Białoruś #Władimir Putin #Alaksandr Łukaszenka

Michał Kowalczyk
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo