Stanisław Żaryn dla "GPC": Sytuacja na pograniczu to początek gry Łukaszenki i Putina

- W najbliższych tygodniach zapewne presja migracyjna na Polskę będzie większa, spodziewam się także kolejnych ataków propagandowych, prowokacji granicznych, militarnych – mówi rzecznik Stanisław Żaryn.

Maciej Łuczniewski/Gazeta Polska

Już jakiś czas temu zaczęły się pojawiać informacje o rosnącej liczbie migrantów, którzy nielegalnie przybywali do Polski przez granicę z Białorusią. Kiedy polskie służby zaczęły obserwować sytuację migracyjną pod kątem ewentualnych zagrożeń?

Służby na bieżąco monitorują takie zagrożenia, obserwują, jak zmienia się sytuacja w ostatnich miesiącach. Gdy zaczęły do nas spływać pierwsze informacje o używaniu migrantów w celu destabilizowania Litwy i Łotwy, stało się jasne, że Polska również może stać się celem tego typu działań. Mamy do czynienia z cyniczną grą reżimu Łukaszenki. Byliśmy świadomi, że tego rodzaju zjawiska mogą być wymierzone również w Polskę.

Jaki wpływ na podjęcie decyzji o zastosowaniu bardziej zdecydowanych rozwiązań miały wydarzenia z Usnarza Górnego?

Na te wydarzenia należy patrzeć w szerokiej perspektywie. Skala operacji ściągania migrantów jest znacznie większa, niż może się niektórym wydawać. Ruchy polskiego rządu są związane nie tylko z obecnością tej grupy, która znalazła się przy granicy z Polską. Wspierany przez Kreml reżim Łukaszenki jest w stanie zorganizować masowe szlaki migracyjne, które będą skierowane do polsko-białoruskiej granicy. Już dziś wiadomo, że w ostatnim czasie do Mińska ściągnięto minimum 10 tys. migrantów lotami z Iraku. Poszukiwane są inne kierunki. Sytuacja na polskiej granicy może w bardzo krótkim czasie ulec znacznemu pogorszeniu. Podejmujemy działania, które pozwolą na zablokowanie tego scenariusza.

Jaki może być efekt skandalicznych działań przedstawicieli opozycji przy granicy?

Polska znajduje się pod presją strony białoruskiej, patronuje temu Rosja. To próba zdestabilizowania Polski, ataku na szczelność granicy, sparaliżowania struktur odpowiedzialnych za zabezpieczenie terytorium RP. Wpisywanie się w takiej chwili w scenariusz agresora jest nie tylko skrajnie nieodpowiedzialne, lecz także zagraża bezpieczeństwu Polski i Polaków. To działania szkodliwe dla naszego państwa. Mamy do czynienia ze scenariuszem obliczonym na destabilizowanie Polski i Unii Europejskiej. Niestety niektórzy włączają się w ten scenariusz, a nawet go realizują.

Na co liczy Białoruś? Czego możemy spodziewać się w najbliższym czasie?

Musimy zakładać, że obecna sytuacja na pograniczu to dopiero przygrywka, początek gry Łukaszenki i Putina. W najbliższych tygodniach zapewne presja migracyjna na Polskę będzie większa, spodziewam się także kolejnych ataków propagandowych, prowokacji granicznych, militarnych. Okazją do takich działań będą ćwiczenia wojskowe Zapad 2021, które 10 września przejdą do tzw. fazy aktywnej. Presja na Polskę, Litwę i Łotwę będzie jeszcze silniejsza. Już teraz obserwujemy działania, które wpisują się w walkę hybrydową przeciwko Zachodowi. Polska musi odpowiadać na te zagrożenia w sposób spójny i jednoznaczny, nie wspierając tych, którzy nas atakują.

Jak na sytuację na granicy reagują białoruskie i rosyjskie media czy politycy?

W tej narracji widać kilka głównych wątków. Polska jest oskarżana o wytworzenie kryzysu migracyjnego, antybiałoruskie prowokacje, agresję wobec migrantów, nawet pobicia. Strona litewska oskarżona została o pobicie ciężarnej kobiety, która chciała dostać się na jej terytorium. Polska Straż Graniczna jest oskarżana o „wpychanie” migrantów na teren Białorusi. Rzecznik rosyjskiego MSZ próbowała z kolei dowodzić, że to Polska odpowiada za problemy migracyjne, bo brała udział w irackiej misji stabilizacyjnej. Podobnie wypowiadali się urzędnicy białoruscy, z prezydentem Łukaszenką na czele. W innych materiałach prezentowana jest teza, że grupa osób koczujących na polsko-białoruskiej granicy znajduje się na „pasie ziemi niczyjej”. To oczywiste kłamstwo, ci ludzie przebywają legalnie na terenie Białorusi i to Mińsk za nich odpowiada. Propagandzie jednak chodzi o stworzenie wrażenia, że jest inaczej. Działania informacyjne strony rosyjskiej i białoruskiej mają na celu rozhuśtanie emocji w Polsce, polaryzowanie społeczeństwa, a przede wszystkim wymuszenie, abyśmy wpuścili migrantów. W mojej ocenie wiązałoby się to ze znacznym nasileniem fali migracyjnej. Ostatecznie chodzi o to, abyśmy pogodzili się z powstaniem stałego kanału przerzutu nielegalnych migrantów przez polskie terytorium. Na to nie może być zgody.

Całość wywiadu w czwartkowej "Gazecie Polskiej Codziennie".

 

 

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Hubert Kowalski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo