Aż 1/3 Amerykanów mogła przejść Covid-19 do końca 2020 roku

Ponad trzy czwarte wszystkich infekcji SARS-CoV2 w Stanach Zjednoczonych w ubiegłym roku stanowiły nieudokumentowane zakażenia. Wirus nadał będzie zakażał, tych, którzy nie mieli z nim kontaktu, a wykluczyć się nie da także reinfekcji i zakażeń wśród osób szczepionych - twierdzą naukowcy.

pixabay

Według nowego opracowania opublikowanego na łamach magazynu „Nature”, do końca 2020 roku wirusem SARS-CoV2 zostało zakażonych aż 103 mln mieszkańców USA (31 proc.). To oznacza, że mniej niż trzy czwarte wszystkich zakażeń była udokumentowana.

Naukowcy z Columbia University Mailman School of Public Health twierdzą, że jest to pierwsze badanie, w ramach którego dokładnie oszacowano liczbę i charakterystykę przypadków infekcji w amerykańskiej populacji.

Badacze przeprowadzili symulację rozprzestrzeniania się wirusa w obrębie ponad 3 tysięcy hrabstw USA, korzystając z danych na temat populacji, przemieszczania się ludności oraz potwierdzonych przypadków choroby. Potwierdzili, że w niektórych hrabstwach wirus rozprzestrzenił się szerzej, niż w innych. Dotyczy to środkowo zachodniego rejonu rzeki Missisipi, w tym Północnej i Południowej Dakoty, Minnesoty, Wisconsin oraz Iowa, gdzie zakażone zostało ok. 60 proc. populacji.

Dla porównania w tym samym czasie infekcji uległo np. 48 proc. mieszkańców Chicago, 52 proc. - Los Angeles, 42 proc. - Miami, 44 proc. Nowego Jorku i 27 proc. - Phoenix.

Jak twierdzą naukowcy, prowadzone wtedy testy dobrze wskazywały trend w zachorowaniach, ale nie pokazały właściwie liczby zakażeń. Przyczyna leży m.in. w tym, że osoby bez objawów często nie szukały pomocy i nie były poddawane testom. „Znaczna większość infekcji nie była uwzględniona w liczbie potwierdzonych przypadków” - podkreśla prof. Jeffrey Shaman. - „To właśnie te nieudokumentowane przypadki, które zwykle są bezobjawowe lub łagodne, pozwalają wirusowi szybko rozprzestrzeniać się w szerszej populacji”.

Na koniec 2020 roku zakażał 1 Amerykanin na 130 - twierdzą badacze.

Podobna część populacji była - według szacunków - zakażona, ale nie nie przenosiła choroby. Tymczasem śmiertelność spadła między wiosną a końcem roku z 0,8 do 0,3 proc. Według naukowców wynika to z poprawy leczenia i dostosowania się opieki zdrowotnej.

Różne miasta doświadczyły maksimum zachorowań w różnym czasie - np. Nowy Jork - wiosną, oraz jesienią i zimą, Los Angeles i Phoenix - latem oraz jesienią i zimą, a Mimie we wszystkich trzech falach.

Hrabstwo Los Angeles - największe w kraju z ponad 10 mln mieszkańców szczególnie było jesienią i zimą szczególnie dotknięte zakażeniami. 31 grudnia zainfekowanych było 2,4 proc ludności - pokazują nowe szacunki.

Naukowcy przygotowali też pewne przewidywania. Jak piszą, kilka czynników wpływa na podatność populacji na zakażenia. Wirus będzie się szerzył wśród tych, którzy jeszcze nie zachorowali.

Choć szczepionki znacząco chronią przed ciężką postacią Covid-19 i śmiercią, to zakażenia, które pokonają ochronę szczepień, także bezobjawowe i z łagodnymi symptomami będą także przyczyniać się do transmisji wirusa.

Reinfekcje oraz zakażenia wśród osób szczepionych będą częstsze, jeśli będą pojawiały się nowe warianty zarazka.

- Choć krajobraz pandemii zmienił się z dostępnością szczepień i powstaniem nowych wariantów, ważne jest, aby wziąć pod uwagę, jak niebezpieczna pandemia była w pierwszym roku

 - wyniki podsumowuje prof. Sen Pei, jeden z autorów.

 


Źródło: PAP, niezalezna.pl

#koronawirus #pandemia #Stany Zjednoczone

as
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo