Dużo wątpliwości przez mały autobus... Jaki pojazd kupiła policja z Wrocławia?

Komenda Wojewódzka Policji we Wrocławiu ogłosiła przetarg na dostawę małego autobusu. W zamówieniu przedstawiono szczegółowe warunki, jakie powinien spełniać pojazd. Wybrano ofertę jednej ze spółek i sfinalizowano transakcję. Ale pojawiły się zarzuty, że dolnośląscy stróże prawa kupili autobus inny, niż sami chcieli. Jak to możliwe? Wątpliwości wyjaśni postępowanie wszczęte przez Urząd Zamówień Publicznych.

Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Ta sprawa zasługuje na szczególną uwagę, bowiem stopień naruszeń przepisów, jak i warunków przetargu, jak również poziom bagatelizowania tychże naruszeń są niezrozumiałe. Nie do zaakceptowania jest fakt, że zamawiający jasno wskazuje specyfikację produktu i warunki uczestnictwa w przetargu publicznym, następnie przetarg ten wygrywa firma, która tych warunków nie spełnia, i dostarcza pojazd niespełniający wymogów specyfikacji” – przekazała „Codziennej” mecenas Ewa Maria Radlińska. „Stwarza to podejrzenia fikcyjności podstawowych zasad przetargu publicznego” – dodała.

Jeden przetarg, dwie oferty

W zeszłym roku Komenda Wojewódzka Policji we Wrocławiu ogłosiła przetarg – szukano chętnego na „dostawę 1 sztuki małego autobusu”. Pojazd miał być nowy fabrycznie, a ze specyfikacji istotnych warunków zamówienia (SIWZ) wynikało m.in., że musi być homologowany w kategorii M2, a silnik i pojazd powinien pochodzić od jednego producenta. 

Z informacji opublikowanych na stronie Urzędu Zamówień Publicznych dowiedzieliśmy się, że ofertę złożyły dwie firmy. 

Ostatecznie policja z Wrocławia udzieliła zamówienia spółce Polster z Piły. 30 czerwca 2020 r. umowa została podpisana, autobus dostarczony, należność za pojazd wypłacona. Policjanci jeżdżą już zakupionym autobusem, ale niewykluczone, że będą musieli z niego wysiąść… Historia przetargu ma bowiem zaskakujący ciąg dalszy. 

Wymiana korespondencji

17 sierpnia ub.r. mecenas Radlińska, działająca w imieniu spółki Mercus-Bus z Urszulina (firma nie składała oferty przetargowej, ale działa w branży), wysłała pismo „dotyczące podejrzenia zaistnienia podstaw do wykluczenia z przetargu podmiotu, który uzyskał zamówienie publiczne”. Adresatem była m.in. Komenda Główna Policji.

W jego treści stwierdzono m.in., że autobus zakupiony przez policję jest pojazdem skompletowanym: silnik wyprodukował Daimler AG, a sam pojazd Polster. Poza tym należał – jak podkreślali zawiadamiający – do innej kategorii, niż wskazano w zamówieniu. 

Komenda Wojewódzka Policji we Wrocławiu odpowiedziała po miesiącu i odrzuciła zarzuty. Wymiana korespondencji trwała kilka miesięcy. Pełnomocnik Mercus-Bus wskazywała na kolejne – jej zdaniem – naruszenia przepisów. Natomiast druga strona przekonywała, że procedurę przeprowadzono we właściwy sposób. Choć niektóre argumenty brzmiały nieco zaskakująco.

W piśmie z listopada policja wprawdzie zapewniała, że dostarczony pojazd Mercedes-Benz Sprinter 519 jest zgodny z wymaganiami, ale odniosła się do zapisu SIWZ: „Producent silnika (marka) musi być tożsamy z producentem autobusu”. Przyznano, że „rzeczywiście nie koresponduje z ww. założeniami Zamawiającego, a określonymi w ogłoszeniu o zamówieniu i w innych miejscach SIWZ”.

Jak to wytłumaczono?

„(…) w założeniach Zamawiającego chodzi wszakże o to, żeby producent silnika był tożsamy z producentem pojazdu bazowego, a kwestia, czy oferent wykona zabudowę dla potrzeb Zamawiającego na bazie nowego pojazdu nie będącego autobusem, czy też dostarczony autobus będzie autobusem fabrycznie wykonanym, była drugorzędna”

– stwierdził zastępca komendanta wojewódzkiego mł. insp. Robert Frąckowiak.

Równocześnie przyznał: „Umknęło uwadze, że zapis ten może być przyczyną jakichkolwiek kontrowersji”. Nawet podziękował za zwrócenie uwagi na „niefortunnie brzmiący zapis” i zapewnił, że w przyszłości zostanie wyeliminowany. 

Uprzejmości szybko jednak się skończyły. 

„Na obecnym etapie, kiedy postępowanie zostało już zakończone, a zawarta umowa została wykonana – ocena, czy w toku postepowania doszło do naruszeń ze strony któregokolwiek z oferentów, należy wyłącznie do zamawiającego. (…) Tym samym sprawę uważamy za zakończoną”

– napisał w lutym tego roku mł. insp. Frąckowiak. 

Adwokat dostała anonim

To nie koniec niespodzianek. W połowie marca br. do kancelarii mecenas Radlińskiej dotarł anonim. Z jego treści wynikało, że autor zna kulisy przetargu ogłoszonego przez dolnośląską policję. „Codzienna” zapoznała się z pismem. 

„Komenda w ogłoszeniu, w podstawowych wymaganiach małego autobusu wskazała, że chce pojazd homologowany w kategorii M2, a co złożył w swojej ofercie Polster? Jaką kategorię homologacji wskazał? To już na tym etapie oferta powinna być odrzucona”

– stwierdził autor anonimu. Napisał też o różnicach w producentach silnika oraz pojazdu.

„Jak można było przyjąć taką ofertę, a później sam pojazd przy takich sprzecznościach?” – pytał retorycznie.

Mecenas Radlińska podkreśla: „Posiadaliśmy szereg informacji i dokumentów dających podstawę do podejrzenia, że do udzielenia zamówienia publicznego przez KWP we Wrocławiu na rzecz Polster Sp. z o.o. sp.k. z siedzibą w Pile, doszło w wyniku naruszenia przepisów ustawy – Prawo zamówień publicznych i te naruszenia były tak dużej wagi, że miały wpływ na wynik tego postępowania”.

Wniosek o wszczęcie kontroli

Pod koniec kwietnia mecenas Radlińska skierowała do Urzędu Zamówień Publicznych wniosek o wszczęcie kontroli doraźnej.

„W związku z okolicznościami uzasadniającymi podejrzenie naruszenia przepisów pzp w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego prowadzanym przez Komendanta Wojewódzkiego Policji we Wrocławiu (…) mającego wpływ na wynik postępowania”

– czytamy.

Uzasadnienie wniosku jest obszerne – kilkanaście stron z niemal 80 punktami. Większość z nich to różnej wagi zarzuty dotyczące przebiegu postępowania przetargowego.

Trzy tygodnie później prezes Urzędu Zamówień Publicznych podjął decyzję o wszczęciu „postępowania wyjaśniającego stanowiącego wstępny etap kontroli doraźnej”. Nieoficjalnie – postępowanie nadal trwa. 

„Jeżeli czynności wyjaśniające doprowadzą do wszczęcia kontroli doraźnej, to w zależności od jej wyników prezes UZP może zastosować sankcje w postaci kar pieniężnych lub wystąpienia do sądu o unieważnienie umowy w całości lub w części, o co zwrócił się we wniosku Mercus-Bus i czego oczekujemy przy tak poważnych naruszeniach”

– tłumaczy mecenas Radlińska. 

Co na to główni zainteresowani?

Próbowaliśmy porozmawiać ze wszystkimi podmiotami pojawiającymi się w sprawie. W firmie Mercus-Bus odesłano nas do pełnomocnika, czyli mecenas Radlińskiej, której stanowisko obszernie zacytowaliśmy.

Udało nam się porozmawiać z Jackiem Kuczyńskim, prezesem spółki Polster. Nieufnie („nie wiem, czy pan nie jest z konkurencji”), ale krótko skomentował sytuację. Stwierdził, że nie ma wiedzy o wszczęciu postępowania przez UZP. 

„Nie jestem stroną, ciężko mi się do tego odnieść” – stwierdził. Dodając: „To był przetarg dla policji, wszystko odbyło się w jak największym porządku, policja skrupulatnie wszystko sprawdza. Samochód został odebrany, jest użytkowany, z mojej strony jest wszystko jak należy, śpię spokojnie”. 

Oczywiście, o komentarz poprosiliśmy również Komendę Wojewódzką Policji we Wrocławiu. Odpowiedź nadeszła szybko, ale była bardzo lakoniczna.

„Z uwagi na prowadzoną przez Urząd Zamówień Publicznych kontrolę w przedmiotowej sprawie, na obecnym etapie z pytaniami w obejmującym ją zakresie, należy zwrócić się do ww. organu” – napisał nadkom. Kamil Rynkiewicz, rzecznik dolnośląskiej policji.
 

 



Źródło: niezalezna.pl, Gazeta Polska Codziennie

 

Grzegorz Broński
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo