1 Maja - Dzień rozrachunków

1 Maja - Święto Pracy. Dla jednych źle widziany relikt Polski Ludowej, dla drugich czas wolny. A czym jest 1 Maja dla współczesnej lewicy społecznej? To organizowany dość skromnie, ale coraz bardziej świadomie rozrachunek z czasami realnego liberaliz

1 Maja - Święto Pracy. Dla jednych źle widziany relikt Polski Ludowej, dla drugich czas wolny. A czym jest 1 Maja dla współczesnej lewicy społecznej? To organizowany dość skromnie, ale coraz bardziej świadomie rozrachunek z czasami realnego liberalizmu, w tym blisko sześcioma już latami rządów Platformy Obywatelskiej.

Nie po raz pierwszy pochód pierwszomajowy organizuje we Wrocławiu Polska Partia Socjalistyczna. Jest to bodaj najistotniejsze w skali kraju wydarzenie animowane w Święto Pracy przez lewicę społeczną. Na plakatach zapowiadających przemarsz widać siatkę, drut kolczasty i tabliczkę z napisem: „Specjalna strefa wyzysku. Polska”. Z mocnym hasłem współbrzmi sześć postulatów tamtejszej Koalicji 1 Maja, które traktują o najważniejszych rodzimych bolączkach. Koalicja domaga się m.in. utworzenia instytucji rzecznika praw pracownika przy polskim rządzie, przywrócenia wieku emerytalnego sprzed „reformy emerytalnej” z 2012 r. (60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn), przeprowadzenia kalkulacji zysków i strat funkcjonowania specjalnych stref ekonomicznych, z punktu widzenia interesu społeczeństwa i wydatków publicznych ponoszonych na działanie stref.

Podeptane prawa pracownicze

Część postulatów lewicy społecznej odwołuje się też do erozji praw pracowniczych i coraz powszechniejszego stosowania tzw. umów śmieciowych. Koalicja widzi konieczność ustanowienia wysokich kar dla pracodawców niewypłacających na czas wynagrodzeń swoim pracownikom; wprowadzenia sprawnych mechanizmów pozwalających odzyskać niewypłacone pensje, chce także wysokich sankcji dla pracodawców nadużywających umów „śmieciowych”. Pojawił się również postulat podwyższenia kar dla pracodawców łamiących prawa pracowników i utrudniających działalność związkową.

Stopniowe ograniczanie praw pracowniczych i coraz marniejsze perspektywy ułożenia sobie stabilnego życia w kraju to kwestie podnoszone dziś coraz powszechniej nie tylko przez ludzi lewicy. To materialny, ale także społeczny problem wielu zwykłych Polaków, niezależnie od ich przekonań politycznych: bolączki społeczno-gospodarcze coraz częściej jednoczą w krytyce ludzi patriotycznej prawicy i lewicy społecznej. Platforma Obywatelska podzieliła rodaków nie tylko w kwestii Smoleńska czy podejścia do uprawiania (post) polityki. Za sprawą rządzącego ugrupowania coraz silniej odżywają także różnice klasowe, materialne i kulturowe, również te związane z podziałem na Polskę metropolii i Polskę prowincjonalną, państwo dla uprzywilejowanych i kraj „obywateli drugiej kategorii”.

Na tegorocznych pierwszomajowych pochodach z pewnością wiele miejsca zajmie tematyka związana z planowanymi przez PO zmianami w prawie pracy. Przypomnijmy, że wśród propozycji nowelizacji znalazło się m.in. wydłużenie okresu rozliczeniowego czasu pracy do 12 miesięcy. Jakie mogą być konsekwencje tego typu decyzji? Otóż przedsiębiorcy będą mogli dużo później niż dotąd oddawać pracownikom dni wolne w zamian za przepracowane nadgodziny albo pracę w weekendy i święta. Ponadto korekty prawa pracy miałyby wprowadzić zmianę definicji doby pracowniczej, wydłużenie niepłatnej przerwy w pracy oraz obniżenie stawek za pracę ponadwymiarową. W tym ostatnim wypadku za pracę w nocy, niedzielę lub święto zatrudniony miałby otrzymać 80 proc., a nie 100 proc. wynagrodzenia, a za nadgodziny w pozostałe dni - dodatek w wysokości 30 proc. zamiast 50 proc. płacy. Antypracownicza strategia, oparta na coraz dalszym obniżaniu i tak niskich w Polsce kosztów pracy może na krótką metę pomóc przedsiębiorcom. Ale długofalowo spadnie przecież siła nabywcza kolejnych setek tysięcy Polaków i tak obciążonych na co dzień koniecznością wielu „sztywnych” opłat, od czynszów, przez gaz, prąd, wodę po liczne przecież kredyty.

Polska w ogonie Europy

Tu warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną nader wstydliwą dla rządzących „zieloną wyspą” sprawę, ściśle związaną z powyższym zagadnieniem. Otóż Polacy są piątym najgorzej opłacanym narodem w całej Unii Europejskiej. Nasze wynagrodzenia, liczone w euro zmalały o 2,6 proc. od 2008 r. Dla porównania, w tym samym okresie płace na Słowacji wzrosły o 13,8 proc. - przegoniła nas jeszcze w 2010 r. Z kolei Czesi zarabiają przeciętnie prawie 30 proc. więcej niż my. Gorsza sytuacja jest tylko na Litwie, Łotwie, w Rumunii i Bułgarii.

1 maja na ważne kwestie chce zwrócić uwagę na ulicach Warszawy Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych. Otóż wedle statystyk tylko w 2012 r. podczas pracy poniosło w Polsce śmierć 348 osób. Wysoki jest udział poszkodowanych w wypadkach młodych pracowników oraz osób o stażu pracy mniejszym niż rok. OPZZ zamierza przypomnieć też, że główną przyczyną zgonów w Polsce są wciąż choroby zawodowe i problemy zdrowotne związane z coraz cięższą pracą. Erozja praw pracowniczych prowadzi także do tego, że pomimo formalnie ośmiogodzinnego dnia pracy wielu z nas - nie chcąc ryzykować utratą zatrudnienia - decyduje się spełniać coraz to nowe wymagania szefostwa i przeciągać czas pracy ponad miarę, ze szkodliwymi skutkami dla własnej kondycji psychofizycznej.

Zaniechana polityka prorodzinna

Mam nadzieję, że na sztandarach lewicy społecznej znajdą się w tym roku także hasła prorodzinne. A jest o czym mówić. Już dziś wiadomo, że rząd nie spełni jednej ze swoich niedawnych obietnic: zapowiadane na obecny rok obniżenie opłat za przedszkola nie dojdzie do skutku. W trakcie swojego „drugiego exposé” Donald Tusk obiecywał 320 mln zł na ten cel. Więcej jeszcze: rząd Platformy ogłosił 2013 Rokiem Rodziny. Pytanie, o czyją rodzinę mogło w kontekście niespełnionych obietnic chodzić, zostawiam otwarte...

1 maja będzie w tym roku czasem koniecznych rozrachunków z polityką społeczno-gospodarczą oligarchicznej władzy. Także po to, by przeciętni Polacy w następnych latach mogli w dobrych nastrojach przeżywać kolejne majówki. Oby pogoda w kraju była nie tylko dla bogatych!

Autor jest redaktorem „Nowego Obywatela”, członkiem zespołu „Pressji”, felietonistą Deon.pl i portalu Plac Wolności.

 

Źródło:

Krzysztof Wołodźko
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo