55 lat temu zmarł gen. Tadeusz Bór-Komorowski

55 lat temu, 24 sierpnia 1966 r., zmarł gen. Tadeusz Komorowski „Bór”, dowódca Armii Krajowej, Naczelny Wódz i premier rządu RP na uchodźstwie. Jest uważany za jednego z największych bohaterów Polskiego Państwa Podziemnego. Jego decyzja o rozpoczęciu Powstania Warszawskiego wciąż wywołuje ogromne kontrowersje.

Autorstwa Nieznany - en:Tadeusz Bór-Komorowski "Armia Podziemna" (The secret army), Warsaw 1989, many editions, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1084787

Urodził się 1 czerwca 1895 r. w Chorobrowie koło Brzeżan na Podolu w starej rodzinie ziemiańskiej Mieczysława Mariana Komorowskiego herbu Korczak i Wandy Prawdzic-Zaleskiej. Był spokrewniony m.in. z Jerzym Wołodyjowskim herbu Korczak, pierwowzorem Michała Wołodyjowskiego. W 1913 r. ukończył we Lwowie gimnazjum. Następnie rozpoczął studia w wiedeńskiej Franz-Joseph-Militärakademie.

Od 1915 r. jako oficer austriackiej kawalerii walczył na froncie rosyjskim, a później włoskim. Uważany był za specjalistę od stosowania ciężkich karabinów maszynowych. W listopadzie 1918 r. Komorowski został nominowany dowódcą szwadronu oraz zastępcą dowódcy 9 Pułku Ułanów Małopolskich i wyruszył na front walk z Ukraińcami. Brał udział w odsieczy Lwowa.

W sierpniu 1919 r. por. Komorowski objął dowództwo 12 Pułku Ułanów Podolskich. Dowodził tę jednostką w jednej z najważniejszych bitew w historii wojny z bolszewikami. Pod Komarowem po raz ostatni w dziejach zmierzyły się ogromne oddziały kawalerii. Komorowski okupił swój udział w starciu ranami. Za czyny wojenne w latach 1918–1920 odznaczony został srebrnym Orderem Virtuti Militari i trzykrotnie Krzyżem Walecznych.

Po nastaniu pokoju był zastępcą dowódcy 9 Pułku Ułanów. Stacjonował na Podolu. W 1923 r. został odkomenderowany do Centralnej Szkoły Kawalerii w Grudziądzu. Tam pełnił obowiązki kwatermistrza, ale również przygotowywał jeźdźców na zbliżające się Igrzyska Olimpijskie w Paryżu (w lipcu 1924 r. brązowy medal w konkursie skoków zdobył por. Adam Królikiewicz na koniu Picador).

W 1924 r. Komorowski awansował do stopnia majora. W latach 1924–1926 był zastępcą dowódcy 8 Pułku Ułanów im. Ks. Józefa Poniatowskiego w Krakowie. Od 1926 do 1928 r. sprawował funkcję komendanta Zawodowej Szkoły Podoficerskiej Kawalerii w Jaworowie. Następnie przez dziesięć lat dowodził 9 Pułkiem Ułanów, który stacjonował najpierw w Czortkowie, a potem w Trembowli. Przez cały okres międzywojnia był postrzegany jako profesjonalny oficer, odległy od podziałów politycznych.

W 1936 r. był selekcjonerem jeźdźców do reprezentacji na Igrzyska Olimpijskie w Berlinie, w czasie której Polacy zdobyli drużynowo srebrny medal we wszechstronnym konkursie konia wierzchowego. W kontekście późniejszych wydarzeń niezwykłe wydają się jego zdjęcia z bankietów, na których polskich jeźdźców podejmowali przywódcy III Rzeszy, m.in. Adolf Hitler i Joseph Goebbels. W trakcie wojny fotografie te służyły niemieckiemu wywiadowi, który podejrzewał, że Komorowski pełni wysokie funkcje w Polskim Państwie Podziemnym. W 1938 r. płk Komorowski (awansowany w 1932) został komendantem Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu.

W trakcie kampanii polskiej 1939 r. płk Komorowski był dowódcą Ośrodka Zapasowego Zgrupowania Kawalerii w Garwolinie i zastępcą dowódcy Brygady Kawalerii płk. Adama Zakrzewskiego w Armii „Lublin”. Jednym z zadań jego jednostki była osłona Wisły od Góry Kalwarii do Dęblina. 13 września został dowódcą Wileńskiej Brygady Kawalerii, która koncentrowała się pod Kockiem. Po przybyciu jej pierwszego dowódcy, płk. Konstantego Druckiego-Lubeckiego, przekazał dowództwo i objął funkcję zastępcy dowódcy Kombinowanej Brygady Kawalerii w ramach Frontu Północnego oraz dowódcy własnej grupy kawalerii. Brygada została rozbita w drugiej bitwie pod Tomaszowem Lubelskim. 23 września, po rozwiązaniu sztabu Frontu Północnego, Komorowski wraz z kilkoma innymi oficerami uniknął niewoli. Przedostał się do Krakowa i ukrył w szpitalu Bonifratrów.

Pod koniec 1939 r. Komorowski tworzył konspiracyjną Organizację Wojskową. Wkrótce potem wyjechał do Warszawy, aby nawiązać kontakty z dowództwem Służby Zwycięstwu Polski. W lutym 1940 r., z pseudonimem Korczak, został mianowany komendantem Obszaru Krakowsko-Śląskiego Związku Walki Zbrojnej. 3 maja tego roku otrzymał awans na stopień generała brygady. Latem 1941 r., po dekonspiracji w Krakowie, Komendant Główny ZWZ gen. Stefan Rowecki „Grot" powołał gen. Komorowskiego do Warszawy na stanowisko swojego zastępcy.

Po aresztowaniu gen. Roweckiego przez gestapo 17 lipca 1943 r. gen. Kazimierz Sosnkowski podpisał nominację „Bora” na stanowisko dowódcy Armii Krajowej. W marcu 1944 r. Komorowski został awansowany na stopień generała dywizji.

20 listopada 1943 r. gen. „Bór” wydał rozkaz do Okręgów AK o rozpoczęciu operacji „Burza”, czyli zbrojnego powstania lub wzmożonej dywersji przeciwko okupantowi niemieckiemu. W marcu 1944 r. w rozkazie do komendantów okręgów i obszarów AK ustalał formułę, w jakiej mieli nawiązywać kontakty z dowódcami sowieckimi. Doświadczenia następnych miesięcy pokazały jednak, że strona sowiecka nie zamierza uznawać polskiej niezależności.

22 lipca 1944 r. na odprawie Komendy Głównej AK gen. Komorowski oznajmił: „Po dyskusjach z szefem sztabu [gen. Tadeuszem Pełczyńskim – przyp. red.] i szefem operacji [gen. Leopoldem Okulickim] z jednej strony i Delegatem Rządu z drugiej zdecydowano, że oswobodzimy Warszawę naszymi własnymi siłami i że przyjmiemy tu Rosjan jako gospodarze”. W trakcie tej samej odprawy sam Komorowski określił tę decyzję jako „historyczną”, od której „może zależeć przyszłość Polski”.

Przez kilka następnych dni trwały konsultacje wewnątrz KG AK. W tym czasie za opanowaniem Warszawy przed wkroczeniem do niej Armii Czerwonej opowiedziała się Rada Jedności Narodowej. Następnego dnia gen. „Bór” oraz przedstawiciele RJN i Delegat Rządu na Kraj Jan Stanisław Jankowski wydali wspólną deklarację potępiającą działania sowieckie, takie jak powołanie marionetkowego PKWN: „Naród Polski nie uzna samozwańczych rządów czy komitetów, próbujących w oparciu o obce bagnety narzucić Polsce swą wolę i władzę”.

25 lipca 1944 r. gen. Komorowski wysłał do Londynu depeszę z prośbą o pomoc wojskową w momencie rozpoczęcia walki. Dzień później premier Stanisław Mikołajczyk polecił ministrowi spraw wewnętrznych przesłać do kraju informację o tym, że na posiedzeniu rządu zapadła uchwała upoważniająca dowódcę AK do wydania rozkazu rozpoczęcia zrywu.

Gen. Komorowski przez cały okres Powstania pozostawał w stolicy. Nie był jego faktycznym dowódcą, ale podejmował wiele decyzji taktycznych, szczególnie dotyczących północnej części walczącego miasta. W Warszawie w czasie walk przebywała z małym dzieckiem jego żona, będąca również w ósmym miesiącu ciąży. Dla samego dowódcy AK jednym z najtrudniejszych momentów zrywu było przejście kanałami ze Starówki do Śródmieścia.

Wybuch Powstania był momentem zakończenia konspiracji. AK i inne formacje walczące w Warszawie i okolicach miały zostać uznane za część Polskich Sił Zbrojnych. Planowano pełne ujawnienie nazwisk dowódców. Nim to nastąpiło, 20 sierpnia niemieckie media podały informację, że dowódcą zrywu jest: „przedwojenny rtm. Komorowski, znany jeździec, olimpijczyk, bywalec salonów warszawskich, który sam siebie mianował generałem”. Informacja była błędna, ponieważ Niemcy stwierdzili, że jest to rtm. Janusz Komorowski. Pełne ujawnienie danych gen. „Bora” nastąpiło w prasie konspiracyjnej 22 września. 30 września 1944 r., po dymisji gen. Kazimierza Sosnkowskiego, prezydent RP Władysław Raczkiewicz mianował gen. Komorowskiego Naczelnym Wodzem.

Po 63 dniach boju, wobec braku perspektyw dalszej walki, gen. Komorowski podjął decyzję o zakończeniu walk w Warszawie. „Z wiarą w ostateczne zwycięstwo naszej słusznej sprawy, z wiarą w Ojczyznę umiłowaną, wielką i szczęśliwą pozostajemy wszyscy żołnierzami i obywatelami Niepodległej Polski, wierni sztandarowi Rzeczypospolitej” – stwierdzał w ostatnim rozkazie wydanym 3 października.

Gen. Komorowski przetrzymywany był w niemieckich oflagach, początkowo w Langwasser pod Norymbergą, a od lutego 1945 r. w Colditz w Saksonii. 10 maja 1945 r. przybył do ambasady RP w Paryżu, a dwa dni później do Londynu, gdzie przejął funkcję Naczelnego Wodza. „Zwycięstwo nad Niemcami nie przywróciło jeszcze Ojczyźnie naszej niepodległości i wolności. Ten tragiczny układ rzeczy powoduje, że nie ma w chwili obecnej radości wśród Polaków ani tam w Ojczyźnie, ani tu – na obczyźnie” – podkreślał w pierwszym rozkazie wydanym jako Naczelny Wódz, 28 maja 1945 r. Funkcję tę pełnił do listopada 1946 r. W latach 1947–1949 był premierem rządu RP. W latach 1949–1954 wchodził w skład Rady Politycznej, a od 1956 r. opozycyjnej wobec prezydenta Augusta Zaleskiego Rady Trzech. Od roku 1956 utrzymywał się, prowadząc wraz z żoną zakład tapicerski.

W latach pięćdziesiątych był częstym gościem Radia Wolna Europa. Podczas jednej z audycji zaznaczył: „Ani na chwilę nie mam zamiaru uchylać się od osobistej odpowiedzialności za decyzje, które podejmowałem jako dowódca AK. Musimy jednak pamiętać o jednym – opór zbrojny i walka orężna nie były narzucane przez jakiś rozkaz z góry. Ta decyzja została podjęta przez cały Naród samorzutnie nie w sierpniu 1944 r., ale już we wrześniu 1939 r.”. Był przewodniczącym Rady Naczelnej kół AK oraz Rady Studium Polski Podziemnej. Z jego inicjatywy w 1966 r. ustanowiono odznaczenie pamiątkowe: Krzyż Armii Krajowej. Opublikował też w Londynie swoje wspomnienia pt. „Armia Podziemna” (1951).

Zmarł w trakcie polowania w posiadłości jednego ze swoich brytyjskich przyjaciół, 24 sierpnia 1966 r. Pochowany został w Londynie na cmentarzu Gunnersbury. 30 lipca 1994 r. szczątki gen. Bora-Komorowskiego spoczęły na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. Podczas pogrzebu Jan Nowak Jeziorański zacytował mało znaną wypowiedź Goebbelsa, któremu adiutant doniósł, że Komorowski odmówił wydania rozkazu zaprzestania walki przez pozostałe po Powstaniu oddziały AK: „Co za naród! Ta Polska poprzez swoje dzieje nieustannie najeżdżana, okupowana, rozdarta, jej granice zniesione, życie narodowe zdławione, a jednak duch tego narodu przetrwał wieki, jak płomień wciąż bije w górę z popiołów i zgliszcz. Im groźniejsza nawałnica, tym większy żar”. Legendarny Kurier z Warszawy dodał: „Uosobieniem tego ducha stał się gen. Tadeusz Bór-Komorowski”.

 

 



Źródło: PAP, niezalezna.pl,

bm
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo