Gwałtownie spadają zyski państwowych koncernów Orlen i Lotos. Maleje też dochód państwa z podatków od paliw. Wszystko przez drogą benzynę i olej napędowy. Polacy, zamiast płacić za litr 5,5 zł, wolą dużo taniej kupić paliwa w szarej strefie. To dlatego oficjalna sprzedaż ON, która do tej pory rosła, w ubiegłym roku zmalała o 9 proc. i nadal spada - pisze "Gazeta Polska Codziennie".

Kiedy coś kosztuje więcej, niż mogą lub chcą zapłacić klienci, pojawia się mafia, która proponuje ten sam towar po dużo niższych cenach. Po tym, jak w rezultacie rekordowych notowań ropy naftowej ceny paliw na stacjach w 2012 r. osiągnęły najwyższy w historii poziom, mniej zasobni kierowcy zaczęli zaopatrywać się w benzynę, a zwłaszcza w olej napędowy w tzw. szarej strefie. Nic dziwnego, skoro ceny w niej są o 2–2,5 zł niższe na litrze od oficjalnych. Są tak niskie, bo mafia nie płaci żadnych podatków.

Wpływ na to, że paliwa na stacjach są drogie, mają też podatki, a stanowią one 40 proc. ceny. Rząd Donalda Tuska podniósł nie tylko VAT na będące w legalnym obrocie benzynę i olej napędowy. Coraz wyższa jest też akcyza paliwowa, przez którą benzyna 95 podrożała ostatnio o 11 proc., a olej napędowy aż o 13 proc. Ale nadmierny fiskalizm ma czasami odwrotny do zamierzonego skutek. Ludzie, zamiast płacić coraz więcej, wolą korzystać z oferty mafii paliwowej.

Efekt jest taki, że w pierwszych miesiącach 2013 r. oficjalna sprzedaż paliw zmalała o kilkanaście procent, a państwowe dochody z podatków od paliw zamiast rosnąć, dramatycznie spadają. Tylko w pierwszym kwartale br. wpływy do budżetu z samej akcyzy paliwowej zmalały o ponad 300 mln zł. Według szacunków Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego straty państwa, wynikające z oszustw podatkowych, sięgają 3 mld zł rocznie. Wskutek rozszerzającej się wciąż szarej strefy poważne kłopoty przeżywają też koncerny paliwowe.

Więcej w weekendowej "Gazecie Polskiej Codziennie"