Najpierw pobił mężczyznę, potem znokautował kobietę. Wpadł przy próbie ucieczki z Polski

Policjanci zatrzymali 33-letniego mężczyznę, który pod koniec lipca w centrum Katowic brutalnie pobił kobietę. Podejrzany, który jest związany ze środowiskiem pseudokibiców, został ujęty na autostradzie A4, gdy próbował wyjechać za granicę.

pixabay.com / AJEL oraz https://twitter.com/Kasienka_z_Mars

Policjanci podkreślają, że zgłoszenie o pobiciu dostali dopiero kilkanaście godzin później, zarzucają bierność licznym naocznym świadkom, którzy nie zadzwonili na numer alarmowy.

 

 

Do przestępstwa doszło 25 lipca na ul. Mariackiej – jednym z najpopularniejszych deptaków Katowic, pełnym pubów i restauracji. W internecie opublikowano filmik, na którym zarejestrowano zajście – napastnik, który jest w towarzystwie kilku kolegów najpierw w wulgarny sposób zaczepia kobietę, a po chwili kilka razy uderza i kopie stającego w jej obronie mężczyznę. Po chwili zadaje silne ciosy także samej kobiecie, która upada na deptak.

Kryminalni z komendy miejskiej w Katowicach pracowali nad tą sprawą od momentu zgłoszenia przez rodzinę pokrzywdzonej, które miało miejsce kilkanaście godzin po zdarzeniu. Śledczy dotarli do nagrań z miejsca zdarzenia, ale też do świadków. Na tej podstawie wytypowali i ustalili dane osoby, która mogła mieć związek z tym przestępstwem

- podała w czwartek katowicka policja.

Chuligan znany policji

Zatrzymany był już wcześniej znany policjantom, miał kontakty z pseudokibicami jednej ze śląskich drużyn. Po pobiciu uciekł i ukrywał się w różnych miejscach.

Wczoraj w rejonie bramek w Brzęczkowicach doszło do zatrzymania samochodu, którym podróżował poszukiwany. Mężczyzna był pasażerem i próbował wyjechać za granicę, korzystając z popularnego serwisu proponującego wspólne przejazdy

 - opisują policjanci.

To zdarzenie od kilku dni niewątpliwie bulwersowało opinię publiczną, wszyscy zadawaliśmy sobie pytanie, jak w samym sercu Katowic mogło dojść do takiej sytuacji. Gdzie była Policja? A może, co zrobiły albo czego nie zrobiły osoby, które widziały, co się dzieje

 - napisali w komunikacie katowiccy policjanci. Jak zaznaczyli, mundurowi z tego miasta codziennie podejmują średnio 220 interwencji, a w przypadku pilnych zdarzeń dotarcie na miejsce od momentu otrzymania zgłoszenia zajmuje im nieco ponad 8 minut.

Bierność gapiów

Tym razem takiego zgłoszenia nie było. W samym centrum było kilka patroli zarówno zmotoryzowanych, jak i pieszych, ale informacja do nich niestety nie dotarła. Tylko tego dnia, w ścisłym centrum miasta policjanci interweniowali aż 65 razy

 - podkreśliła policja. Komenda zaznacza, że od początku wakacji we wszystkie weekendy w porze wieczorowo-nocnej prowadzone są działania "Bezpieczne Miasto Katowice 2021", które skupione są wyłącznie na śródmieściu, w ten rejon kierowanych jest więcej patroli.

"Mimo że w Komendzie Miejskiej Policji w Katowicach służbę pełni największa liczba policjantów w porównaniu do innych jednostek Policji w województwie śląskim, nie sposób oczekiwać, aby mundurowi mieli bezpośredni podgląd na zachowania setek tysięcy osób (mieszkańców, studentów, pracowników katowickich firm oraz turystów) i byli za te zachowania odpowiedzialni. Te wszystkie czynniki spowodowały, że zareagowaliśmy później niż tego wymagała sytuacja i oczekiwali mieszkańcy. W rezultacie nie zapobiegliśmy tej sytuacji, ale po dwóch tygodniach, w wyniku pracy wielu policjantów zatrzymaliśmy odpowiedzialnego w 100 proc. za to zdarzenie mężczyznę" - wskazuje komenda.

Z drugiej strony na miejscu były osoby, które widziały co się dzieje - goście pubów, obsługa lokali, być może przypadkowi przechodnie… żadna z tych osób nie zadzwoniła na numer alarmowy, informacja do służb dotarła dopiero po kilkunastu godzinach

 - dodają policjanci, którzy apelują o jak najszybsze zgłaszanie podobnych przestępstw.

 


Źródło: niezalezna.pl, PAP

#pobicie #brutalne pobicie #Katowice #ucieczka #policja

Mateusz Tomaszewski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo