Szantażował firmę energetyczną. Do mieszkania weszła policja

Do pięciu lat więzienia grozi mieszkańcowi Piły, który dzięki uzyskaniu dostępu do rozmów klientów z jedną z firm energetycznych, szantażował ją, żądając okupu w wysokości 10 tys. zł. Postępowanie w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Krakowie.

Zdjęcie ilustracyjne
pixabay.com

Jak poinformował rzecznik tej prokuratury Janusz Hnatko, zatrzymanemu przez policję 37-letniemu Mariuszowi B. przedstawiono zarzut stosowania wobec osób reprezentujących te firmy groźby bezprawnej.

Według rzecznika podejrzany przyznał się do popełnienia przestępstw. Podczas przesłuchania wyjaśnił, że do pobrania danych w postaci nagrań rozmów pracowników firmy z klientami doszło wskutek zbiegu okoliczności. Grając wieczorem w grę komputerową jego system ujawnił numer IP, z którego był skanowany jego komputer. Będąc informatykiem z zamiłowania, pod wskazanym adresem natrafił na katalog z plikami audio i chciał sobie ich posłuchać, zakładając, że są to sample muzyczne.

"Zassał" więc wskazane dane i udał się na spotkanie z kolegami, aby wspólnie spożywać alkohol. Gdy po kilku godzinach powrócił, okazało się, że ściągnięte pliki zawierają nagrania z firm. Podejrzany, wykorzystując sytuację, wpadł na pomysł, że zażąda od pokrzywdzonych instytucji gratyfikacji pieniężnej w zamian za wykasowanie i nierozpowszechnianie pobranych przez siebie danych

- relacjonował prokurator.

200 zł za nagrania

Szantażysta skontaktował się z infolinią pokrzywdzonej firmy i postawił pracownikom call-center ultimatum, że ujawni mediom informację, w jaki sposób wszedł w posiadanie nagrań, jeśli nie dostanie 100-200 zł.

Wobec braku pozytywnej reakcji ze strony pokrzywdzonej spółki następnego dnia podbił stawkę do 10 tys. zł – chcąc wyłudzone w ten sposób środki przeznaczyć na "implanty zębów". Wszelkie plany podejrzanego spełzły ostatecznie na niczym, albowiem wkrótce został zatrzymany przez policję, która ujawniła w jego miejscu zamieszkania szereg elektronicznych nośników informacji, w tym między innymi dysk twardy "ukryty" w jego spodenkach, będących jedynym elementem garderoby, w jakim go zastano

- tłumaczył rzecznik prokuratury.

Podczas przeszukania mieszkania policjanci odkryli, że podejrzany zniszczył dysk, który zawierał część skopiowanych danych, aby nie dostały się one w niepowołane ręce. Do tej pory nie pojawiły się informacje, żeby dane będące przedmiotem przestępstwa zostały rozpowszechnione.

Wobec podejrzanego – wskazał prokurator - zastosowano nieizolacyjny środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji.

 

 


Źródło: niezalezna.pl, PAP

#Małopolska

mg
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo