Pogrom lekkoatletów w Tokio, zawód po porażce siatkarzy. Tak rywalizowali Polacy!

Polacy wrócili z Tokio z 14 krążkami olimpijskimi. Nasi reprezentanci sprawili wielkie niespodzianki, choć nie brakowało też rozczarowań. Niewątpliwą podporą polskiej reprezetancji w Tokio okazali się lekkoatleci. Ciężko pogodzić się z porażką siatkarzy w ćwierćfinale oraz odpadnięciem Igi Świątek we wczesnej rundzie. Sensację sprawili za to Dawid Tomala, Patryk Dobek oraz zapaśnik Tadeusz Michalik!

Twitter/@Olympics

Z punktu widzenia biało-czerwonych zmagania olimpijskie w stolicy Japonii będą pamiętane jako pasmo sukcesów lekkoatletów. Zaczęło się od niespodziewanego triumfu sztafety mieszanej 4x400 m, a w późniejszym czasie potwierdzona została dominacja krajowych młociarzy na arenie międzynarodowej. Łącznie wywalczyli cztery krążki - m.in. po trzecie złoto z rzędu sięgnęła Anita Włodarczyk, a Paweł Fajdek przełamał czarną passę, która dotychczas była jego udziałem. W dwóch poprzednich startach w igrzyskach utytułowany zawodnik nie przeszedł kwalifikacji, ale tym razem stanął na najniższym stopniu podium.

Pokładane w niej nadzieje potwierdziła także kobieca sztafeta 4x400 m, która wywalczyła srebro. Już podczas igrzysk w Rio de Janeiro duże możliwości potwierdziła oszczepniczka Maria Andrejczyk, która teraz zajęła drugie miejsce. Jej ewentualny sukces trudno było jednak traktować jako pewniak ze względu na niedoleczoną kontuzję barku.

Autorami największych sensacji byli jednak dwaj inni przedstawiciele lekkoatletyki. Tomala został mistrzem olimpijskim w chodzie na 50 km. Był to dopiero trzeci start na tym dystansie zawodnika, który wcześniej specjalizował się w rywalizacji na 20 km, w tym drugi ukończony. Podobnie było z Dobkiem, który zdobył brąz w biegu na 800 m. 27-letni sportowiec przeniósł się na ten dystans dopiero pod koniec ubiegłego roku, gdy trafił pod skrzydła trenera Zbigniewa Króla.

Zmiana przyniosła także efekt w przypadku Michalika. 30-letni zapaśnik sięgnął po brąz w kat. 97 kg w stylu klasycznym. Ma on w dorobku m.in brązowy medal mistrzostw Europy w kat. 85 kg sprzed pięciu lat. Na zmianę kategorii wagowej zdecydował się także w 2016 roku - z myślą o kwalifikacji olimpijskiej. Zaproponował mu to trener. I choć nadal nie osiągnął wagi docelowej, przez co w Tokio walczył z potężniejszymi do siebie rywalami, to osiągnął życiowy sukces.

O życiowym sukcesie mogą mówić też zeglarki Agnieszka Skrzypulec i Jolanta Ogar, które zajęły drugie miejsce w klasie 470.

Nie wszyscy lekkoatleci mieli powody do radości w stolicy Japonii w ostatnich tygodniach. O rozczarowaniu mogą mówić m.in. szósty wśród tyczkarzy Piotr Lisek, kulomioci Konrad Bukowiecki i Michał Haratyk, którzy nie znaleźli się w finale, 11. skoczkini wzwyż Kamila Lićwinko oraz startujący na 1500 m Marcin Lewandowski, który nie dotarł do mety w półfinale z powodu odnowienia urazu. Bukowiecki i Haratyk w tym sezonie również zmagali się z kłopotami zdrowotnymi, a Lićwinko poinformowała, że po kwalifikacjach doznała lekkiego udaru słonecznego.

Gorycz porażki musieli przełknąć siatkarze, którzy byli wymieniani jako jedni z głównych faworytów. Mistrzowie świata ulegli jednak w ćwierćfinale 2:3 Francuzom, późniejszym triumfatorom całej rywalizacji. W pamięci kibiców na długo pozostaną łzy załamanych po tym meczu Bartosza Kurka i Fabiana Drzyzgi. Potwierdziła się znów "klątwa ćwierćfinału" w wypadku Polaków - po raz piąty z rzędu opadli z turnieju olimpijskiego na tym etapie.

Występu w igrzyskach w Tokio dobrze wspominać nie będą także tenisiści. Żadnemu z szóstki biało-czerwonych nie udało się przejść więcej niż jednej rundy. Bardzo szybko zakończył się też start polskich tenisistek stołowych. Zaciętą walkę o złoto zapowiadali koszykarze 3x3, ale odpadli już po pierwszym etapie rywalizacji, bez awansu do ćwierćfinału. Do "ósemki" nie dotarła też żadna z dwóch męskich par siatkarzy plażowych, a dopiero na szóstym miejscu uplasowała się drużyna szpadzistek. Wydawało się, że trasa rywalizacji kolarskiej sprzyja Polakom, ale Michał Kwiatkowski znalazł się poza czołową "10". O nieudanym starcie mówić może kolarz torowy Mateusz Rudyk - brązowy medalista mistrzostw świata w sprincie z 2019 roku był dopiero 17.

Od wielu lat medale olimpijskie regularnie przywożą do kraju osady kajakarskie i wioślarskie i nie inaczej było w Tokio. Srebro wywalczyła kobieca dwójka podwójna, krążek tego samego kruszcu wywalczyły zawodniczki z K2 500 m, a czwórka na tym samym dystansie była trzecia.

Bolesne czwarte miejsce było udziałem m.in. kajakarek Marty Walczykiewicz w K1 200 m i Doroty Borowskiej w C1 200 m oraz wioślarskiej męskiej czwórki podwójnej. Walkę o brąz przegrała taekwondzistka Aleksandra Kowalczuk w kat. +67 kg.

Jeszcze przed rozpoczęciem igrzysk głośno - ale z negatywnego powodu - zrobiło się o polskich pływakach. Za sprawą błędów popełnionych przy zgłoszeniach sześcioro z nich musiało wrócić z Japonii do kraju jeszcze przed ceremonią otwarcia. Pozostali reprezentanci kraju początkowo byli podłamani losem kolegów i koleżanek, ale potem przełożyli to na sportową złość, co przyniosło efekt w postaci rekordów Polski i kilku wysokich lokat. Piąte miejsce zajęli Katarzyna Wasick na 50 m stylem dowolnym i Jakub Majerski na 100 m st. motylkowym, a szósty był Radosław Kawęcki na 200 m st. grzbietowym.

O dwa olimpijskie krążki swój dorobek wzbogaciło w Tokio sześć Polek - kajakarki Karolina Naja i Anna Puławska oraz specjalizujące się w biegu na 400 m Natalia Kaczmarek, Iga Baumgart-Witan, Małgorzata Hołub-Kowalik i Justyna Święty-Ersetic.

 

 


Źródło: PAP, niezalezna.pl

#Tokio 2020

am
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo