Cimanouska gotowa pomagać Białorusinom. Apeluje: „Przestańcie się bać”

- Sądzę, że jestem gotowa pomagać ludziom, którzy mogą znaleźć się w podobnej sytuacji jak ja, bądź też ludziom, którzy chcą porzucić Białoruś. Chcę również powiedzieć wszystkim Białorusinom, by przestali się bać, jeśli znajdują się pod jakimiś naciskami, żeby otwarcie o tym mówili - zadeklarowała dzisiaj na konferencji prasowej Kryscina Cimanouska. Franak Wiaczorka, doradca Swiatłany Cichanouskiej, stwierdził, że sytuacja biegaczki "cofa nas do czasów zimnej wojny".

fot: Aleksiej Witwicki | GAZETA POLSKA

W środę wieczorem samolot z Wiednia z Cimanouską na pokładzie wylądował na warszawskim lotnisku Chopina. Funkcjonariusze białoruskich służb próbowały zmusić ją w Tokio do wylotu na Białoruś przez Stambuł, a biegaczka ostatecznie zgłosiła się na policję na lotnisku i w efekcie nie wyleciała z Japonii.

W poniedziałek Cimanouska otrzymała w ambasadzie RP wizę humanitarną. Polscy dyplomaci zaoferowali jej opiekę i pomoc w podróży do Polski.

"Chcę przekazać Białorusinom, by przestali się bać"

Cimanouską pytano na dzisiejszej konferencji prasowej w Warszawie, jakie ma dalsze plany.

- Myślę, że kiedy dzisiaj przyjedzie mąż, to powinniśmy razem zadecydować. Na tę chwile nie jestem w stanie odpowiedzieć nic konkretnego. Mam nadzieję, że będziemy mogli zostać tutaj, kontynuować moją karierę, że mąż znajdzie tutaj pracę

- powiedziała sprinterka.

Na pytanie, czy obawia się o bezpieczeństwo swojej rodziny i przyjaciół, odpowiedziała, że bardzo niepokoi się o rodziców, którzy zostali na Białorusi.

- Powiedzieli mi, że u nich wszystko dobrze, dlatego mam nadzieję, że nic złego się im nie stanie - podkreśliła.

Sprinterkę pytano także, co by powiedziała obywatelom Białorusi - jako że jej sytuacja skupia obecnie uwagę mediów.

- Sądzę, że jestem gotowa pomagać ludziom, którzy mogą znaleźć się w podobnej sytuacji jak ja, bądź też ludziom, którzy chcą porzucić Białoruś. Chcę również powiedzieć wszystkim Białorusinom, by przestali się bać, jeśli znajdują się pod jakimiś naciskami, żeby otwarcie o tym mówili. Jeżeli ktokolwiek jest pod naciskiem psychologicznym, jeżeli ma problemy, to powinien otwarcie do mnie pisać, postaram się każdemu z nich otwarcie odpowiedzieć

 - powiedziała Cimanouska.

"Wrócę, gdy będzie bezpiecznie"

Jeden z dziennikarzy zapytał, kiedy mogłaby wrócić na Białoruś.

- Będę gotowa wrócić na Białoruś wtedy, kiedy będę miała pewność, że moje przebywanie tam będzie bezpieczne - odpowiedziała sprinterka.

Relacjonowała, że gdy dostała w Tokio od białoruskich działaczy czas na spakowanie się, by wrócić na Białoruś, przeciągała to, dzwoniła do męża, do rodziców, radziła się i decydowała z nimi, czy wracać na Białoruś, czy nie.

- Gdy szłam do samochodu zadzwoniła do mnie babcia - dosłownie na 5 sekund, gdy zdołała powiedzieć "nie wracaj na Białoruś, nie wolno ci". Rozumiem, że nie powiedziała tego od tak sobie, rozumiem, że ktoś na Białorusi dał radę jej przekazać, co mi się stanie, jak tam wrócę

 - powiedziała Cimanouska.

- Tutaj czuję się bezpieczna - ponownie zaznaczyła na warszawskiej konferencji.

Franak Wiaczorka, doradca opozycjonistki Swiatłany Cichanouskiej, stwierdził na Twitterze, że sprawa Cimanouskiej przenosi nas "z powrotem do epoki zimnej wojny".

- Nie zajmowała sie polityką, dopóki osobiście nie zmierzyła się z opresyjnością reżimu - dodał.

 

Źródło: niezalezna.pl, pap

md
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo