Słodko-gorzki smak igrzysk

Na taki dzień igrzysk czekaliśmy od początku rywalizacji w Tokio. Najpierw po srebro popłynęły polskie kajakarki na dystansie 500 m, potem brąz dołożył zapaśnik Tadeusz Michalik, wreszcie wspaniale zaprezentowały się polskie młociarki.

Były też dramaty i rozczarowania, gdy Marta Walczykiewicz w kajakarskim sprincie zajęła miejsce tuż za podium, choć przez chwilę cieszyła się ze zdobycia medalu. Wtorkowy dzień igrzysk odsłonił całą prawdę o tej pięknej, ale jednocześnie brutalnej imprezie, w której łzy radości przeplatają się ze łzami smutku. Radowaliśmy się więc we wtorkowe popołudnie ze złota Anity Włodarczyk, która tym razem nie była faworytką konkursu rzutu młotem, i z pozostałych medali Polaków, a płakaliśmy z siatkarzami, którym nie udało się odgonić demonów olimpijskich ćwierćfinałów, choć tym razem przylecieli do Tokio jako najsilniejsza ekipa w historii. Jak dotąd dorobek medalowy Biało-Czerwonych nie rzuca na kolana, wielu naszych reprezentantów zawodzi, ale lekkoatleci dają nadzieję, że dla Polaków nad olimpijskimi arenami niejeden raz zaświeci jeszcze słońce.
 

 

Źródło:

Leszek Galarowicz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo