W Polsce odbywa się handel ludzkimi embrionami. Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin podejrzewa, że część z nich trafia do Niemiec. – Możemy z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że na embrionach dokonuje się rozmaitych eksperymentów naukowych – ocenia.

Jarosław Gowin nie ma wątpliwości – w polskich klinikach in vitro dzieją się rzeczy straszne. Zarodki są mrożone, sprzedawane, a także niszczone. Podkreśla, że obecnie są już na to dowody. – Dyrektor jednej z klinik złożył zawiadomienie o tym, że zniszczono ok. 10 tys. zarodków – informuje.

Gowin podkreśla, że wiedzę o handlu zarodkami uzyskał już pięć lat temu, kiedy przygotowywał ustawę bioetyczną. Mówili mu o tym lekarze pracujący w klinikach in vitro. Informacje o sprzedaży embrionów potwierdza nawet Małgorzata Kidawa-Błońska, posłanka PO, która przygotowała konkurencyjny (w stosunku do Gowina) projekt ustaw o in vitro. Przyznała, że mówiło się o tym podczas prac nad projektami w Sejmie. Zaznaczyła jednak, że nie przytaczano żadnych dowodów.

Handel embrionami może potwierdzić odnalezienie w jednej z byłych poznańskich klinik in vitro pojemnika do przechowywania zarodków. Szef kliniki okulistycznej, która mieści się w b. klinice in vitro, 12 kwietnia złożył do prokuratury doniesienie w tej sprawie. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Magdalena Mazur-Prus wyjaśnia, że na razie nie wszczęto dochodzenia. Śledczy muszą jeszcze przesłuchać osobę, która złożyła doniesienie.

W ocenie ministra sprawiedliwości istnieje bardzo poważne podejrzenie, że embriony z polskich klinik są sprzedawane do niemieckich ośrodków, w których dokonuje się na nich eksperymentów.

W Niemczech zakup i wykorzystanie zarodków ludzkich do celów naukowych są ograniczone i ściśle regulowane przez prawo. Zarodki mogą być kupowane tylko z koncesjonowanych instytutów po uprzednim uzyskaniu specjalnej zgody. Niedozwolone jest używanie do celów naukowych i medycznych (poza in vitro) embrionów zamrożonych po 1 stycznia 2007 r. Media informują jednak o istnieniu szarej strefy. Prywatne kliniki kupują zarodki z Czech, krajów nadbałtyckich oraz z Polski. W Niemczech jest to procedura nielegalna.

Polski wymiar sprawiedliwości jest bezbronny wobec sprzedaży embrionów. – W Polsce handel zarodkami nie jest zakazany. Mamy w tej dziedzinie lukę prawną – mówi Gowin.

Sprawa jest bardzo poważna. – Do tej pory Polska nawet nie ratyfikowała konwencji bioetycznej z 1997 r. – przypomina poseł Tomasz Latos (PiS), wiceprzewodniczący sejmowej komisji zdrowia. Konwencja Rady Europy przynajmniej częściowo reguluje sprawy związane z in vitro, m.in. zakazuje handlu zarodkami ludzkimi.