Senatorowie z USA w obronie TVN. Przydacz: Wierzę, że zostanie uszanowana nasza suwerenność

- Wierzę, że zostanie tutaj uszanowana suwerenność państwa polskiego i możliwość kreowania przez polski parlament warunków prawnych, ale wierzę też, że nie dojdzie do naruszenia kwestii wolności mediów - powiedział wiceszef MSZ Marcin Przydacz, odnosząc się do listu amerykańskich senatorów.

Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska

Grupa amerykańskich senatorów we wspólnym oświadczeniu, opublikowanym w środę, ostrzegła polski rząd przed przyjęciem zmian w ustawie medialnej, które według nich dyskryminują amerykańskich właścicieli stacji TVN. Jak stwierdzili, przyjęcie tego prawa może negatywnie odbić się na relacjach handlowych i obronnych.

Inicjatorem listu jest senator Jeanne Shaheen (Partia Demokratyczna). Do Shaheen dołączyli inni Demokraci z komisji spraw zagranicznych: Dick Durbin, Chris Murphy, Chris Coons, szef tzw. komisji helsińskiej Ben Cardin, a także najwyższy rangą Republikanin w komisji spraw zagranicznych Jim Risch.

Przydacz pytany w TVN24 o list amerykańskich senatorów powiedział m.in., że w Polsce to parlament stanowi prawo i "będzie decydował o tym, jak będzie wyglądała kwestia prawna, a nie MSZ". "Myślę, że nie jest też do końca wskazane, aby tego typu naciski próbować realizować na rząd polski" - dodał.

"Wierzę, że zostanie tutaj uszanowana suwerenność państwa polskiego i możliwość kreowania warunków prawnych tak, jak widzi to polski parlament, ale wierzę też głęboko, że nie dojdzie tutaj do naruszenia kwestii wolności mediów"

- powiedział wiceminister.

Podkreślił, że "nie ulega wątpliwości, że wolność mediów jest wartością, która jest ważna także w demokratycznym państwie prawa jakim jest Polska".

"Natomiast mam nadzieję że kongresmeni ze Stanów Zjednoczonych mają świadomość, że te przepisy dotyczące obecności inwestycyjnej w infrastrukturze medialnej to są przepisy z lat 90, zdaje się, że z 1994 roku, później delikatnie zmienione po wejściu Polski do UE. I w oparciu o tamte przepisy funkcjonujące w zasadzie od 30 lat inwestorzy zewnętrzni spoza UE nie mogą posiadać więcej niż 49 proc. udziałów"

- mówił wiceszef MSZ.

Przekonywał, że "to nie jest tak, że nagle zmienia się prawo, tylko to prawo funkcjonuje od 30 lat". Podkreślił że projektowana ustawa, nad którą prace rozpoczęły się już w Sejmie, ma te przepisy doprecyzować. Przydacz zaznaczył, że trudno mu jako przedstawicielowi władzy wykonawczej komentować prace polskiego parlamentu.

Na uwagę, że osoby podpisane listem doskonale zdają sobie sprawę jak wygląda sytuacja mediów i uwarunkowań prawnych w Polsce, Przydacz stwierdził, że na pewno "mają jakąś ogólną wiedzę". Podkreślił, że chciałby, aby w Polsce przestrzegano prawa "tak jak jest ono zapisane".


Projekt PiS nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji, który z poprawkami poparła już sejmowa komisja kultury i środków przekazu, zmienia m.in. zasady przyznawania koncesji mediom z udziałem kapitału zagranicznego.

Według projektu, koncesję na rozpowszechnianie programów radiowych i telewizyjnych może uzyskać podmiot z siedzibą w państwie członkowskim Europejskiego Obszaru Gospodarczego, pod warunkiem, że nie jest zależny od osoby zagranicznej spoza EOG. Porozumienie proponuje, by katalog państw, mających dostęp do rynku medialnego w Polsce obejmował państwa należące do Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). 

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Magdalena Żuraw
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo