Rozbój w sklepie i ucieczka z przesłuchania. Zapadł wyrok

Na trzy lata więzienia skazał Sąd Okręgowy w Białymstoku mężczyznę oskarżonego o rozbój z użyciem noża, dokonany w jednym z miejscowych sklepów, a potem ucieczkę z przesłuchania w prokuraturze. Wyrok nie jest prawomocny. Prokuratura chciała 6 lat więzienia.

pixabay

O sprawie zrobiło się w mediach głośno w lutym, gdy zatrzymanemu udało się uciec z przesłuchania w budynku białostockich prokuratur rejonowych. 33-latek trafił tam w związku z rozbojem, do którego doszło w jednym ze sklepów w Białymstoku. Sprawca zagroził nożem sprzedawczyni i zażądał wydania pieniędzy. Wybiegł ze sklepu z kasetką z utargiem, właściciel placówki straty oszacował na ponad 4 tys. zł.

Wezwany patrol policyjny zatrzymał w pobliżu mężczyznę odpowiadającego rysopisowi napastnika. Ten próbował uciekać, gdy zobaczył radiowóz. Z prokuratury udało mu się zbiec przez okno, gdy prowadzący przesłuchanie opuścił na krótko pokój znajdujący się na parterze.

Podejrzany został zatrzymany kilka dni później. Okazało się, że ukrywa się w pustostanie w jednej z miejscowości koło Moniek (Podlaskie). Był tak zaskoczony, że nie próbował uciekać. Od zatrzymania jest tymczasowo aresztowany.

Przed Sądem Okręgowym w Białymstoku zakończył się jego proces. Prokuratura chciała kary łącznej 6 lat więzienia. W jej ocenie zarówno samo przestępstwo w sklepie, kwalifikowane jako zbrodnia, jak i ucieczka z przesłuchania, zasługują na surową karę.

Oskarżony i jego obrońca chcieli kary możliwie łagodnej. Mężczyzna twierdził, że za wszystkim stało jego uzależnienie od narkotyków. Przed zamknięciem przewodu sądowego złożył oświadczenie o chęci - jak to ujął - samoukarania, chciał 3 lat więzienia. Sąd takiego wniosku o dobrowolne poddanie się karze jednak nie uwzględnił. Formalnie można go bowiem było złożyć jedynie na początku procesu - do czasu zakończenia składania wyjaśnień przez oskarżonego.

Mimo nieuwzględnienia wniosku, sąd okręgowy ocenił, że propozycja prokuratury jest zbyt surowa i orzekł nieprawomocnie karę łączną trzech lat więzienia. "Nie było żadnych wątpliwości co do popełnienia przez oskarżonego zarzucanych mu czynów" - mówiła w ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Beata Brysiewicz. Wyjaśniała, że przy rozboju z użyciem noża nie miało znaczenia przekonanie ekspedientki w sklepie, czy nóż może być rzeczywiście użyty. "Samo wyciągnięcie noża już powoduje, że człowiek staje się zagrożony" - dodała.

Przy uzasadnieniu kary za tzw. samouwolnienie się (ucieczkę z przesłuchania) przypominała wyjaśnienia oskarżonego, że - wykorzystując to, iż sam został w pokoju przesłuchań - otworzył on okno i wyskoczył na zewnątrz.

Sędzia Brysiewicz przyznała, że rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia to jedno z najpoważniejszych przestępstw karnych, ale zaznaczyła, iż sąd ma możliwość miarkowania kary, by ją indywidualizować. I mówiła, że co prawda zachowanie sprawcy "było jak najbardziej naganne i nie znajdujące usprawiedliwienia", ale nie był on na tyle agresywny, by konieczna była kara w górnych granicach ustawowego zagrożenia (sprawcy groziło do 12 lat więzienia). Podobnie oceniła karę za ucieczkę z przesłuchania.

Sędzia zwracała uwagę, że oskarżony wyraził skruchę. Oceniła, iż nie można w jego przypadku mówić o głębokiej demoralizacji, co skutkowałoby surowszą karą. Sąd zgodził się z opinią, że mężczyzna jest uzależniony od narkotyków, ale - tu sędzia Brysiewicz odwołała się do opinii biegłych - nie wymaga terapii uzależnień czy zamkniętego leczenia odwykowego.

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

dp
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo