Pułapka samousprawiedliwiania

Przy refleksji i wewnętrznym wglądzie, wcześniej lub później zderzymy się z nawykami samousprawiedliwiania, z zafałszowaniem obrazu siebie. Radząc sobie z wewnętrznymi konfliktami, chroniąc własną osobowość, zmniejszając lęk, stres, frustrację i poczucie winy możemy nieświadomie wpaść w pułapkę samooszukiwania się i rozbudowania narcystycznych cech naszej osobowości.

Sarah_Loetscher

Usprawiedliwianie siebie, podnoszenie własnej wartości przez kontrast negatywnego oceniania innych staje się procesem nawykowym i nieuświadomionym. Często minione fakty i zdarzenia traktujemy „kreatywnie”, o niewygodnych faktach zapominamy, sobie przypisujemy zasługi i sukcesy, innym porażki i błędy. Uchylamy się od odpowiedzialności. W obliczu oczywistych dowodów pokazujących, że nie mamy racji, nie tylko nie zmieniamy punktu widzenia ani stylu działania, ale przekonujemy, że mamy rację.

Nawykowe samousprawiedliwianie jest oszukiwaniem siebie i innych, mimo że nie musi być świadomym kłamstwem. Taki mechanizm pozwala nam wciąż uważać się za dobrego człowieka pomimo naruszania własnych zasad moralnych. Taktyka bronienia swego zdania za wszelką cenę, prowadzi do zachowań cechujących się przesadą i sztywnością.

Może prowadzić do wytworzenia się „zaklętego kręgu” obrony: obrona stwarza nowe problemy, przed którymi znów musimy się bronić. W wielu sytuacjach taka postawa blokuje powstawanie i rozwój dobrych relacji. Przyczynia się do zakładania „fałszywej maski” i życia w iluzji. Często usprawiedliwianiu się towarzyszy ocenianie i osądzanie innych, prymitywny i uproszczony obraz rzeczywistości. „Ja jestem najlepszy, inni gorsi, słabsi”.

Nadmierna aktywność i „nieustanna zajętość” - nawet altruistyczna może być tylko próbą udowodnienia swojej wartości. Karmienie się poklaskiem innych osób - może stanowić główną przeszkodę w rozwoju duchowym człowieka.

Przeciwieństwem takiej postawy są rady Ojców Pustyni. Już w szóstym wieku jeden z Ojców Pustyni św. Doroteusz pisał, że przyczyną każdego wzburzenia jest to, że nie chcemy przyjąć odpowiedzialności za swoje postępowanie. 

„Spędzamy cały czas na pozwalaniu, żeby nas od wewnątrz rozkładały nasze myśli przeciwko bliźnim, i na dręczeniu samych siebie. Każdy sam siebie usprawiedliwia, każdy rozgrzesza beztrosko siebie, a od bliźniego żąda zachowywania przykazań. I dlatego nie nabieramy dobrych przyzwyczajeń. Jeśli zdarzy nam się odrobina światła, natychmiast używamy jej do stawiania wymagań bliźniemu…

A zdarza się, że komuś się wydaje, że trwa w spokoju i skupieniu, ale gdy mu brat powie przykre słowo, oburza się i uważa, że się w tej sytuacji uniósł słusznie… Czyż ten, kto się do niego odezwał, zasiał w nim namiętność? On ujawnił namiętność, która już w nim była, żeby z nią, jeśli zechce, walczył. Taki człowiek podobny jest do zepsutego pszenicznego bochenka, który z zewnątrz jeszcze wygląda pięknie, ale niech go tylko kto przełamie, ukazuje się jego wewnętrzna zgnilizna. Tak i on trwał – jak mu się wydawało – w pokoju, ale wewnątrz miał namiętność, o której nie wiedział. Na jedno słowo swego brata zaraz ukazał na zewnątrz tę ukrytą w sobie zgniliznę. Jeśli więc chce doznać miłosierdzia, niech się oczyszcza, niech robi postępy i niech wie, że raczej dziękować powinien tamtemu bratu, który stał się dla niego narzędziem takiej korzyści”.

 


Źródło: niezalezna.pl

#Pułapka samousprawiedliwiania

ps
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo