Sędzia z Warszawy odmawia orzekania. Wiceprezes sądu dla Niezalezna.pl: To haniebne oświadczenie!

Jeden z sędziów Sądu Okręgowego w Warszawie - Jacek Tyszka - złożył oświadczenie, w którym odmawia orzekania z sędziami powołanymi przy udziale nowej KRS. Wiceprezes sądu, sędzia Przemysław Radzik, uznał, że stanowi to zrzeczenie się urzędu przez sędziego. - To oświadczenie zupełnie haniebne - mówi portalowi Niezalezna.pl.

Zdjęcie ilustracyjne
Filip Blazejowski/Gazeta Polska

Sędzia chce wybierać, z kim chce orzekać

Pod koniec lipca 2021 roku sędzia Jacek Tyszka z Sądu Okręgowego w Warszawie, dość nieoczekiwanie postanowił złożyć oświadczenie, w którym stwierdził, że odmawia orzekania w konkretnych przypadkach.

- Od 1 września 2021 roku odmawiam orzekania w składach z osobami powołanymi na urząd sędziego z udziałem Krajowej Rady Sądownictwa powołanej na podstawie ustawy z 8 grudnia 2017 roku o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz niektórych innych ustaw

- napisał w oświadczeniu sędzia Jacek Tyszka z Sądu Okręgowego w Warszawie (Wydział XXIV Cywilny). 

Sędzia dodał:

Tak ukształtowana i tak działająca KRS nie jest uprawniona do złożenia skutecznego wniosku o powołanie kogokolwiek na urząd sędziego, który to wniosek ma charakter konstytutywny w procesie nominacji.

Dalej sędzia Tyszka pisze, że osoby powołane z udziałem nowej KRS "nie są zatem sędziami". - W związku z tym, że wymiar sprawiedliwości sprawują sędziowie, żaden sędzia nie powinien uczestniczyć w składach orzeczniczych z osobami, które nie są sędziami. Stąd moja decyzja - zakończył sędzia Tyszka.

Odpowiedź: To zrzeczenie się urzędu

Wiceprezes Sądu Okręgowego w Warszawie sędzia Przemysław Radzik w odpowiedzi na to pismo wskazał, że w oświadczenie stanowi odmowę przestrzegania porządku konstytucyjnego RP oraz zapowiedź postępowania wbrew złożonemu ślubowaniu sędziowskiemu. - Informuję, iż oświadczenie to stanowi zrzeczenie się przez Pana urzędu - poinformował wiceprezes sądu. W piśmie czytamy również, że oświadczenie sędziego Tyszki zostało przekazane Ministerstwu Sprawiedliwości.

Takie rozstrzygnięcie sprawy wywołało falę protestów części środowiska sędziowskiego, np. osób związanych ze stowarzyszeniem Iustitia. 

Wiceprezes sądu: To oświadczenie zupełnie haniebne!

Skontaktowaliśmy się z wiceprezesem Sądu Okręgowego w Warszawie. Sędzia Przemysław Radzik wyjaśnił nam, dlaczego podjął taką, a nie inną decyzję. 

- Taka decyzja wynika z samej treści pisma, ponieważ pan sędzia Tyszka oświadczył, że odmawia wykonywania wykonywania prawa obowiązującego w Polsce i zapowiedział, że nie będzie przestrzegał obowiązującego go ślubowania sędziowskiego, zgodnie z którym przysięgał służyć wiernie Rzeczpospolitej Polskiej i stać na straży prawa. Pan sędzia napisał, że od 1 września odmawia orzekania z sędziami, którzy przeszli procedurę nominacyjną przez KRS i zakwestionował konstytucyjność tego organu państwa - bez żadnych podstaw, po prostu, bo on tak uważa

- mówi sędzia Radzik w rozmowie z Niezalezna.pl, dodając:

Jeżeli sędzia odmawia przestrzegania obowiązującego prawa, któremu przysięgał wiernie strzec, bronić go, to znaczy, że on dalej nie chce być sędzią, że się zrzeka urzędu. To, że sędzia nie napisał wprost, że się zrzeka urzędu, to o niczym nie świadczy. Zawsze w procedurach liczy się treść pisma, a nie jego nazwa, tytuł. Z treści wynika, że sędzia Jacek Tyszka zrzekł się urzędu, wobec powyższego to oświadczenie pana sędziego przekazałem ministrowi sprawiedliwości. 

Pytamy, czy zdarza się, że sędziowie rezygnują z urzędów. - Zdarzają się sytuacje, że sędziowie zrzekają się urzędów, z różnych przyczyn: przechodzą do innych zawodów prawniczych, wyjeżdżają za granicę, zmieniają obywatelstwo. Wtedy składają oświadczenie woli, wprost pisząc, że zrzekają się urzędu sędziego - odpowiada wiceprezes Sądu Okręgowego w Warszawie.

- Ale tym wypadku to chyba pierwsza taka sytuacja, że sędzia w Polsce jawnie odmówił przestrzegania prawa. Mówię to jako sędzia z prawie 30-letnim stażem i jako wiceprezes sądu największego w Europie: To oświadczenie zupełnie haniebne

- dodaje sędzia Radzik. 

Sędzia, który ma bronić prawa i go strzec, mówi, że nie będzie go stosował i jednocześnie mógłby być dalej sędzią? Wszelkie zasady logiki się temu sprzeciwiają. Czy minister to podzieli, nie wiem, ale moim obowiązkiem było tak potraktować to pismo. 

Nagonka na sędziego Radzika. "Muszę z tym żyć"

Przed budynkiem warszawskiego sądu odbyła się pikieta w obronie sędziego Tyszki. Decyzja wiceprezesa sądu spotkała się z ostrą krytyką. Sędzia Przemysław Radzik przyznaje, że jest nieustannie jest atakowany przez część środowiska. - W każdym piśmie nazywany jestem nominatem Ziobry, mimo, że ministra Ziobrę widziałem dwa razy w życiu - mówi nam.

- Właściwie od 3 lat jestem obiektem niebywałej nagonki środowisk sędziowskich, głównie stowarzyszenia Iustitia, chociaż nie tylko. Zarzucają mi dosłownie wszystko: teraz idzie w tą stronę, że zarzucają mi popełnianie przestępstw, kierują zawiadomienia. To wszystko się opiera o to, że odmawiamy wraz z sędzią Schabem dopuszczenia do orzekania pana sędziego Igora Tuleyę, który jest przecież zawieszony ostateczną decyzją Izby Dyscyplinarnej i dopuścić do pracy go nie możemy, bo byśmy złamali prawo

- podkreśla wiceprezes Radzik.

- Muszę z tym żyć

- kończy, dodając, że stowarzyszenia sędziowskie, takie jak Iustitia, stały się w jego ocenie "organem quasi-politycznym".

 

Źródło: niezalezna.pl

#Sąd Okręgowy w Warszawie #Przemysław Radzik

Michał Kowalczyk
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo