Szczepionkowa pułapka

Temat szczepień budzi w Polsce jakieś niebywałe emocje. Mam wrażenie jednak, że nie chodzi już o przekonywanie kogokolwiek. Bo gdy zaszczepiła się połowa społeczeństwa, to pozostała jedynie polityka.

Opozycja przekonuje w każdej wypowiedzi, że politycy PiS powinni robić akcje zachęcające do szczepień. Naprawdę uważacie, że w naszym kraju są jeszcze ludzie, którzy nie wiedzą o szczepieniach i do których nie dotarło, że mogą przyjąć preparat? Obstawiam, że to już margines. W tych pohukiwaniach chodzi jednak o coś innego. Opozycja, podobnie jak rząd, już wie, że czeka nas dotkliwa czwarta fala epidemii w kraju. Prawdopodobnie dzięki wstrzemięźliwości Polaków znów zapcha się służba zdrowia, a w efekcie do Grzegorza Brauna za pół roku nie będzie się przyznawał nawet Grzegorz Braun. No, ale w trakcie tej czwartej fali, gdy pojawią się problemy, Tusk i spółka będą krzyczeć o tym, że wszystko jest winą PiS. Taka taktyka może okazać się skuteczna. Partia, która sama w 2009 r. napędziła ruch antyszczepionkowy, stanie się ambasadorem szczepień w naszym kraju. Zaczęła już gazeta, która w szczycie drugiej fali zachęcała do masowych protestów, a teraz martwi się o program szczepień. Hipokryzja? Nie. Polityka.

 

Źródło:

Jacek Liziniewicz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo