Wakacyjny przyjaciel – testujemy Renault Koleos

Spędziliśmy z tym autem przeszło dwa tygodnie. Przejechałem przeszło trzy tysiące kilometrów i dość dobrze poznałem jego wady i zalety. Renault Koleos, bo o nim mowa, przeszedł ostatnio niewielki lifting nadwozia, który objął pas przedni: zmieniono bowiem nieco kształt świateł, jak również uczyniono to samo z tyłu. W środku doszły nowe materiały. W sumie lifting spowodował, że to auto wygląda nowocześniej i drapieżniej niż poprzednik.

Igor Szczęsnowicz

Zacznijmy od nadwozia. Klasyczne SUV-owe kształty zapewniają sporo miejsca, zarówno pięciu pasażerom, jak i ich bagażom. Chociaż z tymi ostatnimi to bym nie przesadzał. Jednak pojemność podstawowa bagażnika poniżej 500 litrów, to w przypadku tak dużego samochodu jednak rozczarowanie. Spakowanie długiego wakacyjnego wyjazdu dla trzech osób wiązało się z upychaniem rzeczy i trudnościami z zasunięciem bagażnikowej żaluzji. Tu Renault ma jeszcze sporo do zrobienia. Bo w kabinie, jak już wspomniałem, miejsca jest w bród i zarówno w pierwszym i drugim rzędzie siedzeń miejsca nad głowami i na nogi nie brakuje. Jest tu również sporo różnego rodzaju schowków, w tym takie chłodzone.

W wersji Initiale Paris w standardzie mamy skórzane i bardzo wygodne fotele. Z przodu można je chłodzić (bardzo, ale to bardzo przydatne podczas długich podróży latem ) lub podgrzewać. Dodatkowo kierowca dysponuje też funkcją masażu w swoim siedzisku. We wspomnianej najwyższej wersji wyposażeniowej mamy i nawigację i dwustrefową klimatyzację i tryby jazdy i wielki komputer pokładowy z możliwością podłączenia telefonu. Szkoda tylko, że zaoszczędzono tu na indukcyjnej ładowarce. To, w szczególności w najdroższych wersjach, powinien być już standard.

Sama jazda Koleosem jest bardzo przyjemna. 158-konny silnik wydaje się być stworzony jak ulał do tego wozu. Samochód bardzo sprawnie przyspiesza, automatyczna skrzynia biegów bezszelestnie zmienia przełożenia, a dzięki masie auta nie odczuwamy, co tak denerwuje podczas jazdy lżejszymi samochodami, bocznych podmuchów wiatru. Średnie spalanie podczas testu wyniosło 7,7 l. benzyny na każde przejechane sto kilometrów. To bardzo dobry rezultat, biorąc pod uwagę, że większą część trasy Polska-Chorwacja-Polska zajęła jazda po autostradach z prędkościami równie autostradowymi.

Ale, co ciekawe, samochód wcale nie ma problemów w poruszaniu się po wąskich uliczkach niewielkich miast. Mimo dużych rozmiarów jest zwinny, a jego promień zawracania niewielki. Niewielką wadą jest niemożność dokupienia do wersji benzynowej napędu 4x4. Jest on w standardzie wyłącznie w wersji wysokoprężnej. Szkoda, bo ten uniwersalny samochód, ze swoim sporym prześwitem po dołączeniu napędu na cztery koła, byłby jeszcze ciekawszy. Ale i tak jest nieźle.

Wreszcie cena. Za doskonale wyposażone auto z automatyczną skrzynią biegów i 158-konnym oszczędnym silnikiem w wersji Initiale Paris nabywca zapłaci nieco powyżej 150 tysięcy złotych. To niezła cena. U konkurencji raczej taniej nie będzie.

Dane TECHNICZNE:

Silnik 1332 ccm

Moc 116 kW/158 KM 5500 obr/min

Przyspieszenie 0-100 km/h 9,7 sek

Maks. moment obrotowy 270/1800

Prędkość max. 200 km/h

Zużycie paliwa (średnie – dane producenta) 6,8 l/100 km

Masa własna/ Dopuszczalna masa 1611/2078 kg

Wymiary (dł./szer./wys.) 4673 mm/1843/1678

Pojemność bagażnika 498-1706 l.

Cena od (Zen EDC 160 KM) 128 900 zł

Samochód testowy 162 800 zł

Wyposażenie m.in. 6 poduszek, klima aut. dwustrefowa, ABS, ESC, kamera cofania, alarm, system multimedialny, felgi aluminiowe, nawigacja, automat, system wykrywania zmęczenia kierowcy

 

Źródło: niezalezna.pl

#motoryzacja #test #innowacje #technologie

Igor Szczęsnowicz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo