Tajemnicza śmierć białoruskiego aktywisty. Wstrząśnięci opozycjoniści chcą walczyć o prawdę

Białoruski aktywista Wital Szyszou został znaleziony powieszony w parku w Kijowie. - Nie ma wątpliwości, że to zaplanowana przez czekistów operacja mająca na celu likwidację prawdziwie niebezpiecznego dla reżimu Białorusina - informuje organizacja Białoruski Dom na Ukrainie. Wstrząśnięci są opozycjoniści. Wskazują, że uciekinierzy z Białorusi nie mogą czuć się bezpiecznie.

Wital Szyszou
twitter.com/TadeuszGiczan

Dziś rano policja poinformowała, że w Kijowie znaleziono zwłoki obywatela Białorusi, aktywisty Witala Szyszoua, który zaginął w poniedziałek. Powieszone ciało znaleziono w jednym z miejskich parków nieopodal miejsca zamieszkania mężczyzny. Badana ma być m.in. wersja upozorowanego na samobójstwo morderstwa.

Dzień wcześniej Białoruski Dom na Ukrainie poinformował, że Szyszou zaginął. Jak podano, mężczyzna najprawdopodobniej wyszedł rano pobiegać i nie wrócił.

- Nie ma wątpliwości, że to zaplanowana przez czekistów operacja mająca na celu likwidację prawdziwie niebezpiecznego dla reżimu Białorusina. Będziemy walczyć o prawdę o śmierci Witala!

 - napisał Białoruski Dom na Ukrainie w serwisie Telegram.

Jak dodano, Szyszou był śledzony, o czym poinformowano policję.

- Również niejednokrotnie ostrzegały nas zarówno miejscowe źródła, jak i swoi ludzie na Białorusi o różnorakich prowokacjach, łącznie z porwaniami i likwidacją

- podkreślono.

Szyszou był wśród założycieli Białoruskiego Domu na Ukrainie i stał na jej czele. Wyjechał na Ukrainę jesienią 2020 roku po udziale w powyborczych protestach w białoruskim Homlu. Dziś wieczorem przed ambasadą Białorusi w Kijowie ma odbyć się akcja pamięci Szyszoua.

"Policja potwierdziła, że miał złamany nos"

Jurij Szczuczko, który był wśród wolontariuszy biorących udział w poszukiwaniach 26-letniego Szyszoua, powiedział telewizji Ukraina 24, że Szyszou w organizacji Białoruski Dom na Ukrainie zajmował się weryfikowaniem Białorusinów przyjeżdżających na Ukrainę.

- Pracownicy ukraińskich służb specjalnych ostrzegali nas w prywatnych rozmowach, że agentura KGB Białorusi jest na Ukrainie, robi się jej więcej, w tym w ramach potoku uciekinierów. Potoku uchodźców nie da się kontrolować

 - mówił. "Wital zajmował się między innymi weryfikacją tych ludzi. Był naszym kontrwywiadem. (...) Wiedzieliśmy, że na nas polują" - dodał, cytowany przez BBC Ukraina.

Powieszone ciało znaleziono w lesie ok. godz. 8 rano w rejonie swiatoszyńskim w Kijowie. Współpracownicy i znajomi mężczyzny nie wierzą w jego samobójstwo. Wszczęto śledztwo z artykułu kodeksu karnego dotyczącego zabójstwa. Według Szczuczki na twarzy Szyszoua były ślady przemocy. - Policja potwierdziła, że miał złamany nos - poinformował Szczuczko. "Podejrzewam, że to służby specjalny KGB albo służby operacji specjalnej" - dodał.

- Miał złe przeczucie, dzwoniliśmy do siebie w ubiegłym tygodniu, mówił: w razie czego zaopiekuj się Bożeną, jego dziewczyną

 - przekazał Szczuczko.

Uciekinierzy z Białorusi nie są bezpieczni

Śmierć Szyszoua wywołała poruszenie wśród białoruskich opozycjonistów.

- Jesteśmy zrozpaczeni wiadomością o śmierci białoruskiego aktywisty Witalija Szyszou, którego znaleziono powieszonego w Kijowie. Moje serce jest z jego rodziną. Niepokojące jest to, że ci, którzy uciekają z Białorusi, nadal nie mogą być bezpieczni

- napisała na Twitterze liderka białoruskiej opozycji Swiatłana Cichanouska.

Był wybitnym działaczem białoruskim i tej jesieni musiał uciekać z Białorusi - przypomniał Franak Viacorka. 

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

#Wital Szyszou #Białoruś

Michał Kowalczyk
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo