Aleś Zarembiuk dla Niezalezna.pl: Reżim w taki właśnie sposób pozbawia nasz kraj najlepszych ludzi

- Jeżeli powiesz coś niezgodnego z oczekiwaniami władzy Łukaszenki, możesz być pozbawiony wszystkiego i aresztowany. (…) Po tym co się wydarzyło, Cimanouska nie ma szansy powrotu na Białoruś i raczej będzie musiała zostać w Polsce. Reżim w taki właśnie sposób pozbawia nasz kraj najlepszych ludzi - powiedział w rozmowie z Niezalezna.pl szef Fundacji „Białoruski Dom” Aleś Zarembiuk, komentując sytuację, która spotkała na Igrzyskach w Tokio sprinterkę Kryscinę Cimanouską. 

Aleś Zarembiuk
Anastazja Kożapienka

Cimanouska przed kilkoma dniami skrytykowała swoich trenerów za to, że z powodu ich zaniedbań do igrzysk nie dopuszczono trzech białoruskich biegaczek, a ona sama została zapisana do udziału w sztafecie 4x400 m, choć biega na 200 m. W niedzielę poinformowała, że jej opiekunowie próbują zmusić ją do powrotu na Białoruś, a nakaz usunięcia jej z ekipy i odesłania do kraju przyszedł z Mińska.

Białoruski Komitet Olimpijski twierdzi, że odsunął Cimanouską od udziału w igrzyskach z powodu złego "stanu emocjonalno-psychicznego".

Lekkoatletka zwróciła się o pomoc do polskiej ambasady i w efekcie otrzymała wizę humanitarną. Jak zapewnia polski MSZ, Białorusinka w najbliższych dniach przyleci do Warszawy.

Aleś Zarembiuk przyznał w rozmowie z naszym portalem, że wobec licznych kłamstw, którymi posługuje się reżim Łukaszenki, trudno jest uwierzyć w oficjalną wersję wydarzeń, prezentowaną przez Białoruski Komitet Olimpijski. – Przypuszczam, że się usprawiedliwiają. My wierzymy pani Kryscinie Cimanouskiej i temu co ona powiedziała – zadeklarował nasz rozmówca.

Podkreślił, że wobec wszechobecnych represji reżimu, „trudno jest znaleźć odwagę”, żeby wyrazić to, co powiedziała Cimanouska.

- Na Białorusi nieważne, czy jesteś sportowcem, czy aktorem, musisz bardzo dobrze pomyśleć zanim coś powiesz. Jeżeli powiesz coś niezgodnego z oczekiwaniami władzy Łukaszenki, możesz być pozbawiony wszystkiego i aresztowany

- tłumaczył Aleś Zarembiuk.

Szef „Białoruskiego Domu” powiedział, że sportowcy wyjeżdżający na zagraniczne imprezy są pilnowani przez służby Alaksandra Łukaszenki. – Szczególnie teraz, w sytuacji sprzeciwu społecznego na Białorusi i po wydarzeniach, które miały miejsce w minionym roku. Ta władza wykorzystuje wszystkie instrumenty, które wykorzystywała władza Związku Radzieckiego, a także PRL-u. Ja myślę, że po prostu wśród trenerów, czy administracji reprezentacji białoruskiej na 100 proc. są przedstawiciele, lub funkcjonariusze KGB, którzy mają pilnować porządku - twierdzi nasz rozmówca.

Podkreślił, że krok, na który zdecydowała się Cimanouska, może pociągnąć za sobą represje wobec jej rodziny.

- Jej mąż wyjechał już do Kijowa. Oni [reżim] bardzo często represjonują tą najbliższą rodzinę i tą jej część, na którą ich zdaniem można wywrzeć presję. Takie rzeczy wydarzają się na co dzień. Z tego właśnie powodu bliscy ludzi zaangażowanych społecznie muszą uciekać, bo reżim na nich poluje

- relacjonował Zarembiuk.

Zaznaczył, że „po tym co się wydarzyło, Cimanouska nie szansy powrotu na Białoruś i raczej będzie musiała zostać w Polsce”. - Reżim w taki właśnie sposób pozbawia nasz kraj najlepszych ludzi i to nie tylko sportowców, ale również przedstawicieli innych profesji, lekarzy, przedstawicieli branży IT, profesorów itp. Tysiące znanych i utalentowanych osób opuściło Białoruś i to jest dla nas bardzo przykra sytuacja - podsumował szef Fundacji „Białoruski Dom”.

 

Źródło: niezalezna.pl

Przemysław Obłuski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo