Reżim Łukaszenki atakuje sportsmenkę, której Polska dała azyl. W mediach mówią, że to... prowokacja USA

Białoruska lekkoatletka Kryscina Cimanouska, której ambasada RP w Japonii wydała wizę humanitarną, jest ostro atakowana przez reżimowe media na Białorusi. W wypowiedziach padają oskarżenia o... amerykańską prowokację. Wypowiadają się również sportowcy rosyjscy, chwaląc białoruski komitet olimpijski. Tymczasem, w środę Cimanouska przyleci z Tokio do Polski.

Zdjęcie ilustracyjne
pexels.com

Białoruska sportsmenka Kryscina Cimanouska wczoraj z lotniska w Tokio poinformowała, że za krytykę władz sportowych, jest wbrew swojej woli odsyłana z powrotem do kraju z igrzysk olimpijskich. Funkcjonariusze próbowali ją zmusić do wylotu na Białoruś przez Stambuł. Poprosiła o pomoc władze MKOl i japońską policję. 

Dziś ambasada RP w Japonii wydała jej wizę humanitarną. Kryscina Cimanouska w środę ma przylecieć do Warszawy (godzina przylotu nie jest ujawniana ze względów bezpieczeństwa). Ta decyzja spotkała się z aprobatą Unii Europejskiej. 

- Wyrażamy naszą pełną solidarność z Krysciną Cimanouską i wyrażamy uznanie dla państw członkowskich UE, które zaoferowały jej wsparcie. Cieszymy się, że otrzymała ona od Polski wizę humanitarną

- oznajmiła Nabila Massrali, rzeczniczka wysokiego przedstawiciela Unii ds. zagranicznych Josepa Borrella. 

Rzeczniczka szefa unijnej dyplomacji dodała, że próba odesłania sportsmenki z Igrzysk Olimpijskich w Tokio jest kolejnym dowodem "brutalnych represji" ze strony reżimu Alaksandra Łukaszenki.

Jak nietrudno się domyślić,  na Białorusi ruszył zmasowany atak reżimu na lekkoatletkę. Białoruski komitet olimpijski poinformował, że przyczyną odsunięcia sportsmenki był zły stan emocjonalny i psychiczny. 

Kuriozalne wypowiedzi w reżimowych mediach

Dziś państwowa agencja BiełTA publikuje wypowiedzi białoruskich i rosyjskich sportowców i działaczy, którzy sugerują, że Kryscina Cimanouska mogła „zaplanować” incydent w Tokio, by zwrócić na siebie międzynarodową uwagę. Pojawiły się już głosy o „amerykańskiej prowokacji”.

- Może ktoś ją wcześniej do tego przygotował. Rozumiejąc, że może nie będzie wybitną sportsmenką i po dziecięcemu, naiwnie, wierząc, że to może być jej jedyna szansa, by pokazać się całemu światu, zabłysnąć, żeby o niej mówili, stawiali lajki, obserwowali na Instagramie

– oświadczył pływak paraolimpijski Alaksiej Tałaj, którego cytuje BiełTA.

Rosyjska gimnastyczka Swietłana Chorkina oceniła, że Cimanouska nie czuła się pewna wyników sportowych, a „w jej głowie już był plan wywołania jakiegoś skandalu”.

- Skoro ją wieźli pod ochroną, to jak mogła nagrać wideo?

 – zapytała Chorkina, podkreślając, że trzeba dokładnie zbadać prawdziwość wypowiedzi białoruskiej sprinterki. Rosjanka oceniła również, że białoruski komitet olimpijski to wspaniała i świetnie zarządzana struktura, która ma „zawsze ogromny szacunek do sportowców”. 

Zabrzmiało to, niczym żywcem wzięte z legendarnej sceny z "Misia":

Ale to nie koniec...

- W tej nieładnej i nieprofesjonalnej sytuacji na igrzyskach widzę, że Kryscina Cimanouska jechała do Tokio nie po zwycięstwa. Pojechała, żeby realizować swoje plany. Z prasy dowiedziałem się, że jej bliscy są już za granicą. A ona prosi o azyl w Austrii, konkretnie wskazując kraj. Dlaczego nie na Litwie czy w Japonii? Z tego wszystkiego można wyciągnąć wniosek, że prowokacja była zaplanowana wcześniej

 – oświadczył kajakarz Alaksandr Masiajkou, złoty medalista z Barcelony w 1992 r., a obecnie - deputowany.

Było widać po jej rezultatach, że coś się z nią dzieje. (…) Wyróżniała się swoim zachowaniem, było coś dziwnego, to izolowała się, to nie rozmawiała z innymi” – mówił z kolei w mediach trener Cimanouskiej Juryj Majsiejewicz, główny trener białoruskich lekkoatletów. - Nie oczekiwaliśmy, ale później, jak to przeanalizowaliśmy, to zrozumieliśmy, że pewnie coś planowała – dodał.

Reżim oskarża: "Prowokacja Amerykanów"

Z kolei kanał informacyjny białoruskiej telewizji w Telegramie podaje, że według „wiarygodnych źródeł” rosyjskiego dziennikarza i blogera Wadima Manukiana cała sytuacja była... prowokacją, zaplanowaną przez Amerykanów przy udziale Swiatłany Cichanouskiej.

Media przytaczają też inne opinie, że Cimanouska postąpiła „niesportowo”, nie podała pomocnej dłoni swoim kolegom, zhańbiła Białoruś.

Co na to USA?

Za oceanem cała sytuacja odbiła się szerokim echem. Swoje teksty i materiały na temat dramatu Białorusinki oraz udzielenia jej pomocy przez Polskę zamieściły w poniedziałek m.in. "New York Times" i "Wall Street Journal", telewizje CNN i NBC, portale Daily Beast, Politico i Axios, a także agencja AP.

"Kryscina Cimanouska pobiegła po wolność na lotnisku w Tokio (...) Polski rząd był pierwszym, który zaoferował jej schronienie" - napisała publicystka "Daily Beast" Julia Davis.

Wszystkie media cytują wypowiedź wiceszefa MSZ Marcina Przydacza dla agencji Reutera i jego wpis na Twitterze, oznajmiający o przyznaniu jej wizy humanitarnej. CNN cytuje też ambasador USA na Białorusi Julie Fisher, która pochwaliła władze Japonii i Polski za szybkie działania, dzięki którym sprinterka była w stanie uniknąć "dyskredytacji i upokorzenia" przez reżim Alaksandra Łukaszenki.

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

#Igrzyska Olimpijskie #Kryscina Cimanouska

Michał Kowalczyk
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo