Deklaracja ideowa kulą u nogi Platformy? Tusk nie chce z góry „zawężać swojego elektoratu”

Po powrocie Donalda Tuska na stanowisko szefa Platformy, opozycja liczyła na nową jakość. Spryt i umiejętność wyczuwania społecznych nastrojów definiowały go w przeszłości, jako (co by nie mówić) skutecznego polityka. Obecnie Tusk najwyraźniej nie chce z nikim zadzierać, więc nie otwiera nowych frontów, poza dążeniem do konfrontacji z PiS-em. Okazuje się, że zapowiadana szumnie deklaracja ideowa PO stała się swoistą kulą u nogi tej partii, ponieważ jak wynika z nieoficjalnych doniesień, „nowe kierownictwo nie chce z góry zawężać swojego elektoratu”.

Donald Tusk
Autor: Maciej Łuczniewski

Radio RMF poinformowało w poniedziałek, że prace nad deklaracją ideową Platformy zostały zamrożone. Choć dokument jest gotowy od maja, a w prace nad nim było zaangażowanych wielu działaczy, po zmianie kierownictwa i powrocie Donalda Tuska zmieniła się koncepcja dokumentu, bo, jak mówi informator rozgłośni, "nowe kierownictwo nie chce z góry zawężać swojego elektoratu".

Sekretarz generalny Platformy Marcin Kierwiński zapewnia, że projekt deklaracji "nie został odłożony na półkę", a praca zespołu, który przygotowywał dokument na pewno będzie wykorzystana.

Tym niemniej, dodał sekretarz generalny PO, ostateczną decyzję w sprawie kształtu deklaracji ideowej podejmie Konwencja PO. Jest ona zaplanowana na 20 września.

Od kilku miesięcy nad nową deklaracją ideową PO pracował zespół pod kierownictwem wiceprzewodniczącego PO Tomasza Siemoniaka. W dyskusję zaangażowani byli posłowie i działacze partii w regionach.

Nowa deklaracja ideowa miała być jednym z elementów obchodów 20-lecia Platformy i miała zostać przyjęta na konwencji partii. Początkowo konwencja miała się odbyć wiosną, ale m.in. z powodu lockdownu przeniesiono ją na jesień.

Poprzednia deklaracja ideowa Platformy Obywatelskiej została przyjęta w październiku 2001 roku, niespełna rok po powstaniu Platformy. W 5-punktowym dokumencie mowa była m.in. o wolnym rynku, konieczności ochrony życia ludzkiego oraz wspieraniu rodziny i "tradycyjnych norm obyczajowych". W części dotyczącej gospodarki znalazło się m.in. odwołanie do jednej z encyklik Jana Pawła II.

Stąd przedstawiciele dotychczasowych władz PO przekonywali, że deklaracja ta straciła na aktualności i wymaga zmiany.

Sam Siemoniak w wypowiedziach medialnych przyznawał, że od powstania Platformy upłynęło wiele lat.

"Platforma jest już zupełnie inną partią, niż w roku 2001. Zakładali ją Donald Tusk - liberał, Maciej Płażyński - konserwatysta i taki liberalny konserwatysta Andrzej Olechowski. Polska też była wtedy w innym miejscu"

- mówił.

Wskazywał, że w ostatnich latach pojawiły się kwestie, które stały się już nie tylko elementem programu PO czy KO, ale wręcz ich tożsamości. "Mam na myśli kwestię ochrony klimatu, czy kwestię przynależności do UE i wartości europejskich" - mówił Siemoniak.

Tym niemniej wokół treści nowej deklaracji powstał spór światopoglądowy w partii, na ile powinna odnosić się do takich kwestii jak rozdział Kościoła od państwa, aborcja, czy związki partnerskie.

W kwietniu był już gotowy ostateczny, roboczy tekst, który miał zostać przedstawiony zarządowi PO. Jednak do tego nie doszło z powodu wewnątrzpartyjnych wydarzeń - najpierw tzw. "Listu 54", w którym grupa parlamentarzystów PO i KO apelowała o zmiany w partii, a potem powrotu Donalda Tuska.

Twórcy deklaracji przyznawali, że powrót Tuska na stanowisko przewodniczącego partii tworzy nową sytuację. Siemoniak mówił na początku lipca, że zamierza doprowadzić do spotkania członków zespołu ds. deklaracji z nowym szefem partii. Z nieoficjalnych informacji wynika jednak, że dotąd do takiego spotkania nie doszło - nowy przewodniczący spotykał się tylko z kierującymi zespołem Tomaszem Siemoniakiem i Rafałem Grupińskim.

Choć treść projektu nowej deklaracji była znana tylko wąskiemu gronu jego twórców, z nieoficjalnych informacji wynikało, że z dokumentu wykreślone zostały odniesienia do nauki Kościoła i Jana Pawła II.

"Powoływać się dziś na polski Kościół oznacza coś zupełnie innego, niż 20 lat temu. Wtedy powołanie się na naukę Kościoła było dla mnie naturalne, Platforma Obywatelska to przecież partia chadecka. Dzisiaj, dla mnie i dla wielu wierzących, już nie. Kościół przestał być autorytetem moralnym"

- mówiła w połowie lipca Izabela Leszczyna, która wchodziła w skład zespołu. 

 

Źródło: niezalezna.pl, pap

po
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo