Śmierć 19-latki pod kołami autobusu. Kierowca zaprzecza, by świadomie kogoś przejechał

31-letni kierowca miejskiego autobusu, który w niedzielę usłyszał zarzut zabójstwa 19-latki i usiłowania zabójstwa dwóch innych osób, zaprzeczył w prokuraturze, by świadomie kogokolwiek przejechał. T. potwierdził, że ruszył autobusem w grupę ludzi, zrobił to jednak - jak wyjaśniał - bardzo wolno. Zeznanie mężczyzny stoi jednak w sprzeczności z tym, co widać na dramatycznych nagraniach udostępnianych w sieci.

Facebook @dzienniksledczy

- Łukasz T., przesłuchany w charakterze podejrzanego, częściowo przyznał się do przedstawionego zarzutu i stwierdził, że obawiał się o swoje życie i zdrowie; bał się, że zostanie zaatakowany przez grupę ludzi - zarówno z prawej, jak i z lewej strony; dlatego ruszył autobusem

- poinformowała w niedzielę prok. Monika Łata z zespołu prasowego Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

- Podejrzany stwierdził, iż nie miał świadomości, że kogokolwiek potrącił autobusem, że kogokolwiek ma pod kołami autobusu. Chciał dojechać do zajezdni, ponieważ - jak wyjaśnił - tam miał czuć się bezpiecznie, ponieważ tam miała być ochrona - dodała prokurator.

Przyznając się częściowo do postawionych zarzutów, Łukasz T. potwierdził, że ruszył autobusem w grupę ludzi, zrobił to jednak - jak wyjaśniał - bardzo wolno.

- Natomiast stwierdził, że absolutnie nie chciał nikogo przejechać, i że gdyby miał taką świadomość - że kogoś przejechał - to oczywiście zatrzymałby się i chciałby udzielić pomocy

- relacjonowała prokurator.

Kierowcy - jak wyjaśniał śledczym - wydawało się, że ktoś z grupy stojącej po obu stronach autobusu kopie w drzwi pojazdu; drzwi te miały się otworzyć - kierowca zamknął je i odniósł wrażenie - mówił - że osoby z obu stron będą atakować autobus. Słyszał też, że coś uderzyło w szybę. Gdy odjechał (już po potrąceniu nastolatki), myślał, że biegnące za autobusem osoby ścigają go, by zaatakować.

Śledczy czekają obecnie na wyniki badań toksykologicznych, jakim poddano krew pobraną od podejrzanego, a także na wyniki sekcji zwłok Barbary Sz., która zginęła pod kołami autobusu. Kierowcy postawiono też zarzut usiłowania zabójstwa dwóch innych osób - kobiety i mężczyzny - które znajdowały się na torze jazdy pojazdu. Udało im się uciec i nie odniosły obrażeń.

Ustalono, że podejrzany uczestniczył wcześniej w ośmiu kolizjach drogowych - do części z nich doszło, gdy kierował autobusem. Jako kierowca pracował od 10 lat.

Prokuratura Rejonowa Katowice-Północ skierowała do Sądu Rejonowego Katowice-Zachód wniosek o tymczasowe aresztowanie podejrzanego, motywując to grożącą mu wysoką karą oraz obawą matactwa. W niedzielę po południu trwało posiedzenie sądu w tej sprawie.

Do wypadku doszło w sobotę przed szóstą rano opodal przejścia dla pieszych w pobliżu zbiegu ulic Mickiewicza i Stawowej - w ścisłym centrum Katowic. Na dostępnym w mediach społecznościowych amatorskim nagraniu widać, jak kierowca autobusu najeżdża na grupę młodych ludzi, z których część uczestniczyła w bójce na pasie ruchu. Nastolatka znika pod kołami pojazdu, który ciągnie ją przez kilkadziesiąt metrów, zaś jeden z mężczyzn jest popychany przez jadący autobus, inni uciekają na boki.

Za zabójstwo i usiłowanie zabójstwa grozi kara do 25 lat więzienia lub dożywocie. 

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

#śląskie

am
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo