Jezus Miłosierny w Powstaniu Warszawskim

Przy ulicy Marszałkowskiej 60, podczas Powstania Warszawskiego, powstał na ścianie wizerunek Jezusa Miłosiernego. Namalował go – ukrywający się tam malarz żydowskiego pochodzenia – Perec Willenberg. Jego syn w tym samym czasie walczył na barykadach stolicy.

W okresie międzywojennym Willenberg był cenionym malarzem fresków w wielu synagogach, uczył rysunku w częstochowskim gimnazjum, organizował wystawy wielu polskich artystów m.in. Wyspiańskiego, Malczewskiego czy Wyczółkowskiego.

Kiedy nadeszła wojna uciekł do Warszawy, gdzie ukrywał się pod nazwiskiem Karola Pękosławskiego, udając niemowę, by nie rozpoznano go po akcencie. Jego źródłem utrzymania było malowanie obrazów o charakterze religijnym, swe prace sprzedawał do sklepów z dewocjonaliami. Mówił do syna:

Pomyśl Samku, jakie dziwne są koleje życia ludzkiego. Ja, który swoje życie poświęciłem na tworzeniu stylu żydowskiego, stylizując hebrajskie litery. Ja, który malowałem synagogi, dekorując ich plafony w stworzonym przeze mnie stylu. Ja, który lubowałem się w malowaniu typów żydowskich, maluję teraz Jezusy i Matki Boskie.

 Samuel odpowiedział mu: „Tato, ty nadal malujesz Żydów”.

Kiedy wybuchło Powstanie malarz przebywał w mieszkaniu przy Marszałkowskiej 60. Wkrótce Niemcy rozpoczęli naloty na Śródmieście i mieszkańcy dzielnicy przeżywali prawdziwe piekło. W pewnym momencie jeden z pocisków trafił w kamienicę Willenberga, przebił kolejne kondygnacje i zatrzymał się tuż nad sufitem pokoju, w którym mieszkał artysta. Jak opisała to Ewa Czaczkowska „zrezygnowany, przysypany białym pyłem leżał na łóżku, gdy do mieszkania wpadł jego syn Samuel, który na chwilę opuścił powstańcze stanowisko. Prosiłem tyle razy, aby tata zszedł do piwnicy! Ale tata zawsze się upierał, że woli być na górze niż zasypany żywcem – Samuel Willenberg do dziś pamięta tamtą scenę i tamte słowa sprzed siedemdziesięciu lat”. Tym razem Perec uległ błaganiom syna i zszedł do piwnicy zabierając ze sobą przybory malarskie. Samuel nie dowierzał w dobrą wolę ojca i przyszedł na drugi dzień sprawdzić, czy nadal siedzi bezpiecznie w piwnicy. Co zastał na miejscu? Na klatce schodowej byli zgromadzeni wszyscy mieszkańcy kamienicy, a na drabinie stał Willenberg, który szybkimi ruchami ręki rysował węglem na suficie wizerunek Chrystusa Miłosiernego. Powstała głowa Zbawiciela na tle krzyża i napis: „JEZU, UFAM TOBIE”. U dołu po prawej: „Rysował B. Pękosławski 11-go Września 1944 r.”. Szybko po okolicznych domach rozeszła się informacja o tym dziele. Mimo zagrożenia co chwila ktoś przechodził piwnicami między budynkami tylko po to, żeby popatrzeć na rysunek. Kamienica przy Marszałkowskiej 60 ocalała jako jedna z nielicznych. Mieszkańcy wierzyli, że stało się tak dzięki ochronie jaką dał im wizerunek Jezusa.

Rysunek zachował się do dzisiaj, został zabezpieczony staraniem przez konserwatora sztuki, ale nie jest dostępny dla publiczności. Kilka lat temu sporządzono kopię, którą oglądać można w Muzeum Powstania Warszawskiego. Perec Willenberg przeżył wojnę.

 

 

Źródło: niezależna.pl

#Powstanie Warszawskie #Jezus Miłosierny #wizerunek #Perec Willenberg

Magdalena Łysiak
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo