Było gorąco, ale Piotr Lisek zachował zimną krew. Faworyt do złota na igrzyskach jest tylko jeden

Piotr Lisek w nerwowych okolicznościach awansował do finału skoku o tyczce igrzysk olimpijskich w Tokio. Polski lekkoatleta przyznał, że w Japonii pozostaje walka o srebro. Faworyt i rekordzista świata Szwed Armand Duplantis jest poza zasięgiem rywali.

Piotr Lisek awansował do finału skoku o tyczce na igrzyskach Tokio 2020
fot. twitter.com/LisekPiotr/

Wysokością kwalifikacyjną miało być 5,80, jednak okazało się, że nie było potrzeby tyle skoczyć. Wielu tyczkarzy męczyło się na Stadionie Olimpijskim w stolicy Japonii. Lisek wysokość 5,65 pokonał za trzecim razem, ocierając się o poprzeczkę. Podobnie było na 5,75, gdy również zaliczył wysokość przy trzecim podejściu.

Było gorąco

To był szalenie trudny start. Dziś zdecydowanie wygrała zimna głowa i to, że nie dałem się presji, którą sam na siebie nakładam i wy ją na mnie nakładacie. Skakanie trzeciej próby nie jest łatwe. Jak raz w konkursie uda się coś skoczyć w trzecie próbie, to na następnej wysokości jesteś naprawdę rozwalony psychicznie. W slangu tyczkarzy mówimy, że skoczyć w tej próbie to jest 50:50, czyli kompletne szczęście. Nie wiem, czy dziś szczęście miałem, ale na te trzy próby musiałem się naprawdę skupić maksymalnie

- relacjonował w rozmowie z dziennikarzami trzykrotny medalista mistrzostw świata.

Z powodu koronawirusa nie wystąpił w eliminacjach jeden z kandydatów do medalu, dwukrotny mistrz świata Amerykanin Sam Kendricks.

Rozmawialiśmy z nim. Strasznie dziwne i trudne są te igrzyska, ten COVID-19. Nie wiemy wszyscy, jak się zachować. Przestrzegamy środków ostrożności. To troszeczkę niesprawiedliwe, że Sama zabrakło mimo tylu testów. Nie wiem, co powiedzieć. Według mnie powinno to być troszeczkę inaczej rozwiązane, ale też sam do końca nie wiem jak. To nie moja broszka. Mam nadzieję, że mi pozytywny test nie wyjdzie na finał

- zaznaczył prawie 29-letni zawodnik.

Lisek Zapytany o szanse reszty stawki wobec obecnej dyspozycji Armanda Duplantisa przyznał, że nie ma dużych szans zagrozić Szwedowi.

Myślę, że "Mondo" jest poza konkurencją. Jest w piekielnej formie i widać przy każdym skoku, że przewyższenie jest bardzo duże. Nie tak jak u Liska, który oblizywał dziś poprzeczkę. Myślę więc, że bijemy się o drugie-trzecie miejsce. Mam tu na myśli 14-osobową grupę. Ale to jest sport i wszystko się może zdarzyć

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

#Piotr Lisek #skok o tyczce #Armand Duplantis #lekkoatletyka #Tokio 2020

jm
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo