Najgorsza choroba średniowiecza

Trąd – tej strasznej choroby bali się wszyscy, stąd w 1179 roku sobór laterański III wydał dekret, iż cierpiący na trąd mają być odsunięci od społeczeństwa, nosić dług płaszcz okrywający całe ciało i dzwonić dzwonkiem, gdy pojawiają się w okolicach ludzkich siedzib. Trędowatych omijano szerokim łukiem, gdyż powszechnie sądzono, że można się zarazić samym oddechem chorego. Co ciekawe za objawy trądu uznawano wszystkie choroby skóry, więc trudno oszacować prawdziwą liczbę cierpiących na tę przypadłość.

O trędowatych mówiono też, że zapewne zasłużyli na gniew Boży, że odpokutowują jakieś straszne grzechy lub oczyszczają swe dusze jeszcze przed śmiercią. Czerpano swą wiedzę ze Starego Testamentu, w którym dość często opisywane są przypadki trędowatych. W Księdze Kapłańskiej znajduje się cały rozdział z przepisami dotyczącymi trądu.

Trędowaty, który podlega tej chorobie, będzie miał rozerwane szaty, włosy w nieładzie, brodę zasłoniętą i będzie wołać: »Nieczysty, nieczysty!«. Przez cały czas trwania tej choroby będzie nieczysty. Będzie mieszkał w odosobnieniu. Jego mieszkanie będzie poza obozem.

Choroba rozwijała się długo i powoli, najpierw tracono czucie w rękach i stopach, potem pokrywały się one okropnymi wrzodami, odpadały palce, wypadały włosy, tracono nosy. Chory okropnie skrzeczał, gdyż wrzody atakowały także krtań. Wszystkie te rany nigdy się nie goiły i okropnie bolały. Całe ciało było zdeformowane, cuchnące i odrażające. Trąd nazywano śmiercią za życia.

W średniowieczu problem trędowatych był na tyle poważny i powszechny, iż zaczęto budować (z dala od miast) specjalne leprozoria, gdzie mogli mieszkać chorzy. Powstawały one też na terenach Polski – np. w Poznaniu z inicjatywy prawdopodobnie św. Jadwigi. Kiedy podejrzewano, że człowiek ma początki trądu, kierowano go do specjalnej komisji orzekającej, czy jest potrzeba umieszczenia delikwenta w leprozorium. Kiedy zachorował jeden z małżonków mogło to oznaczać wręcz unieważnienie małżeństwa. W 1098 roku powstał Zakon Rycerzy św. Łazarza, który w regule swojej zawarł opiekę nad trędowatymi.

Pod koniec XIV wieku choroba niemal zanika, za to zaczyna panoszyć się gruźlica, pojawiają się kolejne epidemie czarnej śmierci i trędowaci przechodzą jedynie do zestawu opowieści, którymi można straszyć małe dzieci. Dziś naukowcy sądzą, iż ludzie po… kilkuset latach, nabyli wreszcie zbiorową odporność na bakterię wywołującą trąd.

 

 

 

Źródło: niezależna.pl

#choroby #Zakon św. Łazarza #średniowiecze #trędowaci

Magdalena Łysiak
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo