Pan Marek liczy głosy

Pomyśl sobie, że jest rok, powiedzmy 1985. Jeśli jesteś trochę młodszy, masz mniej więcej tyle lat, co ja, niech będzie, że 1990. O internecie nikt tu nawet nie słyszał, muzyczne telewizje tyle, że wiesz, że są, ale Ty do dyspozycji masz co najwyżej skromna ofertę Telewizji Polskiej.

Nie ma serwisów streamingowych, nie ma YouTube, są kasety i płyty winylowe. Przede wszystkim jednak jest radio, w radiu – Trójka, a w Trójce – Lista Przebojów Programu Trzeciego. A Ty siedzisz przy swoim radiu Jowita albo Dana i zapisujesz do zeszytu każde notowanie i każdy ruch na liście. Sam niedawno znalazłem w domu podobne zeszyty. Tak się złożyło, że akurat wtedy, gdy powróciła sprawa manipulowania wynikami głosowań przez prowadzącego. I jak teraz masz się z tym czuć, gdy nie dość, że ktoś zakpił sobie z Twojego dziecięco-nastoletniego przeżywania każdego awansu i spadku ulubionego kawałka, to jeszcze rok temu dałbyś się za „pana Marka” pokroić, bo przecież padł tylko ofiarą politycznej czystki i cenzury nadgorliwego kierownictwa stacji. Najlepiej oczywiście trzymać się tamtej wersji wbrew ujawnionej korespondencji, w której widać nie tyle ślady manipulacji, co po prostu ręczne sterowanie w formie polecenia dla współpracownika. I tak sprawa polityczna stała się zwykłym, choć dla wielu bardzo bolesnym oszustwem. Bolesnym, bo w polityce, wiadomo, każdy kłamie, a muzyka czy lista to odskocznia. Nic z tego, polityka wjechała tu z całą mocą i nagle okazało się coś przecież oczywistego, że i prowadzący listę przebojów ma swoją politykę, i nie ważne, kto głosuje, tylko kto liczy głosy. A obrona wolnych mediów okazuje się być obroną już nie tylko towarzystwa wzajemnej adoracji, ale i zwykłego oszukiwania słuchacza (oczywiście dla jego dobra!). Ciekawe, ile naszych głosowań tacy panowie Markowie policzyli i jeszcze policzą.

 

Źródło:

#Gazeta Polska Codziennie

Krzysztof Karnkowski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo