Koniec z igłami? Szczepionki będą podawane do nosa!

Naukowcy przeanalizowali rozwijane już szczepionki przeciw Covid-19, które mają być podawane do nosa. Na łamach „Science” podsumowują, że oprócz łatwiejszej aplikacji mają one jednocześnie dawać dodatkową ochronę. Co prawda nowy sposób podawania szczepionki nie oznacza wcale pożegnania z tradycyjną formą szczepień. Badacze sugerują jednocześnie łączenie dwóch sposobów podawania preparatu.

Zdjęcie autorstwa cottonbro z Pexels

Istnieje wiele powodów, dla których szczepionki rozpylane w nosie mogą być przydatne w walce z Covid-19 - twierdzą immunolodzy z University of Alabama w Birmingham.

Oprócz łatwego podawania takie preparaty wywołują inny rodzaj odporności. Już w błonie śluzowej powodują one produkcję przeciwciał oraz przechowujących pamięć immunologiczną limfocytów B i T, a także dodatkowych komórek pamięci o reaktywności krzyżowej - które reagują szybciej, niż inne, jeśli wirus jeszcze nie wywoła infekcji.

Biorąc pod uwagę oddechowy tropizm wirusa - wydaje się zaskakujące, że tylko 7 spośród prawie 100 szczepionek testowanych obecnie w badaniach klinicznych jest podawane do nosa. Przewaga takich szczepionek polega m.in. na możliwości podania ich bez użycia igieł, dostarczeniu antygenu w miejsce typowej infekcji oraz wywołanie odporności w błonie śluzowej układu oddechowego.
- zwracają uwagę dr Fran Lund i dr Troy Randall - autorzy artykułu opublikowanego w piśmie „Science”.

Szczepionki do nosa czy domięśniowo?

Badacze w swoim opracowaniu analizują każdy z siedmiu testowanych już preparatów. W sześciu z nich wykorzystano wektory wirusowe, w tym trzy różne adenowirusy, osłabionego wirusa grypy, osłabionego syncytialnego wirusa oddechowego (SRV) oraz osłabionego SARS-CoV-2. Siódma szczepionka zawiera nieaktywny fragment pobudzającego odporność białka. 

Takie szczepionki stwarzają jednak pewne problemy. Jeśli chodzi o użyte wirusy, to pacjent może mieć w organizmie skierowane przeciw nim przeciwciała, jeśli się z takim wirusem wcześniej spotkał. To może pogorszyć działanie preparatu. Przy osłabionym wirusie SARS-CoV2 istnieje dodatkowo minimalne ryzyko rozwoju infekcji. Taki preparat raczej więc nie będzie zalecany osobom po 49. roku życia, niemowlętom i ludziom z osłabioną odpornością - uważają naukowcy.

Co ważne, na liście szczepionek podawanych do nosa nie ma preparatów zawierających mRNA umieszczonego w lipidowych kapsułkach. Ostatecznie celem szczepienia jest wywołanie długotrwałej odporności
- piszą, zwracając uwagę na trudności w opracowaniu takich szczepionek i możliwe skutki uboczne ich podania.

Porównując szczepionki podawane do nosa i domięśniowo naukowcy sugerują, że być może skutecznego szczepienia nie trzeba ograniczać tylko do jednej drogi podania preparatu.

Idealną strategią może być podanie szczepionki domięśniowo, która wywoła długotrwałą, systemową odporność opartą na immunoglobulinie G i szerokiej gamie komórek pamięci B oraz T, a później podanie dodatkowej szczepionki do nosa, która pobudzi komórki B i T w przewodach nosowych i spowoduje ochronę błon śluzowych, m.in. z pomocą produkcji immunoglobuliny A oraz pozostających w tkankach dróg oddechowych komórkach pamięci.
- twierdzą eksperci.
 

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Mariola Łukawska
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo