Lisiewicz: Przestępcze szczucie na „Gazetę Polską” przez b. sędziów Trybunału Konstytucyjnego

Byli sędziowie Trybunału Konstytucyjnego zaprotestowali przeciwko okładkowemu tekstowi Gazety Polskiej na temat sędziego Marka Safjana. Jako dumny autor tego artykułu dowiedziałem się, że sędziowie oglądając samą tylko okładkę, znaleźli w nim „kłamliwy akt”, fakty „przedstawiane w fałszywym świetle”, a nawet „oszczercze treści”. Wszystko to… bez przeczytania tekstu i sprawdzenia, jak ma się do niego okładka, bo artykuł ukaże się w „Gazecie Polskiej” w środę. To w sumie ciekawa demonstracja, jak sędziowie ci podchodzą do swoich, także zawodowych, obowiązków. W szczególności do obowiązku rzetelnego ustalania prawdy materialnej oraz udowodnienia komuś winy. Nie dziwi mnie to ani odrobinę. Właśnie z takiego poziomu rzetelności sądy III RP znane są polskim obywatelom, którzy oceniają je fatalnie – pisze dla portalu Niezalezna.pl Piotr Lisiewicz.

Gazeta Polska

Jak nazwać to, co zrobili byli sędziowie, zarzucając mi oszczerstwa, bez czytania tekstu? Czy to nie jest „przestępcze szczucie”, czyli dokładnie to, co w innym fragmencie oświadczenia zarzucili Gazecie Polskiej?

A może wskażecie jakąś nieprawdę na okładce GP? Choćby jeden nieprawdziwy szczegół?

Rozumiem, że byłym sędziom nie spodobała się okładka „Gazety Polskiej”. To ich prawo. Ja z kolei bardzo się cieszę, że się im nie spodobała. Bo to ma być okładka, która spodoba się ofiarom patologii w wymiarze sprawiedliwości, a nie jej sprawcom oraz tym, co nie ruszyli palcem, by je zlikwidować.

Tylko, że niezależnie od mocno odmiennych ocen, co do tego jak działa wymiar sprawiedliwości ze strony sędziów i mnie jako autora, wiedza o tym jak wygląda okładka, nie daje nikomu najmniejszych podstaw do kłamstw o „oszczerczych treściach”. Na okładce znajdują się bowiem same bezspornie prawdziwe informacje.

Konkretnie cztery. 

  1. Ojciec sędziego Marka Safjana był funkcjonariuszem hitlerowskiego Grenzschutzu. 
  2. Był też współpracownikiem stalinowskiej Informacji Wojskowej. 
  3. Był również autorem scenariusza „Stawki większej niż życie”. 
  4. Marek Safjan uzasadniał wyrok TSUE dotyczący Polski.

Krytyka przekazu okładki to rzecz normalna. Zarzucanie autorowi oszczerstw, jest oszczerstwem, czyli przestępstwem.

Tak naprawdę uderzyli w Safjana

Jak rozumiem, poprzez swoje święte oburzenie sędziowie chcieli wesprzeć innego przedstawiciela sędziowskiej korporacji. W jaki sposób? Zohydzić „Gazetę Polską” po to, by nie musieć polemizować z porażającymi faktami, przez nas opisanymi.

Wyszło odwrotnie – byli sędziowie zniszczyli linię obrony, którą Marek Safjan zapoczątkował wczoraj w wywiadzie dla Onetu. Sędzia Safjan tak tego nie nazywał, ale w oczywisty sposób starał się udowodnić, iż nie jest członkiem żadnej wielopokoleniowej kasty, rządzącej polskimi sądami.

I nagle otrzymał dotkliwy cios: pod listem w jego obronie podpisali się np. sędzia Sławomira Wrońska-Jaśkiewicz od Kiszczaka, sędzia Ewa Łętowska od Jaruzelskiego, sędzia Mirosław Wyrzykowski w- latach 1977–1979 pracownik Wyższej Szkoły Oficerskiej MSW w Legionowie itp. Czyli ludzie umoczeni w komunizm zawołali gromko: Safjan jest nasz, zostawcie go! Tym samym potwierdzając przekaz Gazety Polskiej. Pozostaje nam tylko za to podziękować.

Czego nie wiedzieli sędziowie, formułując swoje kategoryczne oceny? A choćby tego, że fakty są zupełnie inne, niż wnioski, jakie mógł wysnuć czytelnik z wypowiedzi sędziego Safjana, że ojciec opuścił jego rodzinę, gdy miał trzy latka. Przedstawiam w artykule, który ukaże się jutro dowody, że gdy w latach 90. wyszło na jaw, iż Zbigniew Safjan doprowadził swoim donosem do śmierci 21-letniego Jana Nesslera, sędzia Marek Safjan zajmował się tą sprawą i wspierał go. Tego nie wiedzieliście, co?

1968 – kompromitacja środowiska prawniczego, którego organ brał udział w wypędzaniu Żydów

Jest tradycją, że w każdym nadętym oświadczeniu oburzonej kasty musi pojawić się porównanie do Marca 1968. Oczywiście pojawiło się i tym razem:

„Redakcję Gazety Polskiej oskarżamy także o niedopuszczalny styl tego ataku, obrzydliwie przypominający najgorsze czasy stalinowskiej propagandy, o typowe - np. dla 1968 r. - ataki na rodzinę”.

No to ja mam pytanie do podpisanych pod oświadczeniem sędziów: naprawdę chcecie uczciwe porozmawiać o Marcu 1968? Przecież to wasze środowisko odegrało bodaj najbardziej haniebną rolę w wypędzaniu Żydów z Polski. Przecież „Prawo i Życie”, którego redaktorem był Kazimierz Kąkol, było najbardziej zajadłym pismem w czasie „antysyjonistycznej” nagonki z 1968 r.

Co wy macie z tym wspólnego? Ano to, że „Prawo i Życie” było ORGANEM Zrzeszenia Prawników Polskich, jego wizytówką. A może chcecie powiedzieć, że po Marcu 1968 prawnicy, w tym sędziowie odcięli się od jego antysyjonistycznej nagonki? No pójdźcie do biblioteki i poczytajcie sobie teksty młodych prawników Włodzimierza Cimoszewicza i Mirosława Wyrzykowskiego, które z dumą zanosili oni po 1968 r. do redakcji kierowanej przez Kazimierza Kąkola. Nie jesteście kontynuatorami antysyjonistycznej nagonki urządzonej przez wasze środowisko? Jesteście innym środowiskiem? A jakieś rozliczenia były?

Wrażliwcy nie chcą być obojętni

„Jedenaste. Nie bądź obojętny” – tak zatytułowali swoje oświadczenie sędziowie. Można powiedzieć, wrażliwcy się znaleźli. Gdy Teresa Majchrzak płakała po sądowych rozprawach, nie mogąc doczekać się ukarania winnych śmierci własnego syna zabitego przez ZOMO, wrażliwcom nie polała się ani jedna łezka. Podobnie przy każdej z innych zatuszowanych w III RP sprawach komunistycznych zbrodni. Nie było żadnego oświadczenia powołującego się na wartości oraz imponderabilia. Kariery i tytuły naukowe były dla naszych wrażliwców cenniejsze, niż sprawiedliwość.

Ani śmierć Michała Falzmanna, ani bezkarność przekrętów w esbeckich oligarchów w III RP, ani działalność mafii reprywatyzacyjnej i czyścicieli kamienic, wyrzucających ludzi z domu, nie pobudziła do moralnych wynurzeń naszych wrażliwców. Nie było w III RP widać tej wrażliwości na sądowych korytarzach, gdzie tłoczyły się ofiary różnych sitw, których nie stać było na adwokata. Zabrakło jej, gdy wielu zwykłych Polaków na podstawie opinii biegłych-patałachów trafiało przymusowo do szpitali psychiatrycznych.

Nasi wrażliwcy obudzili się, gdy o jednym z nich, książątek postkomunistycznego bantustanu, ktoś odważył się napisać prawdę. Tacy to wrażliwcy.

I jeszcze jedno: Onet napisał, że „Gazeta Polska” jest prorządowa. Otóż sam nie jestem pewien, czy ja np. jestem w tej sprawie prorządowy. To zależy, czy rząd będzie zdeterminowany, by zmiany w sądach dokończyć. Jeśli ulegnie w ten sprawie naciskom, będę tej sprawie dziennikarzem antyrządowym.

Szlachetne twarze osłaniające komunistyczny beton

Na koniec parę słów do fałszywych sojuszników. Obok komunistycznego betonu na liście podpisanych odnajdujmy nazwiska paru sędziów czasem puszczających oko do zwolenników zmian w sądach. To była zresztą główna taktyka obrony komunistycznego betonu w sądach III RP: jako twarze środowiska wystawiano kilku ludzi o nienajgorszych życiorysach, by zasłonili cały dawny komunistyczny aparat sądowych represji.

Znamy takich świetnie, często w rozmowach z nami udają fałszywych sprzymierzeńców. Tylko że, drodzy „sojusznicy”, ZAWSZE w momencie, gdy decyduje się, czy nastąpią w Polsce głębokie zmiany, tchórzycie i przechodzicie na drugą stronę. Zawsze dziwnym trafem rodzą się w waszych głowach wątpliwości, czy przegonienie postkomuny z sądów jest moralnie dopuszczalne. Zawsze wasza lojalność wobec kasty okazuje się silniejsza, niż lojalność wobec współobywateli. Potępiając nieczytany przez siebie artykuł w „Gazecie Polskiej”, firmując znajdujące się w oświadczeniu sędziów obraźliwe brednie, wpisaliście się na listę hańby. Już możecie przestać udawać sprzymierzeńców zmian. Wiemy, że to było dla was trudne i meczące. Teraz śmiało możecie stanąć po stronie kasty. Nic was już tu nie trzyma.

A my w sobotę 31 lipca o 12.00 spotykamy się pod Trybunałem Konstytucyjnym, by zademonstrować, że misja Marka Safjana skończy się porażką. Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego musi działać, by oczyścić wymiar sprawiedliwości z tych, którzy nigdy nie powinni w nim pracować.

 

 

Źródło: niezalezna.pl

#Gazeta Polska

Piotr Lisiewicz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo