Sąd Okręgowy w Warszawie wydał klauzulę wykonalności wyroku w sprawie przeciwko dziennikarce Dorocie Kani, mimo że wyrok nie jest prawomocny. Decyzję sądu ostro skrytykowały organizacje zrzeszające media i prawników. Sprawa jest o tyle bulwersująca, że raport Departamentu Stanu USA wymienia nazwisko dziennikarki jako przykład łamania przez Polskę wolności słowa.

Klauzula wykonalności wyroku dotyczy sprawy cywilnej wytoczonej Kani przez Aleksandrę Dochnal, żonę lobbysty Marka Dochnala. Poczuła się ona urażona telewizyjną wypowiedzią dziennikarki na swój temat. Skierowała do sądu pozew cywilny oraz prywatny akt oskarżenia (sprawa karna nadal jest w toku).

- W sprawie pojawiły się nowe, nieznane wcześniej dowody – mówi nam Dorota Kania.

Choć sprawa cywilna zakończyła się w 2010 r. nieprawomocnym wyrokiem i trwa postępowanie międzyinstancyjne, to w marcu br. podczas posiedzenia niejawnego przewodnicząca składu sędziowskiego Joanna Korzeń wydała postanowienie o nadaniu klauzuli wykonalności wykonania wyroku. Dorota Kania musi zapłacić grzywnę, ponieść koszty adwokackie oraz opublikować w prasie przeproszenie Aleksandry Dochnal. W związku z tą skandaliczną decyzją sądu Dorota Kania złożyła skargę do prezesa Sądu Okręgowego w Warszawie oraz zażalenie na wydane postanowienie.

Postępowanie sądu ostro krytykują organizacje zrzeszające media i prawników. Niestety w Polsce trzeba bronić dziennikarzy nie tylko wobec nadwrażliwych polityków i osób publicznych, które nie chcą, by patrzono im na ręce, ale i przed sądami podsumowuje Teresa Bochwic z zarządu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

– W Polsce coraz częściej zapadają wyroki ograniczające wolność słowa i swobodę dziennikarską – mówi adwokat Artur Wdowczyk, uczestniczący w sprawach wytaczanych dziennikarzom. – Polskie sądy w niewielkim zakresie stosują orzeczenia zgodne ze wskazaniami Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, który daje dziennikarzom o wiele większą swobodę wypowiedzi. Dlatego państwo polskie przegrywa często sprawy zaskarżane do ETPC – dodał mec. Wdowczyk.

Z kolei Olivier Basille, reprezentujący międzynarodową organizację Reporterzy bez Granic w Unii Europejskiej, potwierdza, że w takich krajach jak Polska swobody dziennikarskie są ograniczane przez sądy. To problem obserwowany przez nas w krajach UE, w tym w krajach byłego bloku sowieckiego. Powstaje pytanie, jak zapewnić ochronę dziennikarzom działającym na rzecz interesu publicznego – mówi. Jego zdaniem problemem jest to, że mechanizmy pozywania dziennikarzy, które funkcjonują w krajach takich jak Polska, prowadzą do cenzury. Nieistotne jest przy tym, że procesy takie w Polsce nie kończą się już dla nich więzieniem. Sam wynik procesu wytoczonego dziennikarzowi nie jest ważny, liczy się wywarcie presji przez pozwanie.

– Występując w sprawach dotyczących wolności słowa jako tzw. przyjaciel sądu, przedstawiamy w polskich sądach standardy europejskie, zgodne z orzecznictwem Trybunału w Strasburgu. Niestety, sądy niezwykle rzadko je uwzględniają – mówi „Codziennej” Dorota Głowacka, prawnik Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka prowadzący program Obserwatorium Wolności Mediów w Polsce z ramienia fundacji.

Wiktor Świetlik, dyrektor Centrum Monitoringu i Wolności Prasy, oraz Michał Jaszewski, prawnik doradzający CMWP SDP, zwracają uwagę, że bardzo rzadko zasądzane jest nadawanie klauzuli wykonalności nieprawomocnemu wyrokowi w sprawach związanych z wolnością słowa, kwestią dóbr osobistych etc. – W tym wypadku trudno sobie wyobrazić racjonalną przyczynę, dla której sąd zdecydował się na tak gwałtowne wykonanie nieprawomocnego wyroku – mówi Wiktor Świetlik.

Sąd nie odpowiedział na nasze pytania, dlaczego wyrokowi wobec Doroty Kani została nadana klauzula wykonalności.