Wizje nowoczesności franciszkanina Bacona

Wielki filozof średniowiecza, którego nazywano doctor mirabilis – czyli wspaniały nauczyciel, zapisał w swych tekstach takie zdania, które poruszyły mu współczesnych do tego stopnia, iż byli przekonani o obecności diabła w głowie naukowca. A trzeba pamiętać, że mało co dziwiło ówczesnych ludzi – zabobony, przepowiednie i czary były bowiem na porządku dziennym.

Dopóki ludzie parający się magią nie popełniali herezji, nikt nie zwracał na uwagi na ich niebezpieczne zabawy z okultyzmem. Były to czasy, kiedy wiele spraw konsultowano z magami i czarownicami. Zwracano się do nich częściej  w życiu codziennym niż do świętych z kościelnych obrazów, np. kiedy się coś zgubiło lub kiedy trzeba było zażyć lekarstwo czy też podjąć ważną decyzję. Dopiero oskarżenia o herezję powodowały lawinę śledztw i sądowych zmagań. Kiedy w 1324 roku pewna irlandzka dama z wyższych sfer oraz jej znajome zostały oskarżone o wyrzeczenie się Chrystusa, wiadomo było że nie skończy się to dobrze. W aktach czytamy o rzucaniu klątw na mężów, składanie ofiar demonom oraz wyrabianie olejków z „pewnych obrzydliwych glist, rozmaitych ziół, paznokci trupów, odzieży dzieci, które zmarły nieochrzczone i wielu innych ohydnych ingrediencji, wrzuconych razem do czaszki ściętego złodzieja i gotowanych nad dębowym ogniskiem”. Kobiety spłonęły na stosie. W takich czasach przyszło żyć Baconowi, który chciał wszystko zbadać naukowo i pozyskać wiedzę przez doświadczenie. Anglik rozpoczął swą drogę naukową w Oksfordzie w roku 1227.

W pierwszej połowie lat czterdziestych XIII wieku wyruszył do Paryżam by wykładać na uniwersytecie sztuki wyzwolone. Napisał wiele dzieł filozoficznych m.in. Summulae dialectices, Summa grammatica i Summa de sophismatibus et distincionibus. Kiedy po dziesięciu latach wrócił do ojczyzny wstąpił do zakonu franciszkańskiego, gdzie podobno szybko zniechęcił do siebie współbraci na tyle, że znów wysłali go do stolicy Francji, spędził tam kolejnych 10 lat, ale nawet wtedy nie układało mu się z franciszkanami, którzy go potępili i zamknęli w areszcie domowym. Mimo tego nie ustawał w pracach z dziedziny optyki, matematyki i astronomii. 

Kiedy został ze swego więzienia zwolniony przez nowego generała zakonu Rajmunda z Gaufredi ukończył Compendium studii theologiae, swe ostatnie dzieło i wkrótce zmarł w Oksfordzie. Wzmogły się wówczas plotki o jego konszachtach z diabłem, wciąż cytowano fragment księgi Epistola de secretis operibus artis et naturae, w której napisał:

Mogą być zbudowane okręty poruszające się bez wioślarzy, mogące żeglować zarówno po rzekach, jak i po morzu, prowadzone przez jednego człowieka, z większą prędkością niż gdyby były pełne wioślarzy. Podobnie można skonstruować wozy jeżdżące bez użycia zwierząt pociągowych, napędzane niewiarygodną energią, tak jak podobno jeździły uzbrojone w kosy rydwany starożytnych. Mogą być zbudowane maszyny latające, takie że człowiek siedzący wewnątrz maszyny będzie nią kierował za pomocą pomysłowego mechanizmu i leciał przez powietrze jak ptak. Ponadto można sporządzić przyrządy, które choć same niewielkie, wystarczą, aby podnieść lub przytłoczyć największe ciężary... Mogą też być skonstruowane przyrządy podobne do tych, które wykonano na rozkaz Aleksandra Wielkiego, służące do chodzenia po wodzie lub do nurkowania…

Dla ludzie, otoczonych przez magię i zjawiska nadprzyrodzone, było to jednak za wiele. Mówiono, że wszystkie przepowiednie dyktowała mu  miedziana głowa, w której mieszkał diabeł. Pikanterii sprawie dodał fakt, że owa głowa zniknęła, gdy Bacon zmarł.

 

Źródło: niezależna.pl

#empiryzm #Roger Bacon #optyka #średniowiecze #filozofia

Magdalena Łysiak
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo