Polscy pływacy bez awansu do finału. "Każdy z nas zostawił serducho w basenie"

Polska sztafeta 4x100 m stylem dowolnym mężczyzn nie zdołała awansować do finału igrzysk w Tokio, ale pływacy byli z siebie zadowoleni. - Każdy z nas zostawił serducho w basenie. Na pocieszenie mamy rekord Polski - zaznaczył Kacper Majchrzak.

zrzut ekranu z Eurosport/ Facebook/@Polski Związek Pływacki

Biało-czerwoni - którzy popłynęli w składzie: Karol Ostrowski, Kacper Majchrzak, Konrad Czerniak i Jakub Kraska - uzyskali czas 3.13,88. Dało im to 11. miejsce. Nie pozwoliło im to więc na awans do finału, ale ustanowili rekord kraju, a dodatkowo pierwszy z zawodników zanotował najlepszy wynik w karierze - 48.67.

- Nasze ambicje były dużo, dużo większe. Cieszymy się z rekordu Polski, bo nikt z kraju jeszcze tak szybko nie pływał jak my tutaj w tym składzie, ale były ogromne apetyty na awans do finału. Nie możemy mieć do siebie wielkich pretensji, bo daliśmy z siebie 100 procent, Szkoda jednak, że nie znajdziemy się w porannej sesji finałowej

- zaznaczył Kraska.

Majchrzak z kolei dodał, że jest dumny z kolegów ze sztafety.

- Każdy z nas zostawił serducho w basenie. Dał z siebie tyle, ile mógł i ile miał. Zdrowia trochę poszło. Niestety, finału nie ma, ale jest rekord Polski na pocieszenie. Ale mimo wszystko myślę, że to dobry prognostyk, dobrze rozpoczęliśmy igrzyska. Teraz będziemy konsekwentnie szli do przodu i na pewno powalczymy jeszcze o coś więcej niż tylko rekordy Polski. Mam tutaj na myśli finały i półfinały indywidualnie. Zobaczymy, co los da, ale na pewno będziemy walczyli do końca

- zadeklarował.

Kraska stwierdził, że biało-czerwoni nie motywowali się dodatkowo myślą, iż startują pierwszego dnia olimpijskiej rywalizacji na basenie w Tokio.

- Dodatkowej presji staramy się sobie nie narzucać. To igrzyska i adrenaliny przed startem i tak wystarczy. Ale fajnie jest dobrze zacząć. To też daje kopa dla całej reprezentacji - przyznał.

W ostatnich tygodniach polscy pływacy przebywający w stolicy Japonii nie mieli łatwego czasu. Za sprawą błędów proceduralnych ich sześcioro kolegów i koleżanek, którzy także brali udział w ślubowaniu, a potem przebywało w wiosce olimpijskiej, straciło szansę na występ w igrzyskach. Pozostali na miejscu zawodnicy mocno przejęli się ich losem. Musieli jednak także skupić się potem na powrocie do własnych przygotowań do startu.

- Na pewno gdzieś tam to w głowie zostało. Staraliśmy się to przekuć w dodatkową motywację do startu i tego się trzymamy - podkreślił Majchrzak.

Czerniak podziękował w imieniu własnym i kolegów rodzinom, najbliższym i kibicom za poświęcenie, z jakim się wiąże śledzenie na żywo zmagań w Tokio.

- Dziękujemy im za wsparcie, że trzymali kciuki i wstawali lub będą wstawać wcześnie rano, aby nas dopingować

- zaznaczył.

Podczas tych igrzysk nietypowo finały odbywać się będą podczas porannych sesji.

- Jest to zrobione pod "prime time" w USA. W tamtejszej telewizji pływanie ma dużą oglądalność, a reprezentacja tego kraju jest bardzo silna - wyjaśnił Majchrzak.

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

#Tokio 2020

am
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo