Kupczenie prawem niczym bydłem

Legenda o Robin Hoodzie nie wzięła się znikąd. W średniowiecznej Anglii napady na podróżujących i rabunek mienia był rozwiniętą formą zarobkowania. W procederze tym brały udział całe rodziny – mężowie z żonami, siostry i bracia, dzieci, kuzyni, nawet dziadkowie. Szacuje się, że ponad jedna trzecia przestępczości zorganizowanej skupiona była w rodzinnych klanach.

W kronikach przetrwały do dziś echa tamtych wydarzeń. Oto rodzina Warauntów z Norfolk – trzy siostry, brat i kuzyn. W 1321 roku oskarżeni zostają o kradzież dóbr, ale udaje im się wywinąć. Niestety chwilę później nieszczęsny kuzyn wpada na przestępstwie i przywłaszczeniu sobie przedmiotów i ubrań jakiegoś mieszczanina. Zapad wyrok – kara śmierci przez powieszenie. Cztery lata później znów wszyscy trafiają za kratki. I znów wychodzą cało z opresji, choć sąd zaleca surowe traktowanie. Kolejne oskarżenie i kolejna odsiadka. Część rodzinki siedzi, część jest wolna i nadal… kradnie. Niektóre z klanów używają brutalnych metod: torturują i zabijają swe ofiary. Malcolm Musard w 1304 roku napada ze swymi ludźmi na plebanię i znęca się nad proboszczem. Kiedy ich łapią okazuje się, że zostali wynajęci przez poprzedniego duszpasterza, który nie był zadowolony, że stracił stanowisko. Czasem bandy atakują całe miasta żądając haraczu, czasem korzystając z opieki wpływowych rodów, oddają im krwawe usługi w zamian za ochronę przed sądami. Zwykle wystarczy pogróżka, by sędzia przymknął oko, większość zadowala się łapówką. Ci urzędnicy, którzy się sprzeciwiają łamaniu prawa, mogą poczuć miecz możnowładcy na gardle. Najwięksi angielscy prawnicy tamtych czasów okazują się być kupieni przez szlachetnie urodzonych. Sir John Inge przyznaje się do brania łapówek, William Thorp, przewodniczący sądu ławy królewskiej ląduje za to w więzieniu. Sir Richard Willoughby oskarżony o „kupczenie prawem niczym bydłem”, pokornie płaci grzywnę tysiąca funtów.

Najsłynniejszą bandą rodzinną są Folville’owie, właścieiele majątków Folville i Teigh. Kiedy umiera senior rodu, sześciu z siedmiu synów wkracza na drogę przestępstwa i zbrodni. Najpierw rozprawiają się z wrogiem rodziny – baronem Bellersem, protegowanym królewskiego ulubieńca. To nie chroni go przed długim i cienkim sztyletem, jaki bracia wbijają mu w serce. Mordercy muszą uciekać z kraju, ale kilka miesięcy później zmienia się układ na królewskim dworze i Folville’owie wracają, w dodatku zyskując potężnych sojuszników. To pozwala im bezkarnie grasować po gościńcach – napadają na podróżnych, rabują dobytek, gwałcą kobiety.

Przystępuje do nich wielu łotrów tworząc spory oddział. Nic dziwnego, że gdy w końcu wpadają w ręce sprawiedliwości godzą się na wstąpienie do armii w zamian za darowanie win. W czasie walk królewskiego wojska z powstaniem Lancastera, bracia popełniają zbrodnie już niemal legalnie, a gdy walki ustają, znów wracają na drogi Anglii. Tym razem są jeszcze bardziej silni, bo łączą się z innymi bandami. Dostają zlecenia od coraz większej liczby możnowładców na: zniszczenie dóbr sąsiada, morderstwa, porwania dla okupu. Są jednak już tak bezczelni, że powołano do walki z nimi specjalną komisję sędziowską, której wysiłki by skazać przestępców kończą się niepowodzeniem. Mimo iż udaje im się postawić większość członków bandy przed sądami, ich ławnicy są niechętni skazaniu kogokolwiek. Raczej trudno się temu dziwić, bo ich życie zawisłoby na włosku. Jeszcze kilka lat trwa dzika samowola Folville’ów, jednemu z braci udaje się wrócić na łono społeczeństwa i zostaje nawet pasowany na…rycerza. Ale od dłuższego czasu bandę tropi Robert Colville. Wreszcie łapie ślad, jedzie za nimi ze swymi ludźmi. Bracia zamykają się w kościele w Teigh, ale nie mają szans. Zdeterminowanie Colville’a jest ogromne. Wpada do kościoła, wyciąga całą krwawą rodzinkę i ścina ich na stopniach wiodących do świątyni.

 

 

 

Źródło: niezalezna.pl

#średniowieczne gangi #rodzina przestępców #Folville #Robin Hood

Magdalena Łysiak
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo