Pełzający polexit

Polexit jako faktyczne opuszczenie Unii Europejskiej, a nie tylko straszak funkcjonujący w debacie, jest na rękę części ugrupowań politycznych, które w życiu by się do tego nie przyznały. Nie mam tu na myśli Prawa i Sprawiedliwości.

PiS wciąż zdaje się dopuszczać możliwość zaistnienia w polityce unijnej większej, konserwatywnej tym razem zmiany, która spowoduje powrót do wizji Schumana i pozostałych założycieli wspólnoty. Stąd próby konsolidacji europejskich konserwatystów i plany powołania silnej frakcji w PE. Z drugiej strony Platforma, uwielbiająca podniecać swoich entuzjastów widmem rzekomego polexitu, sama wspiera wszystkie działania i decyzje, które mogą doprowadzić do wzrostu antyunijnych nastrojów w Polsce. Czy będzie to wspieranie wszelkich uzurpacji ze strony unijnej dotyczących polskiego prawa, czy sabotowanie przyznania nam środków z funduszy zwykłych i pomocowych, zarówno w polskim parlamencie, jak i na brukselskich korytarzach. To działania najbardziej entuzjastycznych wobec integracji polityków, którzy ośmielają unijną biurokrację do narzucania Polsce bezprawnych i pozatraktatowych decyzji. Wspierając tę politykę od wewnątrz, spychają wielu Polaków, dotąd bezkrytycznych, na pozycje eurosceptyczne. Potwierdzają wizerunek Unii z nacjonalistycznej propagandy sprzed referendum. Samo referendum przedstawiają jako dobrowolne zrzeczenie się przez cały naród suwerenności, choć w głosowaniu tylko 13,5 miliona Polaków odpowiedziało twierdząco, i to na zupełnie inne pytania. Jaki jednak miałby być interes Platformy, gdybyśmy, oczywiście wbrew jej oficjalnym i głośnym błaganiom, wyszli z Unii? Cóż, zapewne w jej planie jesteśmy ziemią niczyją, którą można by wtedy zarządzać, czasem służąc Niemcom, czasem Rosji, bez żadnej, fikcyjnej nawet kontroli, lecz wciąż z możliwością robienia interesów – czyli tak, jak są już przyzwyczajeni i jak najbardziej lubią.

 

Źródło:

Krzysztof Karnkowski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo