31 lipca manifestacja Klubów Gazety Polskiej. Sakiewicz: Już pojawił się hejt. Klubowicze się nie boją

Ostatniego dnia lipca w Warszawie odbędzie się manifestacja Klubów Gazety Polskiej w obronie polskiej suwerenności. Tomasz Sakiewicz przyznał dziś, że gdy ogłoszono chęć organizowania pikiety, pojawiły się głosy hejterów, nawołujące nawet do fizycznej przemocy. - Nie było Donalda Tuska, nie było bijatyki z policją, nie było utarczek - skomentował, wskazując na jego zdaniem możliwą przyczynę takiego stanu rzeczy.

Kluby Gazety Polskiej będą demonstrować 31 lipca w Warszawie
Filip Blazejowski/Gazeta Polska

Tomasz Sakiewicz przypomniał, że 31 lipca Kluby Gazety Polskiej planują dużą demonstrację przed Trybunałem Konstytucyjnym w obronie polskiej suwerenności. Manifestujący chcą wyrazić przekonanie, że polska Konstytucja jest najwyższym aktem prawnym w Polsce. Przewodniczący Klubów "Gazety Polskiej" przekazał portalowi Niezalezna.pl, że dochodzą do niego informacje o możliwych kontrmanifestacjach i pikietach. Sakiewicz odniósł się do tego na antenie TVP Info.

- Zamieściliśmy wczoraj informację, że Kluby Gazety Polskiej chcą robić demonstrację 31 lipca w obronie polskiej Konstytucji, w obronie polskiej suwerenności i natychmiast pojawił się hejt, kilka wpisów tego typu ludzi nakręconych przez Tuska, nawołujących do przemocy, do fizycznego ataku na demonstrantów. Oczywiście klubowicze się nie boją, mamy własne służby porządkowe i szybko doprowadzimy do stanu prawnego osoby, które by chciały zakłócać taką manifestację

- podkreślił redaktor naczelny "Gazety Polskiej" i "Gazety Polskiej Codziennie".

Według Sakiewicza, wspomniany hejt to efekt polityki konfrontacji prowadzonej przez polską opozycję. 

- Ale widać wyraźnie, że Donald Tusk chce tutaj nakręcić skalę agresji, a może i przemocy, a potem zwalić wszystko na rządzących. Nie było Donalda Tuska, nie było bijatyki z policją, nie było utarczek

- stwierdził.

To jest jego sposób na politykę: na tyle podpalić Polskę, na tyle uczynić szkód, żeby pogubione społeczeństwo chciało zmienić władzę. Efekty tego widzieliśmy w 2010 roku w Łodzi, kiedy były działacz PO poszedł zabić Jarosława Kaczyńskiego, bo taki był jego plan, a kiedy się nie udało, to zabił jednego z działaczy PiS, a drugiego ciężko ranił. Tak naprawdę ta polityka wcześniej czy później doprowadzi do jakiejś straszliwej tragedii.

Sakiewicz przyznał również, że dziennikarze "są na pierwszej linii frontu". 

- Pamiętam konferencję Jerzego Owsiaka, kiedy siłą wyniesiono Michała Rachonia, bo zadał niewygodne pytanie. Owsiak kazał go usunąć i oczywiście wtedy było pełne przyzwolenie na takie działania "elit", które się przylepiają do Owsiaka, czyli Tusków i podobnych

- przypomniał.

 

Źródło: niezalezna.pl

#Kluby Gazety Polskiej #Tomasz Sakiewicz

Michał Kowalczyk
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo