Kara śmierci za grę w piłkę nożną

Zapasy to zajęcie niecne i niezdrowe – tak pisał o tym popularnym w średniowieczu sporcie pewien dominikański kaznodzieja. Wtórował mu biskup Thomas Brinton, który twierdził, że zapasy są równie złe co obżarstwo i plotkowanie, gdyż wszystko to odwraca uwagę od słuchania jego kazań. Ale jeszcze gorsza według wielu była piłka nożna zwana wtedy campballem, a którą opisywano jako sport „odstręczający, bardziej prostacki, prymitywny i bezwartościowy niż jakakolwiek inna gra, rzadko kończący się bez żadnej szkody lub uszczerbku na zdrowiu graczy”.

Reguły gry w campball różniły się zasadniczo od dzisiejszych zasad. Na początek spotykali się kapitanowie drużyn, by ustalić, ile osób będą liczyły. Może być nawet po stu zawodników! Ich liczba determinuje wielkość boiska, bo im więcej tym bardziej oddalone są od siebie bramki, czasem odległość ta to kilka… kilometrów. Piłki też nie mają jednej wielkości, od malutkich skórzanych po wielkie świńskie pęcherze wypełnione grochem.

Jak pisze Ian Mortimer „przez większość stulecia jedyną zasadą w futbolu jest ta, która go zakazuje”. I faktycznie w 1314 roku burmistrz Londynu zakazuje gry w okolicach miasta, a pięćdziesiąt lat później Edward III robi to w całym królestwie tłumacząc, że campball odrywa od trenowania łucznictwa, niszczy mienie i plony, powoduje kontuzje i śmierć. Powołuje się przy tym na casus Williama Spalidinga, który musiał pisać do papieża w sprawie odpuszczenia winy za śmierć przyjaciela, tłumaczą w liście, że wpadł podczas meczu z takim impetem, iż nóż przebił pochwę i śmiertelni wbił się w ciało kumpla. Co do wspomnianego łucznictwa to pozostawało ono najpopularniejszym sportem w średniowieczu. Już w XIV wieku zostaje do niego dopuszczone tzw. pospólstwo, ale jest to jedyny sport, który gmin może uprawiać. Edward III jest bowiem takim fanem zabaw z łukiem, że pod groźbą utraty życia zakazuje innych dyscyplin. To jednak łagodny i dobry władca, bo pod presją otoczenia ugina się i za grę w serso, polowanie z psami, futbol, hokej i piłkę ręczną można tylko… trafić do więzienia. Cała Anglia ćwiczy strzelanie z łuku, a potem idzie do karczmy, by pograć w „orła czy reszkę” zwaną wtedy „krzyż i głowa”, gdyż na monetach był z jednej strony krzyż a z drugiej głowa władcy. Gra się też w kości i to na pieniądze. Tu król Edward nie jest już tak restrykcyjny i dopuszcza hazard do zabawy dla poddanych. Sam władca w 1333 roku przegrywa 4 funty, co jest wówczas sumą ogromną. Zapewne jednak miłośnicy campballu, którzy zamiast meczu piłki nożnej musieli w tym czasie ćwiczyć strzelanie z łuku, byli zadowoleni z przegranej Edwarda.

 

 

 

 

Źródło: niezależna.pl

#średniowiecze #campball #futbol #sport #Anglia #Edward III

Magdalena Łysiak
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo