Prof. Magdalena Bainczyk: W sprawie sporu z TSUE nie ma mowy o sojuszu polsko-niemieckim

Sędziowie niemieccy oraz oczywiście inne organy władzy niemieckiej jednoznacznie dystansują się od orzeczeń polskiego Trybunału Konstytucyjnego i nie ma żadnych szans, by strona niemiecka uznała Polskę za sojusznika. Zdaniem praktycznie całego środowiska prawniczego z samych tylko względów politycznych nie można w ogóle porównywać orzecznictwa obu trybunałów. Z prof. Magdaleną Bainczyk, głównym analitykiem Instytutu Zachodniego, rozmawiają Olga Doleśniak-Harczuk i Antoni Opaliński (PR24).

flickr.com/katarina_dzurekova/CC BY 2.0; https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/

Andreas Vosskuhle, były prezes niemieckiego Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, skrytykował Komisję Europejską oraz TSUE za dążenia do utworzenia unijnego państwa federacyjnego. Zdaniem Vosskuhlego to jest „głębszy motyw” postępowania o naruszenie traktatów, wdrożonego przez KE przeciwko Niemcom ponad miesiąc temu. Czy były sędzia ma rację? Na jakiej podstawie wysunął taki wniosek takie oskarżenia?

Wyrok Federalnego Trybunału Konstytucyjnego z 5 maja 2020 r., w którego wydaniu brał jeszcze udział Andreas Vosskuhle, opiera się, zresztą jak całe orzecznictwo Federalnego Trybunału Konstytucyjnego dotyczące integracji europejskiej (rozwijane od lat 70. XX w.), na zasadzie poszanowania tożsamości konstytucyjnej zawartej w art. 79 Ustawy Zasadniczej RFN. Zasada ta pozwala na uznanie aktu prawa UE za nieskuteczne na terytorium RFN, jeśli narusza on wspomnianą tożsamość.

Dodatkowo w wyroku z maja 2020 r. Trybunał po raz pierwszy expressis verbis odwołał się do zasady nadrzędności Ustawy Zasadniczej RFN w razie kolizji z prawem Unii Europejskiej. Wspomniane zasady bazują na tradycyjnym postrzeganiu UE jako organizacji międzynarodowej, której członkami są suwerenne państwa, mające za podstawę konstytucje krajowe. Komisja Europejska i Trybunał Sprawiedliwości UE, a także w większości Parlament Europejski, opierają się na zasadzie pierwszeństwa prawa UE nad prawem krajowym, w tym nad konstytucją krajową. Jest to więc z gruntu inna, federacyjna wizja integracji europejskiej. Vosskuhle ma rację, biorąc pod uwagę dodatkowo zakres stosowania zasady pierwszeństwa prawa UE.

O ile w pierwszych dziesięcioleciach Trybunał Sprawiedliwości stosował zasadę pierwszeństwa do rozstrzygania spraw z zakresu integracji gospodarczej, o tyle obecnie zasada ta stosowana jest w zakresie kompetencji bezpośrednio związanych z suwerennością państwa – w przypadku wyroku Federalnego Trybunału Konstytucyjnego z 5 maja 2020 r. chodzi o prawo Bundestagu do zachowania decyzji we wszystkich istotnych dla państwa sprawach, a w szczególności do decyzji w sprawach budżetu państwa. Dlatego też wzmagają się napięcia pomiędzy sądami konstytucyjnymi a TSUE.

W Polsce pojawiły się głosy, że skoro i Niemcy, i Polska toczą spór z Komisją Europejską, to być może gramy w sprawie KE i szerzej – TSUE, do jednej bramki. Czy to nie za bardzo pochopne wnioski?

Zarówno orzeczenia Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, jak i polskiego TK oparte są na bardzo podobnych instytucjach prawa, które zresztą polski Trybunał Konstytucyjny od 2005 r. w dużej mierze przejmuje od swoich kolegów z Karlsruhe. Polska klauzula integracyjna (art. 90 ust. 1 Konstytucji RP) opiera się na zasadzie przekazania niektórych kompetencji, recypowanej z art. 24 ust. 1 Ustawy Zasadniczej RFN, a obecnie art. 23 ust. 1 Ustawy Zasadniczej RFN. Polski TK stosuje, oprócz zasady przekazania niektórych kompetencji organów władzy państwowej, zasadę poszanowania tożsamości konstytucyjnej, instytucję aktów ultra vires czy doktrynę Herren der Vertäge (pol. władców traktatów). Jednakże sędziowie niemieccy oraz oczywiście inne organy władzy niemieckiej jednoznacznie dystansują się od orzeczeń polskiego Trybunału Konstytucyjnego i nie ma żadnych szans, by strona niemiecka uznała Polskę za sojusznika.

Zdaniem praktycznie całego środowiska prawniczego z samych tylko względów politycznych nie można w ogóle porównywać orzecznictwa obu trybunałów. Federalny Trybunał Konstytucyjny ma działać bowiem w imię troski o całą UE, a polski Trybunał Konstytucyjny w imię partyjnych interesów.

Tak, wystarczy sobie przypomnieć chociażby wypowiedzi Andreasa Vosskuhlego z września 2017 r. kiedy jeszcze jako prezes FTK krytykował Polskę za „zniszczenie w kilka lat szanowanego Trybunału Konstytucyjnego i wymiaru sprawiedliwości”. Tak jak Pani wspomniała, sojusz na polu prawnym jest w tym sensie raczej niemożliwy. A jak w Niemczech rysuje się spór między zwolennikami i przeciwnikami federalizacji UE? Czy wciąż toczą się dyskusje nad tym, które prawo ma funkcję nadrzędną?

Do tej pory, właściwie prócz doktryny orzeczniczej FTK, zarówno partie polityczne − z wyjątkiem Alternatywy dla Niemiec i może Die Linke – jak i Bundestag oraz rząd federalny prezentowały koncepcję federalistyczną. Przykładem tego może być „gładkie” głosowanie nad Funduszem Odbudowy UE: 469 posłów „za” na 709 zasiadających w Bundestagu i jednogłośność w tej sprawie w Bundesracie. Sporu jako takiego nie było, artykułowany był przez garstkę z Peterem Gauweilerem (polityk CSU) na czele, który specjalizuje się właśnie we wnoszeniu skarg konstytucyjnych, bo FTK to jedyny niemiecki organ konstytucyjny, który próbuje ograniczać proces integracyjny. Wizja federacyjna była przedmiotem ponadpartyjnego konsensusu, który, jak stwierdził szef niemieckiej dyplomacji Heiko Maas w swoim dorocznym przemówieniu do ambasadorów RFN na początku czerwca 2021 r., będzie najprawdopodobniej kontynuowany.

Obecne „przebudzenie” (vide apel 29 profesorów prawa z 4 lipca 2021 r. na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung”) w związku ze wszczęciem postępowania przez Komisję Europejską postępowania o naruszenie traktatów przez RFN, a de facto przez Federalny Trybunał Konstytucyjny, jest czymś wyjątkowym na tle braku debaty o przyszłości UE w Niemczech. Niemieccy prawnicy wręcz przodowali w tworzeniu teoretyczno-prawnych podstaw dla tego procesu. Należy jednocześnie nadmienić, że wśród tych 29 profesorów znajdują się naprawdę głośne, oczywiście w świecie prawników, nazwiska. Jest to więc przełom, ale sądzę, że zarówno establishment polityczny, jak i większość środowiska prawniczego będą raczej próbowały wyciszać konflikt.

Na czym polega rola art. 23 niemieckiej ustawy zasadniczej? W środowisku konstytucjonalistów niemieckich bywa on określany jako „elastyczny”. Dlaczego?

Powiem szczerze, że nie spotkałam się z opinią, że art. 23 ustawy zasadniczej jest elastyczny. Oczywiście zawiera zasady ogólne, które podlegają w dużej mierze swobodnej interpretacji ze strony Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, ale tak jest z większością zasad konstytucyjnych. Sam jednak art. 23 jest oparty na zasadzie ochrony tożsamości konstytucyjnej RFN, poprzez odwołanie expressis verbis do klauzuli wieczystej z art. 79 ust. 3 

UZ RFN, która ma chronić niezmienialne elementy ustroju Niemiec. Notabene geneza samego art. 79 była zupełnie inna. Miał on chronić ustrój RFN nie przed erozją, wynikającą z integracji europejskiej, lecz przed powrotem totalitaryzmu. W tym sensie art. 23 Ustawy Zasadniczej RFN nie jest więc elastyczny, bo z założenia ma chronić niemiecki porządek konstytucyjny.
 

 


Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Olga Doleśniak-Harczuk,Antoni Opaliński
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo