60 lat temu usunięto ze szkół nauczanie religii

60 lat temu, 15 lipca 1961 r., Sejm PRL uchwalił ustawę, która znosiła nauczanie religii w szkołach. Decyzja ta była podyktowana ponownym zaostrzeniem polityki władz komunistycznych wobec Kościoła i jego wiernych. Po raz pierwszy w historii na trzydzieści lat katechezy zniknęły z programów nauczania.

pixabay.com/reenablack

Od czasu ukształtowania się powszechnej edukacji publicznej nauka religii katolickiej była częścią programu nauczania. W przepisach ustanowionych przez Komisję Edukacji Narodowej stwierdzano, że „religia i prawdziwa pobożność [...] jest najistotniejszą częścią edukacji”. W XIX w. rządy mocarstw zaborczych, szczególnie Prus i Rosji, wraz ze stopniowym likwidowaniem odrębności ziem polskich ograniczały możliwość nauczania w języku polskim. Wyjątkiem od rusyfikacji i germanizacji szkolnictwa były lekcje religii, wciąż prowadzone w języku polskim. Dlatego tak wielkie oburzenie dzieci, rodziców i opinii publicznej we wszystkich trzech zaborach wzbudziły próby zlikwidowania przez Berlin nauczania religii w języku polskim. „Jeżeli nie umiecie mówić po polsku, to nie udzielajcie dzieciom żadnego wykładu religii, my wcale nie potrzebujemy takiego wykładu, jaki jest obecnie w użyciu. My, matki, będziemy same dbały o pożyteczny wykład” – zeznawały oskarżone w procesie zorganizowanym po strajku szkolnym we Wrześni w 1901 r. W wielu regionach ziem polskich duchowni odmawiali uczenia w placówkach poddanych germanizacji i rusyfikacji i decydowali się nauczać w parafiach.

W okresie międzywojennym nauczanie religii w szkołach zostało zagwarantowane m.in. zapisami Konstytucji marcowej oraz konkordatu ze Stolicą Apostolską z 1925 r. „W każdym zakładzie naukowym, którego program obejmuje kształcenie młodzieży poniżej lat 18, utrzymywanym w całości lub części przez państwo lub ciało samorządowe, jest nauka religii obowiązkowa. Kierownictwo i nadzór nauki religii w szkołach należy do właściwego związku religijnego, z zastrzeżeniem naczelnego prawa nadzoru dla państwowych władz szkolnych” – stwierdzał artykuł 120. konstytucji. Program nauczania religii był dostosowany do zmieniającego się od 1932 r. systemu edukacji. W porównaniu z okresem zaborów zwiększył się nacisk na przygotowanie do sakramentu eucharystii. W początkach XX wieku Kościół opracował dokładniejsze przepisy dotyczące przygotowania dzieci do jego przyjęcia. Religii w szkołach II RP uczono w wymiarze dwóch godzin tygodniowo.

Jak zauważa wielu historyków, komuniści i ich sojusznicy w pierwszych latach swojego panowania udawali, że ich rządy są kontynuacją najlepszych tradycji II RP, i twierdzili, że realizują „zniszczoną przez sanację ludową” wizję porządku społecznego. Wciąż obowiązywała Konstytucja marcowa, a komuniści czasowo ukrywali swoją nienawiść wobec religii. Przedstawiciele PPR i LWP bardzo często brali udział w uroczystościach kościelnych. Zdarzały się nawet szokujące z późniejszej perspektywy przypadki uczestnictwa oficerów bezpieki w uroczystościach poświęcenia odbudowanych świątyń. Wyjątkiem na tym tle była decyzja Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej o zerwaniu konkordatu, ale oficjalnym powodem tego postanowienia było nieuznanie przez Watykan rządu w Warszawie. Kilka miesięcy wcześniej, w czerwcu 1945 r., na Ogólnopolskim Zjeździe Oświatowym w Łodzi minister oświaty, przedwojenny działacz prokomunistycznego skrzydła Związku Nauczycielstwa Polskiego, Stanisław Skrzeszewski powiedział, że „stosunek do nauczania religii nie ulegnie zmianie”. „W myśl podstawowych zasad demokracji nie uszczuplimy swobody sumienia, nie będziemy stosowali przymusu w kwestiach dotyczących wewnętrznego życia jednostki” – wyjaśnił. Jednak już we wrześniu 1945 r. władze wprowadziły przepisy umożliwiające rezygnację z uczestnictwa w lekcjach religii. Na problem stopniowego wypychania religii z programów szkolnych zwrócił uwagę arcybiskup krakowski Adam Stefan Sapieha w jednym z numerów „Tygodnika Powszechnego” pod koniec 1945 r.: „Obowiązkiem naszym jako Polaków i katolików jest stanowczo żądać, aby młodzież nasza była wychowywana i kształcona na zasadach katolickich, aby nauka wiary w szkołach należne i pierwszorzędne miejsce zachowała. Wszelkie niezgodne z tym zamiary musimy bezwzględnie odpierać”.

W programach przygotowywanych od 1948 r. wyraźnie podkreślano, że celem nauczania jest wpajanie uczniom materialistycznego, a więc marksistowskiego, obrazu świata. W tym samym czasie władze komunistyczne coraz ostrzej zwalczały Kościół. Skupiały się początkowo na osłabieniu jego niezależności majątkowej, m.in. poprzez zagrabienie części majątków ziemskich. Ich celem było także osłabienie katolickiej oświaty. 12 września 1950 r. prymas Stefan Wyszyński i kard. Adam Sapieha wystosowali wspólny list do władz. „Mamy wiele podstaw w materiale dowodowym do stwierdzenia, że na odcinku wychowania dzieci w przedszkolach i młodzieży, nie idzie już o walkę z Kościołem jako społecznością religijną, o charakterze prawno-publicznym. Idzie tutaj o walkę z wszelkimi przejawami życia i dążeń religijnych człowieka” – zaznaczali. Pozycję Kościoła osłabiał brak jakichkolwiek gwarancji prawnych w sprawie zachowania nauczania religii w szkołach.

Porozumienie episkopatu z rządem było wielokrotnie łamane przez komunistów. Świadectwem intencji komunistów dotyczących wyeliminowania religii ze sfery edukacji było nieuwzględnienie w ogólnych planach na rok szkolny 1950/1951 lekcji tego przedmiotu. Wysiłek ich organizacji spadł wyłącznie na dyrektorów szkół oraz proboszczów. W rzeczywistości oznaczało to, że nauczanie religii zależało tylko od porozumienia między nimi. W efekcie lekcje te odbywały się w coraz mniejszej liczbie szkół. W ciągu trzech kolejnych lat zniknęły zaś z programów nauczania liceów pedagogicznych i szkół zawodowych. W pozostałych mogły się odbywać tylko w trakcie ostatniej godziny. Pod różnymi pretekstami zwalniano ze szkół katechetów.

W obliczu działań władz episkopat pod przywództwem prymasa Wyszyńskiego rozpoczął przygotowania do stworzenia niezależnego od władz „systemu katechizacji”. Składająca się z trzech etapów nauka miała na celu przygotowanie do sakramentów. Mimo wielkich trudności Kościół nie rezygnował z zabiegania o lekcje religii w szkołach. „Nauka religii w szkołach wbrew Porozumieniu [episkopatu z rządem z 1950 r. – przyp. PAP] jest nie tylko ograniczona, lecz i kasowana; na terenie Warszawy tylko jedna szkoła licealna, i to żeńska, ma naukę religii; setki szkół są przekształcone na szkoły bez nauki religii, a rodzice katoliccy, którzy tego pragną, nie mają możności posyłania dzieci do szkól z nauczaniem religii, bowiem takowych nie ma; młodzieży przez władze szkolne są stawiane przeszkody w braniu udziału w praktykach religijnych poza szkołą” – pisał w liście do władz sekretarz generalny Episkopatu Polski bp Zygmunt Choromański w maju 1956 r. Kilka miesięcy później na fali odwilży politycznej religia powróciła do szkół, w których rodzice wyrażali takie życzenie. Zachowano zasadę organizowania katechez na pierwszej lub ostatniej godzinie lekcyjnej.

Już w 1957 r. władze przystąpiły do ponownej walki z religią w programach nauczania. Odtąd oceny z tego przedmiotu nie pojawiały się na świadectwach maturalnych i ukończenia szkoły. Niemożliwe było też podpisywanie przez katechetów umów o pracę dłuższych niż rok. Rok później zakazano pełnienia funkcji katechety przez osoby zakonne. Wobec protestów ze strony episkopatu ministerstwo oświaty odpowiadało, że zakonnice i zakonnicy wprowadzają do szkół „atmosferę fanatyzmu i nietolerancji”. Z kolei hierarchowie wystosowywali również listy pasterskie, które przypominały, że obowiązek religijnego wychowania dzieci spoczywa głównie na rodzicach.

Decyzją władz z kolejnych szkół znikały krzyże. Pod koniec lat pięćdziesiątych zniesiono dni przeznaczone na rekolekcje. Kampania rządu była niezwykle skuteczna. W 1960 r. religia była nauczana w zaledwie 25 procentach szkół. Całkowite jej wypchnięcie z godzin lekcyjnych było już tylko formalnością, szczególnie że komuniści dążyli do walki z Kościołem, który przygotowywał się do organizacji obchodów millenium chrztu Polski.

15 lipca 1961 r. Sejm PRL uchwalił ustawę „O rozwoju systemu oświaty i wychowania”, której zapisy stwierdzały, że nauczanie ma mieć charakter wyłącznie „świecki”. Był to formalny wybieg służący usunięciu nauczania religii ze wszystkich szkół państwowych. Miesiąc później ministerstwo oświaty wydało przepisy regulujące działanie punktów katechetycznych tworzonych przez Kościół od początku lat pięćdziesiątych. Komuniści dążyli do ich pełnej kontroli. Zaoferowali pracującym w nich duchownym stałą pensję w wysokości 1 tys. zł. Niemal natychmiast episkopat zakazał przyjmowania jakichkolwiek środków. 30 listopada prymas Wyszyński wystosował do marszałka Sejmu PRL Czesława Wycecha list, w którym argumentował, że nowe przepisy są niezgodne z zapisami Konstytucji PRL i Deklaracją Praw Człowieka. W kolejnych latach Kościół skupił się nie na skazanej na porażkę walce o przywrócenie nauki religii w szkołach, lecz na tworzeniu kolejnych punktów katechetycznych, które docelowo miały powstać nie tylko w każdej parafii, ale w każdej miejscowości, która była siedzibą szkoły. Przez kolejne dwie dekady władze dążyły do ich kontrolowania lub utrudniania ich działalności. Dopiero po powstaniu „Solidarności” opracowano przepisy nakładające na duchownych i dyrektorów szkół obowiązek uzgodnienia planów lekcji, tak aby umożliwiały udział w lekcjach religii w punktach katechetycznych.

Z inicjatywą powrotu religii do szkół wystąpił episkopat w maju 1990 r. W ciągu kilku kolejnych tygodni Komisja Wspólna Rządu i Episkopatu osiągnęła porozumienie wokół zasad przywrócenia religii w szkołach, a 3 sierpnia 1990 r. minister edukacji prof. Henryk Samsonowicz podjął ostateczną decyzję. Katechizacja miała odbywać się w szkołach podstawowych i średnich, w wymiarze dwóch lekcji tygodniowo. Warunkiem było wyrażenie takiej woli przez rodziców lub – w przypadku placówek ponadpodstawowych – rodziców bądź samych uczniów. Przepisy te umożliwiały organizację katechez wszystkich wyznań, w zależności od potrzeb uczniów. We wrześniu 1990 r. niemal 96 proc. z nich zadeklarowało chęć uczestniczenia w lekcjach religii.

Wiele środowisk lewicowych sprzeciwiło się decyzji rządu Tadeusza Mazowieckiego. Skarga Rzecznika Praw Obywatelskich do Trybunału Konstytucyjnego powoływała się na przepisy ustawy z lipca 1961 r. 30 stycznia 1991 r. TK orzekł, iż instrukcja nie jest sprzeczna z ustawą, ponieważ rozumienie świeckości i neutralności światopoglądowej państwa w niepodległej Polsce różni się od tego z okresu dyktatury komunistycznej.

 



Źródło: PAP, niezalezna.pl,

 

bm
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo