Pierwszy film dokumentalny o Lechu Kaczyńskim jeszcze do kupienia z „GP”

  

Jak w „Braveheart” mamy w filmie „Prezydent” bohatera, który rzuca wyzwanie o wiele potężniejszym wrogom w imię walki o godność swojego kraju, odnosi w tej rozgrywce kilka zwycięstw, ale w finale ginie, pokonany przez zdradę wewnętrzną, sprzymierzoną z siłą wrogiego mocarstwa. Film Joanny Lichockiej i Jarosława Rybickiego można jeszcze do wtorku kupić z „Gazetą Polską”.

Niełatwo zrobić film o polityku, unikając popadnięcia w płaską publicystyczną krytykę – jeśli się z nim nie zgadzamy, lub przeciwnie, w lukrowaną i powierzchowną oficjalność – jeśli jego poglądy są nam bliskie. Film „Prezydent” unika tych błędów, gdyż próbuje pokazać przede wszystkim człowieka, a nie tylko polityka. Oczywiście o polityce prezydenta Lecha Kaczyńskiego mówi się w filmie Joanny Lichockiej i Jarosława Rybickiego dużo, ale to, co w zasadniczym nurcie stworzonej przez nich narracji jest najciekawsze, dotyczy spraw nieco innych, choćby jego młodości.

W rezultacie powstał obraz ukazujący także mniej do tej pory znane strony osobowości Lecha Kaczyńskiego. Jest to m.in. zasługą doboru rozmówców, których wypowiedzi składają się na wielowymiarowy wizerunek charakteru, poglądów i działań tragicznie zmarłego Prezydenta.

Ale oczywiście najsilniej przemawiają same obrazy. Najbardziej chyba poruszające są archiwalne wspomnienia ze strajku w Stoczni Gdańskiej w 1980 r. Nie mieliśmy dotychczas możliwości zobaczenia i docenienia faktycznego znaczenia w wydarzeniach sierpniowych młodego, 31-letniego eksperta od prawa pracy. Tymczasem zarówno jego specjalność, jak i fakt wcześniejszego zaangażowania w działalność opozycyjną w WZZ, niejako predestynowały go do odegrania w nich pierwszoplanowej roli, którą ukazują np. zdjęcia z wiecu w Sali BHP, na których widać, jak Lech Wałęsa schodzi na drugi plan przy kompetentnym i rzeczowym Lechu Kaczyńskim.

Jest w tym filmie wiele poruszających momentów. Ostatnie godziny przygotowań do wizyty w Katyniu – praca nad przemówieniem, wizyta wieczorem 9 kwietnia u chorej matki, ostatnie rozmowy ze współpracownikami. Jarosław Kaczyński opowiadający o rozmowie z bratem przez telefon satelitarny tuż przed katastrofą. Przekazanie Testamentu Polski Podziemnej przedstawicielom służb mundurowych. Wybitni ludzie, którzy odeszli wraz z nim – Aleksander Szczygło, Władysław Stasiak i inni…

Prezydent podjął walkę z okrągłostołowymi elitami w obronie tych, których III RP zepchnęła na margines. Zderzył się też z Rosją, gdyż chciał, aby przyjęła do wiadomości, że skończył się okres 300 lat jej dominacji nad Polską. Pamiętnym wyjazdem do Gruzji zatrzymał na Kaukazie rosyjskie czołgi.

Zofia Kruszyńska-Gust, ówczesna dyrektor gabinetu Lecha Kaczyńskiego, mówi w filmie, że wiedział, iż będzie to walka na śmierć i życie. Myślała wówczas, że przesadza. Nie przesadzał…

Więcej o życiu, działalności Lecha Kaczyńskiego, fragmentów Jego przemówień na płycie z filmem „Prezydent”.
 
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska


Wczytuję komentarze...

2 x 2 = 4? - niekoniecznie. Poseł od „Belzebuba” ma inną teorię. Nobel z matematyki murowany

Arkadiusz Myrcha / fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Po tekście w "Gazecie Wyborczej" o rzekomej łapówce, jaką miał wręczyć Gerald Birgfellner, w sieci pojawiło się mnóstwo komentarzy. Austriak ponoć zeznał, że nie wie komu, gdzie i kiedy wręczył łapówkę, ale kontrowersje wzbudził też fakt, że 50 tys. zł miało się znajdować w kopercie. Do grona komentujących kolejny "kapiszon" redakcji z Czerskiej dołączył poseł Arkadiusz Myrcha. Zdaniem polityka Platformy, który wsławił się nazwaniem jednego z "Trzech Króli" Belzebubem, upchnięcie tak dużej kwoty do koperty nie stanowi problemu. Wystarczy 10 banknotów po... 500 zł.

Arkadiusz Myrcha postanowił się włączyć na Twitterze do dyskusji o rzekomej łapówce, opisywanej w "Gazecie Wyborczej". Odpowiadając na wpis posła "Porozumienia", Kamila Bortniczuka, który poddał w wątpliwość, czy jest możliwe włożenie 50 tys. zł do koperty, wpadł na genialny pomysł. 

Polityk Platformy - prywatnie mąż posłanki Kingi Gajewskiej - chcąc udowodnić karkołomną tezę opisaną w "Wyborczej" podpowiedział, jak można to zrobić - wystarczy włożyć do koperty 10 banknotów po... 500 zł.

Prawdopodobnie, kiedy już emocje opadły, albo też poseł wspomógł się kalkulatorem i stwierdził, że wówczas kwota byłaby dziesięciokrotnie niższa - tweet Myrchy został usunięty. 

Mimo usunięcia wpisu, rachunkowa wpadka młodego posła totalnej opozycji była żywiołowo komentowana.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, twitter.com

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl