Tajemnica FOZZ - jednej z największych afer III RP. W tle znane firmy z rynku medialnego

- FOZZ był jednym ze źródeł systemu gospodarczego III RP, a wśród beneficjentów znalazły się także najbardziej znane firmy z rynku medialnego - przyznał dziś w w rozmowie z red. Michałem Rachoniem na antenie TVP Info szef Wojskowego Biura Historycznego Sławomir Cenckiewicz.

Minęła 20
tvp.info/screenshot

Za kilka dni (18 lipca) minie 30 lat od śmierci inspektora Najwyższej Izby Kontroli (NIK) Michała Falzmanna, który zmarł wkrótce po tym, jak odkrył aferę Funduszu Obsługi zadłużenia Zagranicznego (FOZZ). Falzmann odkrył, że FOZZ zamiast skupować polskie długi, do czego był powołany, transferował gigantyczne środki do prywatnych spółek, zakładanych za granicą przez postkomunistów, byłych wojskowych, oraz oficerów bezpieki PRL.

Za pośrednictwem banku handlowego wyprowadzano za granicę ogromne kwoty na konta spółek w rajach podatkowych w 9 krajach europejskich i w USA.

Jak wskazuje w artykule na łamach tygodnika „Do Rzeczy” wiceszef Kolegium IPN i dyrektor Wojskowego Biura Historycznego Sławomir Cenckiewicz, Falzmann w osobistych zapiskach przewidywał, że dotarcie do szczegółów tej afery „może się dla niego źle skończyć”, jednak nie zrezygnował z poszukiwań, które leżały w zakresie jego obowiązków. Historyk podkreślił, że okoliczności śmierci urzędnika NIK do dzisiaj nie zostały wyjaśnione. 

Cenckiewicz, który był dziś gościem programu Minęła 20 na antenie TVP Info przyznał, że „nie ma słów, aby opisać dramat tego człowieka, który odchodząc 18 lipca 1991 r. miał poczucie niebywałego wręcz osamotnienia”. – Uważał, pewnie po części niesłusznie (…), że jakby nikt go nie rozumie. Nikt nie rozumie jego walki i tego, jaka skala tego rabunku finansów publicznych jest i jak wielu beneficjantów tej operacji rabunkowej jest w to zaangażowanych. I to nie tylko w kraju, ale również na Wschodzie i Zachodzie – podkreślił historyk.

Zaznaczył, że do oddłużenia Polski (na szacowaną wówczas kwotę 46 mld dolarów) ostatecznie nie doszło na skutek działalności FOZZ. – Potwierdził to raport NIK-u, który się ukazał w kilku egzemplarzach adresowanych do najważniejszych osób w państwie jesienią 1991 roku, czyli już po śmierci Michała Falzmanna. Nie, te pieniądze przepadły – powiedział.

Zdaniem historyka, państwo polskie w 1989 roku „księgowości spisu długów nie posiadało” i tym samym w FOZZ, który miał się rzekomo zajmować skupowaniem polskich długów „panował potężny chaos”. „Jak dodał, by to chaos zaplanowany”, który umożliwiał „szereg tajnych transakcji”.

- Grzegorz Żemek [jeden z dwojga skazanych w sprawie afery FOZZ-red.] sam mi powiedział, że dysponował gotówką w kwocie ok. 5 mld dolarów. To samo potwierdził w sądzie. Tam nawet powiedział, że w pewnym momencie ta kwota sięgała 8 mld dol., na początku 1989 r.

- tłumaczył Cenckiewicz.

- To były pieniądze na tzw. „czarnych kontach” FOZZ-owskich. To jest pewien skrót myślowy; to były pieniądze wygenerowane z nielegalnych, lewych operacji przez Centralę Handlu Zagranicznego, w całej głównie dekadzie lat osiemdziesiątych, po wprowadzeniu embarga przez większość krajów zachodnich, wobec Polski ludowej. I on miał po prostu dostęp do tych pieniędzy. I tymi pieniędzmi obracał rzekomo w celu zmniejszania tego długu

- dodał. 

Przyznał, że władza Żemka była „nieograniczona”. – Stworzył sieć współpracowników, którzy mieli mu pomagać w wykupie tego długu na rynkach wtórnych – wskazał Cenckiewicz.

Odpowiadając na pytanie - co się stało z pieniędzmi z FOZZ - historyk przedstawił swoją hipotezę, wg której mogło dojść do konfliktu „pomiędzy służbami wojskowymi, a cywilnymi”. - W momencie, w którym służby wojskowe odmówiły szerszej partycypacji w tych funduszach, doszło do zdemaskowania całego procederu przez niektórych ludzi związanych ze służbami cywilnymi - tłumaczył.

Przyznał, że najważniejszą osobą i „absolutnie kluczową w całej operacji” był Janusz Sawicki. 

– W międzyczasie okazało się (…), że był to kadrowy tzw. „pracownik zewnętrzny wywiadu cywilnego w PRL, który występuje w dokumentacji pod pseudonimem „Kmityn”. To jest ważna postać, bo to jest wiceminister finansów, prawa ręka w pewnym momencie Balcerowicza [Leszka-red.]. To był wiceminister odpowiedzialny za redukcję długów, za cały problem zadłużenia zagranicznego

- wyjaśniał Sławomir Cenckiewicz.

Historyk przypomniał, że Sawicki był początkowo objęty aktem oskarżenia (ws. FOZZ), ale ostatecznie „zniknął z tej listy”.

Podkreślił, że wyrok sądu w tej sprawie był oparty na dokumentach, „które były podpisane ręką osób objętych aktem oskarżenia”. - I na tyle mógł im to udowodnić. Chyba 42 mln dolarów - na tyle starczyło tych podpisów – zaznaczył.

Przyznał, że afera FOZZ była jednym ze źródłem systemu gospodarczego III RP, a wśród beneficjentów znalazły się także najbardziej znane firmy z rynku medialnego. - I one też się tymi materiałami interesowały - dodał.

 

Źródło: niezalezna.pl

#Michał Rachoń #Sławomir Cenckiewicz #FOZZ

Przemysław Obłuski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo