Od gnębienia do uwielbienia. Jak Niemcy prześladowali homoseksualistów

Niemcy, którzy dziś potępiają Polaków i Węgrów za "homofobię", obwieszając się tęczowymi flagami, jeszcze do 1994 r. skazywali homoseksualistów z tzw. paragrafu 175 wprowadzonego jeszcze za Bismarcka. Niewiele osób wie, że po II wojnie światowej niemieccy geje uwolnieni z obozów koncentracyjnych trafili w wyniku decyzji władz RFN do więzień, a w sumie między 1950 a 1969 r. za homoseksualizm skazano około 20 tysięcy osób.

pixabay

 "Hańbą" i "naruszeniem podstawowych wartości UE" nazwała Ursula von der Leyen, niemiecka szefowa Komisji Europejskiej, węgierską ustawę zabraniającą propagowania zmiany płci i homoseksualizmu w szkole. Zagroziła też Węgrom podjęciem kroków prawnych.

Węgierski projekt rozsierdził też innych niemieckich polityków i samorządowców, doprowadzając do futbolowej wojenki dyplomatycznej między Berlinem a Budapesztem.

Przed meczem Mistrzostw Europy Niemcy-Węgry burmistrz Monachium Dieter Reiter chciał podświetlić tamtejszy stadion w barwach tęczy (na co ostatecznie nie zgodziła się UEFA), a do jego akcji przyłączyło się kilkadziesiąt niemieckich klubów piłkarskich i samorządowców.

Wcześniej liczni niemieccy politycy - w tym właśnie Ursula von der Leyen - za "homofobię" atakowali Polskę. Szefowa Komisji Europejskiej mówiła m.in., że w UE nie ma miejsca na "strefy wolne od LGBT", zapowiadała też zawieszanie środków unijnych za dyskryminację na podstawie tzw. orientacji seksualnej.

Homoseksualizm zbrodnią

W 1945 r., gdy alianci pokonali niemiecką III Rzeszę, wolność odzyskały setki tysiące osób więzionych w nazistowskich obozach koncentracyjnych oraz obozach pracy. Wśród nich była jednak grupa osób, która wyzwoleniem cieszyła się wyjątkowo krótko: wkrótce bowiem na powrót trafiła do więzień, by odsiedzieć zasądzoną przed wojną lub w jej trakcie karę. 

Chodzi o homoseksualistów skazanych z paragrafu 175, który w niemieckim kodeksie karnym znajdował się od 1872 r. do 1994 r. (w NRD do 1967 r.). Brzmiał on pierwotnie:

"Nienaturalne cudzołóstwo, popełnione między osobami płci męskiej [...] ma być karane więzieniem; może być również zasądzona utrata praw obywatelskich".

Niemieccy naziści w 1935 r. zaostrzyli ten przepis, definiując go jako zbrodnię i zwiększając tym samym maksymalny wymiar kary z sześciu miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności. Ponadto zlikwidowali wieloletnią tradycję, zgodnie z którą prawo dotyczyło tylko stosunków z penetracją. Przestępstwo istniało teraz, jeśli "obiektywnie rzecz biorąc, ogólne poczucie wstydu zostało naruszone" i subiektywnie "istniał rozpustny zamiar wzbudzenia pożądania seksualnego u jednego z dwóch mężczyzn lub u trzeciego".

Wzajemny kontakt fizyczny nie był już konieczny.

Ponadto dodano ustęp (175a), w którym wyliczono "poważne" przypadki takie jak akty homoseksualne wymuszone przemocą lub groźbą, stosunki seksualne z podwładnym lub pracownikiem w sytuacji stosunku pracy oraz akty homoseksualne z mężczyznami poniżej 21. roku życia. Zagrożone one były karą nie mniejszą niż rok i nie większą niż 10 lat pozbawienia wolności.

Ogółem między 1933 a 1945 r. w II Rzeszy osądzono za homoseksualizm prawie 50 tys. mężczyzn. Około 10 tys. z nich trafiło do obozów koncentracyjnych, gdzie oznaczono ich różowym trójkątem.

Po zakończeniu wojny przedstawiciele zwycięskich mocarstw zachodnich dali Niemcom w kwestii uwięzionych przez III Rzeszę homoseksualistów wolną rękę. O "tęczowej" tolerancji, jaką szczycą się dziś sąsiedzi Polski, zarówno w RFN, jak i NRD nie było jednak mowy. 

Adenauer i geje w więzieniach

Wielu uwięzionych za III Rzeszy gejów znów trafiło do więzień - co więcej, lata spędzone w obozach koncentracyjnych nie zostały wliczone do czasu odsiadki. I nie było to winą powojennego chaosu administracyjno-prawnego: gdy po wojnie rząd zachodnioniemiecki rozpoczął wypłacanie odszkodowań osobom, które spędziły czas w obozach, okazało się, że uwięzieni za homoseksualizm nie kwalifikują się do odszkodowania. Co więcej - paragrafy 175 i 175a w wersji z 1935 roku nadal obowiązywały. Federalny Trybunał Sprawiedliwości w wielu orzeczeniach przychylił się do interpretacji paragrafu 175 według wykładni z czasów narodowego socjalizmu, zgodnie z którym przestępstwo homoseksualnego cudzołóstwa nie wymagało wzajemnego kontaktu (mogła być to np. wspólna masturbacja lub obserwacja aktu homoseksualnego). Na podstawie tych przepisów między 1950 a 1969 r. skazano ok. 50 tys. Niemców. W tym czasie (1949-1963) kanclerzem Niemiec był chadek Konrad Adenauer, którego imię nosi dziś fundacja CDU, sponsorująca m.in. polityczny, młodzieżowy zlot Rafała Trzaskowskiego w Olsztynie.

Żywot antyhomoseksualnego paragrafu 175 w niemieckim kodeksie karnym nie skończył się jednak na latach 60., w których coroczna liczba skazanych za homoerotyzm była - uwaga - około trzy-czterokrotnie wyższa niż w przedwojennych latach Republiki Weimarskiej. Dla przykładu: w roku 1932 z paragrafu 175 skazano w Republice Federalnej Niemiec 801 osób, podczas gdy w 1962 r. aż 3098.

W 1969 r. prawo w RFN jednak zmieniono, ograniczając działanie paragrafu 175 tylko do niektórych "ciężkich" przypadków skodyfikowanych przez nazistów w ustępie "a".

Nielegalne były więc stosunki homoseksualne mężczyzn poniżej 21. roku życia i prostytucja homoseksualna. W roku 1973 r., w którym zapadły 373 wyroki skazujące, prawo znów zostało zliberalizowane: zakazano jedynie stosunków homoseksualnych z młodzieżą w wieku 15-18 lat, choć jednocześnie przepisy dopuszczały akty heteroseksualne od 14. roku życia. W tej formie paragraf 175 dotrwał aż do roku 1994 r., w którym wyroki za homoseksualizm usłyszało 44 Niemców.

W Polsce jak kto chce

W dokumentalnym filmie "Paragraf 175" - poświęconym represjom, jakim byli poddawani homoseksualiści w nazistowskich Niemczech - opowiedziana jest m.in. znamienna historia Karla Goratha. Został on skazany za homoseksualizm i w 1938 r. - w wieku 26 lat - trafił do niemieckiego obozu koncentracyjnego Neuengamme; był w nim zmuszony do noszenia różowego trójkąta. Miał medyczne wykształcenie, więc skierowano go do pracy w szpitalu dla więźniów. Gdy odmówił zmniejszenia dziennych racji chleba dla przetrzymywanych tam Polaków, przeniesiono go za karę do Auschwitz - tym razem jako więzień polityczny oznakowany był czerwonym trójkątem. Na samym początku 1945 r. Gorath przewieziony został do obozu w Mauthausen, gdzie doczekał wyzwolenia. Ale w 1947 r. znów został skazany za homoseksualizm. Przez tego samego sędziego co w 1938 r., na podstawie tego samego prawa co za Hitlera i na taki sam, maksymalny wyrok.

Jak w tym samym okresie wyglądała sytuacja w katolickiej, "homofobicznej" Polsce? Pierwszy kodeks karny II RP powstał i wszedł w życie dopiero w 1932 r.; wcześniej na terytorium odrodzonej Polski obowiązywały penalizujące homoerotyzm przepisy karne państw zaborczych: Imperium Rosyjskiego, Królestwa Prus i Austro-Węgier. Uznać je można jednak za martwe, gdyż wyroki skazujące za homoseksualizm praktycznie w Polsce nie zapadały - choć przecież np. upodobania seksualne wielu znanych ówcześnie artystów były tajemnicą poliszynela.

Nowy polski kodeks karny z 1932 r. rozwiewał wszelkie wątpliwości i całkowicie legalizował akty homoseksualne. W tym samym czasie niemal we wszystkich państwach, które atakują dziś Polskę za "homofobię", geje byli ścigani i skazywani. Prawa zakazujące pod sankcją karną homoseksualizmu istniały m.in. w Stanach Zjednoczonych (do 1962 r. w każdym stanie), w Kanadzie (do 1969 r.), w Szwecji (do 1944 r.), Wielkiej Brytanii (do 1967 r.) czy Norwegii (do 1972 r.).

W 1948 r. - gdy zarówno w komunistycznej NRD, jak i w Republice Federalnej Niemiec geje mogli być i byli skazywani na więzienie - w Polsce homoseksualizm nie tylko był legalny, ale i określono tzw. minimalny wiek zgody dopuszczający współżycie płciowe dla homoseksualistów. Ustalono go na 15. rok życia, a więc tak samo jak w przypadku heteroseksualistów. Przypomnijmy: w zjednoczonych Niemczech doszło do tego dopiero w 1994 r.
 

 



Źródło: Gazeta Polska

 

Grzegorz Wierzchołowski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo