Dwulatek sam szedł ulicami miasta. Był 500 metrów od miejsca zamieszkania

Staszowscy policjanci zauważyli małego chłopca, który sam poruszał się chodnikiem na jednej z ulic miasta. Chłopiec nie potrafił wskazać, gdzie mieszka, nie było wiadomo jak się nazywa. Dzięki funkcjonariuszom mały krajoznawca wrócił do zatroskanych rodziców – poinformowała w poniedziałek świętokrzyska policja.

pixabay

Mł. asp. Joanna Szczepaniak, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Staszowie przekazała, że do zdarzenia doszło w Staszowie w sobotni wieczór.

- Chłopiec bez opieki, zupełnie sam spacerował po chodniku. Nie miał żadnych obrażeń, a w rączce trzymał latarkę. Od dziecka nie można było uzyskać żadnej informacji, gdyż 2-latek nic nie mówił

- relacjonowała.

Policjanci w rozmowie z mieszkańcami pobliskich ulic ustalili, gdzie może mieszkać dziecko. Jak się okazało, mały wędrowiec niespostrzeżenie oddalił się z ogrodu, gdy jego mama rozmawiała przez ogrodzenie z sąsiadką. Brama wjazdowa posesji była w tym czasie otwarta.

- Całe i zdrowe dziecko policjanci przekazali matce. Kobieta była trzeźwa. Jak stwierdziła w rozmowie z policjantami, była w ogrodzie wraz z trójką dzieci. Chwilę porozmawiała z sąsiadką, a gdy skończyła zapytała męża, gdzie jest najmłodszy syn. Wówczas mężczyzna miał oświadczyć, że dziecko prawdopodobnie poszło do domu babci znajdującego się na tej samej posesji

- dodała.

Chłopiec zauważony został w odległości około 500 metrów od miejsca zamieszkania.

Policjanci apelują do rodziców i opiekunów o wzmożenie opieki nad dziećmi i maksymalną troskę o bezpieczeństwo najmłodszych. Chwila nieuwagi może doprowadzić do bardzo groźnej sytuacji, w której zagrożone może być życie lub zdrowie dziecka.

 



Źródło: PAP, niezalezna.pl

 

#dziecko #dwulatek

as
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo