Ostatnie pożegnanie weterana Leona Waszaka

W Los Angeles, w polskiej parafii Matki Boskiej Jasnogórskiej, Sanktuarium Świętego Jana Pawła II, odbył się pogrzeb weterana polskich sił powietrznych II wojny światowej, Leona Waszaka. W uroczystościach pogrzebowych wziął udział generał dywizji Cezary Wiśniewski, attaché obrony w Ambasadzie Rzeczypospolitej Polskiej w Waszyngtonie.

fot. Małgorzata Schulz

Generał odczytał list Ministra Obrony Mariusza Błaszczaka, w którym przypomniał o patriotycznej postawie i bohaterstwie zmarłego.

„Weterani sił powietrznych, którzy, walcząc nad Wielką Brytanią, tworzyli niezwykły etos naszego lotnictwa. Zapisali chwalebne karty w historii polskiego oręża” - powiedział generał Wiśniewski. „Świętej pamięci Leon Waszak był pilotem myśliwskim. Jako jeden z nielicznych odbył elitarny trening dla lotników. Miał taką samą odznakę pilota wojskowego, która widnieje na moim mundurze” - dodał generał.

Leon Waszak otrzymał awans na stopień porucznika, który został wręczony jego rodzinie.

Pochowany go w mauzoleum, na katolickim cmentarzu Holly Cross, w Los Angeles. Mszę pogrzebową odprawił ksiądz Mirosław Frankowski.
W sobotnich uroczystościach wzięli udział także przedstawiciele i członkowie organizacji polonijnych, jak Klubu Gazety Polskiej w Los Angeles oraz Kongresu Polonii Amerykańskiej.

Podczas mów pogrzebowych padło sporo słów na temat pokolenia Kolumbów, które nie mogło do Polski powrócić, z powodu panującego tam po wojnie komunistycznego reżimu. Pomimo tego, że całe życie spędzili poza ojczyzną, płynnie władali językiem polskim, a na co dzień kultywowali polskie tradycje i zwyczaje. To wszystko przekazali swoim dzieciom. 

„Tak właśnie pamiętam mojego ojca, dla którego niedziela była zawsze dniem wolnym i nie tylko dlatego, że jechał na msze świętą do polskiego kościoła na Adams, który to pokolenie wraz z domem seniora „Szarota” wybudowało. Tam po niedzielnej mszy spędzał czas w gronie przyjaciół, na dyskusjach, przy polskim obiedzie. Mój ojciec nigdy się nie skarżył, nigdy nie powiedział, że coś go boli nawet tuż przed śmiercią, gdy miał złamaną nogę. Nigdy też nie powiedział mi, że mnie kocha, nie wyrażał takich emocji. Jedynie innym wspomniał, że się nim dobrze opiekuję”

- powiedział podczas mowy pożegnalnej Leona Waszak, syn zmarłego.

Na pogrzebie było obecnych kilku weteranów, między innymi powstaniec Hanka Gutkowska, pseudonim Wilga, która walczyła w Śródmieściu. Pani Gutkowska - wraz z mężem Jerzym - znała Państwa Waszaków ponad pół wieku. Hanka Gutkowska przekazała zebranym przesłanie:

„Moi drodzy, następcy, tak jak rodzice i rodzina, stanowią bazę życia człowieka na tej ziemi, tak tradycja stanowi podstawę dla życia społeczeństwa, jako całości składającej się na życie pokoleń. Tradycja to zbiór najcenniejszych wartości i mądrości narodowych. To wam drodzy następcy mojego pokolenia przekazuje. Otrzymane od naszych przodków: tradycja i wartości okupione były krwią poprzednich pokoleń. W tradycji tej, wartość wolności jest jedną z najbardziej cenionych. A wolność to nie tylko wolność państwowa, tak dla pokoleń ważna, ale wolność w całym znaczeniu tego słowa, również osobista. A wolność osobista to nie tylko prawa, ale również obowiązki. Zrozumienie wolności przychodzi bez problemu, natomiast zrozumienia obowiązku uczymy się z tradycji.  Przyjmijcie tę cenną wartość i przekażcie kolejnym pokoleniom”.

Autorka tekstu także wygłosiła mowę pożegnalną, wspominając świętej pamięci Leona Waszaka, którego znała jeszcze z lat 90 tych. Tak wspomina to odchodzące pokolenie:

„Pan Leon bywał na wszystkich uroczystościach polonijnych, zwykle prosiłam, aby sadzać mnie przy stoliku z weteranami, z żołnierzami, co dla niektórych z nich było niezrozumiałe i pytali mnie, po co chcesz siedzieć ze starymi ludźmi – takie były ich słowa. A ja chciałam z nimi siedzieć, aby chociaż przez chwilę być bliżej nich i poczuć solidarność, zażyłość, przyjaźń i więź, jaka ich łączyła, jakiej nie wiedziałam nigdzie indziej w żadnym środowisku tutaj w USA ani w Polsce. Pokolenia Leona Waszaka już odchodzi, pokolenie, które się w przedwojennej Polsce urodziło, ale ich młodość została im zabrana przez horror wojny, traumę, utratę domu, bliskich i wszystkiego co znali. Nie mogli po wojnie do Polski wrócić, bo zamiast otwartych rąk i powitania jako bohaterów czekały na nich areszty komunistycznego reżimu, bądź wyroki śmierci".

 

 

Źródło: niezalezna.pl

Małgorzata Schulz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo