Psychoza i śmiercionośne miazmiaty

W 1823 roku epidemia cholery wybuchła w Astrachaniu, w 1829 chorowano w Moskwie, dwa lata później do Polski przyniosły ją „na bagnetach” rosyjskie wojska, które car rzucił do uśmierzenia powstania listopadowego. W Warszawie odwołano uroczystości związane z obchodami Trzeciego Maja, co rząd Czartoryskiego ogłosił tłumacząc, iż „grozi nam epidemia zarazy od śmiercionośnych miazmiatów, niesionych przez powietrze od strony pobojowiska”. Krasiński napisał wówczas z Genewy „cholera-morbus czyni spustoszenia w Warszawie. Prawdopodobnie nie ujrzę już tych, których tam zostawiłem. Sam pozostanę na ziemi. Jakże pociągająca perspektywa”…

Seweryn Goszczyński twierdził, że zaraza została zesłana przez Boga i wskazuje bezpośrednio na sprawców: „Anioł czarnego skonu podnosi się na rozkaz Boży, aby naukę dać przez śmierci słowa. Uderza najpierw w carskie szeregi, za to, że piekieł spełniają rolę, później uderzy w trzodę narodów, wreszcie w mocarze”. I faktycznie ogniska choroby wybuchły w kolejnych częściach Europy – pod Pułtuskiem uległ chorobie gen. Dybicz-Zabałkański, pogromca Chłopickiego, w Niemczech zmarł filozof Georg Hegel, odeszła wybitna pianistka polska Maria Szymanowska, cholera zabrała w Krzemieńcu matkę Juliusza Słowackiego Salomeę Becu. Jak pisał Stanisław Wasylewski w Polsce ludzie reagowali na rozprzestrzenianie się zarazy spokojnie i rozsądnie, w odróżnieniu od innych nacji. Podobno w Wiedniu „na wieść o dwóch pierwszych przypadkach śmierci, w kawiarniach zielenieją ze strachu, odsuwając ze wstrętem kawę ze śmietanką. Dzwony biją bez przerwy, procesje błagalne z udziałem cesarza lub arcyksiążąt, śpiewają litanie. Z domów, gdzie zdarzyły się wypadki zasłabnięć, uciekają mieszkańcy: czarny krzyż nad bramą, ulica wysypana chlorem, nieboszczyków opierają od ściany”.

Objawy zbiorowej psychozy udzieliły się wszystkim. Z kolei w Raciborzu zakupiono miejsce pod cmentarz choleryczny, wokół Poznania ustanowiono kordon sanitarny, zawieszono spektakle i stworzono specjalne szpitale. Wydawano też i dystrybuowano na ulicach ulotki, w których odradzano picie piwa i zalecano, celem zabicia zarazków, palenie tytoniu! Tymczasem epidemia trwała tam pół dni i zabrała 511 ofiar. Zachorowało zaledwie ponad 800 osób.

 

 

 

 

Źródło: niezalezna.pl

#epidemia #cholera #Poznań #1831 #wojska rosyjskie

Magdalena Łysiak
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo