Bastion postkomuny w sporcie

Źle jest łączyć sport z polityką. Niestety takie powiązania, powstałe jeszcze za komuny, trwają do dziś. Dawne układy esbecko-partyjne w erze kapitalizmu zamieniono na mafijno-finansowe. Niszczą one sport i prowadzą do tego, że nawet bardzo dobrzy zawodnicy nie mają warunków do normalnej gry. To, co widzieliśmy na Euro, jest tego najlepszym przykładem.

Mamy najlepszego napastnika na świecie, mamy kilku naprawdę dobrych zawodników, selekcjonera też nie można winić za rezultat, natomiast wszystko, co zrobili piłkarscy decydenci, spowodowało, że polska drużyna nie miała żadnych szans. Nie zmienia się trenera reprezentacji na kilka miesięcy przed zawodami tej rangi, trzymając nieudacznika do ostatniej chwili, a przede wszystkim nie prowadzi się meczów tylko po to, by wypromować tego czy innego zawodnika, byleby go dobrze sprzedać. A z tym wszystkim mieliśmy do czynienia – efekt widzieliśmy na murawie: polska drużyna była niezgrana, niepewna siebie, nie umiała wykorzystać swoich największych atutów i z mistrzostw wyjeżdżamy z podkulonym ogonem. To skutek tolerowania postkomunistycznych układów, których najlepszym symbolem za czasów Bońka, ale i jego poprzedników, stał się pan kapitan Placzyński.

 

 

Źródło:

#Gazeta Polska Codziennie

Tomasz Sakiewicz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo